Wspomnienie o Filipie Adwencie
2005-06-30, Grodzisk Mazowiecki

Był chory na Polskę!

Wypadki się zdarzają, lecz ten był szczególnie okrutny. Los zabrał człowieka niezwykłego. On był "nieuleczalnie chory na Polskę". Poznałem Go na spotkaniu przed referendum akcesyjnym w podwarszawskim Aninie. Nie było w Nim nic sztucznego ani trochę "wyreżyserowanej elokwencji" tak powszechnej w dzisiejszym świecie polityki. Mówił z jasnym wzrokiem, mówił z głębi serca i ludzie to doskonale wyczuwali reagując spontanicznie i przyjaźnie.

Jego pokój w Parlamencie europejskim z wszechobecną symboliką narodową i religijną znakomicie oddawał stan Jego ducha. Niekłamany idealizm, zaangażowanie, zdolności organizacyjne, łatwość porozumiewania się z ludźmi, rozumny patriotyzm - to wszystko utraciliśmy wraz z Nim.

Zawsze uprzejmy i pogodny, witał się mocno ściskając dłoń ze szczerym uśmiechem na ustach. Takim go zapamiętałem widując codziennie w gmachu parlamentu i takim pozostanie w mojej pamięci na zawsze.

Bogdan Pęk