Pierwsze czytanie poselskich projektów ustaw:
1) o ściganiu zbrodni stalinowskich, a także innych przestępstw przeciwko życiu, zdrowiu i wolności człowieka oraz wymiarowi sprawiedliwości nie ściganych z przyczyn politycznych w latach 1944­1
1995-03-02, Obrady Sejmu RP, 2 kadencja, 44 posiedzenie, 2 dzień

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Jeżeli chodzi o rozpatrywaną dzisiaj problematykę, o dwa projekty ustaw, to pozwolę sobie powiedzieć, że problemy skomplikowanej natury prawnej należy pozostawić prawnikom. Niechaj w komisjach uczciwie, zgodnie z literą prawa, z zasadami sztuki prawniczej rozważą, jak należy skonstruować ostateczny kształt tych projektów, aby nikomu nie wyrządzić, nie daj Boże, krzywdy niezasłużonej, ale także, aby nie było sprzeczności z prawem międzynarodowym itd. Zatem wnoszę o skierowanie obu projektów do odpowiednich komisji, przede wszystkim do Komisji Sprawiedliwości. Ale, Wysoka Izbo, dzisiaj trzeba zadać uczciwie pytanie: Czy ta debata ma być sporem prawników, specjalistów od prawa, próbujących się na tej sali sprzeczać o drobne sprawy, o pewne szczegóły, które, jak sądzę, można rozpracować dokładnie w zaciszu komisji, czy też jest debatą polityczną, historyczną, natury zasadniczej? To pytanie należy dziś postawić. Dlaczego? Otóż, Wysoka Izbo, był w Polsce taki czas ­ ja tego na szczęście nie pamiętam ­ czas Bierutów, Radkiewiczów, Bermanów, ich cichych mocodawców i gorliwych wykonawców. Był taki czas pogardy, zbrodni ­ i o tym trzeba dzisiaj uczciwie powiedzieć. To wtedy wszak dochodziło do upodlenia polskiego społeczeństwa. Ten okres pozostawił trwałe piętno na duszy polskiego narodu. Był to czas terroru i przymusu. Czy możemy my, mieniący się parlamentem III, wolnej, Rzeczypospolitej, zapomnieć o tym czasie? Myślę, że nie możemy. Trzeba zatem przypomnieć uczciwie, dać świadectwo prawdzie, a jednocześnie stworzyć platformę, aby to w przyszłości było przestrogą dla każdego, kto z jakichkolwiek powodów ważyłby się popełniać tego rodzaju zbrodnie przeciwko polskiemu społeczeństwu i narodowi. Nikt w majestacie prawa i w majestacie Rzeczypospolitej nie może pozostać bezkarny. Wszak w pierwszym okresie, najgorszym, okresie tzw. głębokiej nocy stalinowskiej, gdy dochodziło do strasznych sytuacji, co do tego jest chyba powszechna zgoda. W późniejszym okresie zbrodnie nie miały tak krwawego charakteru, ale czy możemy odpuścić ludziom odpowiedzialnym za czyny popełnione w październiku 1956 r., w grudniu 1970 r. czy w grudniu 1981 r.? Myślę, że te czyny muszą zostać rozliczone. To nie oznacza, że obecnie dochodzi do jakiegoś rewanżyzmu politycznego, ale właśnie dzisiaj, w bardzo trudnym, przełomowym okresie dla polskiego systemu politycznego trzeba o tym przypomnieć, szczególnie że pojawiają się głosy, iż dla jakichś wyższych celów można łamać konstytucję. Dzisiaj trzeba przypomnieć o przeszłości i dokonać odpowiednich zapisów.

Padły tu takie słowa, że nie czas dzisiaj na egzorcyzmy, że nie czas na wywoływanie upiorów przeszłości. Wysoka Izba raczy wybaczyć, ale są takie upiory, na które egzorcyzmy nie pomagają, na niektóre upiory pomagają jedynie kołki osikowe. (Oklaski) Niechaj ta ustawa będzie kołkiem osikowym, który wyeliminuje upiory przeszłości i tych wszystkich, którzy w przyszłości chcieliby się stać sprawcami podobnych czynów. Nie czas na wielkie słowa, ale nie można budować państwa ładu i sprawiedliwości społecznej, państwa prawa, jeśli nie sformułuje się jednoznacznie i ostatecznie pewnych zasad o znaczeniu podstawowym. Jesteśmy to winni polskiemu społeczeństwu, tym, którzy cierpieli w przeszłości, ale przede wszystkim jesteśmy to winni przyszłym pokoleniom. Po nas musi pozostać taki system, który da możliwość sprawiedliwej obrony, nie dopuści do skrzywdzenia kogokolwiek, ale przede wszystkim będzie stanowił zaporę przeciwko tym wszystkim, którzy dla prywaty, dla władzy, dla pieniędzy w przyszłości ważyliby się na podobne czyny.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W obliczu przedawnienia problem trzeba rozwiązać szybko. Chciałbym, korzystając z okazji, powiedzieć uczciwie, że nie podzielam poglądu, iż podział przedstawiony przez wielce szanownego posła Wójcika ­ my i oni ­ może być jedyny i ostateczny. Czas dzisiaj powiedzieć, że tamte sprawy muszą być rozważone i osądzone uczciwie, ale dzisiaj bywają ważniejsze podziały. Tak samo, jak wówczas, tak i dziś chodzi o suwerenność narodu polskiego, o suwerenność, która waży się w decyzjach politycznych. I trzeba przypomnieć, że czasem wzrost stopy oprocentowania kredytu o 1% czy 2% ma większe znaczenie dla suwerenności narodu niż kilka tysięcy złodziei, którzy ujdą bezkarnie. Trzeba także przypomnieć, że teraz, gdy waży się...