Sprawozdanie z działalności rzecznika praw obywatelskich w 1993 r. z uwagami o stanie przestrzegania praw i wolności obywatelskich (druk nr 259). (13 punkt porządku dziennego)
1994-04-22, Obrady Sejmu RP, 2 kadencja, 18 posiedzenie, 3 dzień

Pani Marszałek! Panie i Panowie! Panie Profesorze! Dzisiejsza debata, która w gruncie rzeczy jest oceną pracy jednego urzędu ­ a właściwie nie tyle urzędu, co człowieka-instytucji ­ jest debatą ważną; wszak z oczywistych powodów nie jest to tylko pragmatyczna ocena jednego z państwowych urzędów. W dobie wielkiej transformacji systemowej, kiedy w masowej skali zmienia się wiele praw, w tym prawo własności, kiedy budujemy nowy system prawny, nowy system społeczny, okazało się, że ta instytucja, instytucja rzecznika praw obywatelskich, odgrywa znacznie większą rolę w tworzeniu tego systemu, w jego istnieniu i funkcjonowaniu, aniżeli należałoby jej przypisać jako jednemu z ważnych urzędów państwowych.

Wysoka Izbo! Materiał przedstawiony przez pana prof. Zielińskiego Wysokiej Izbie do oceny ­ muszę to z wielką satysfakcją przyznać ­ jest jednym z najlepszych (bodaj najlepszym) merytorycznych materiałów, jakie miałem okazję przeczytać. Niestety, nie można tego powiedzieć o wielu innych materiałach przedstawianych przez inne urzędy państwowe ­ niejednokrotnie schematycznych, powierzchownych i omijających meritum sprawy. Pod względem profesjonalnym nie można temu materiałowi zarzucić absolutnie nic. I chwała za to panu profesorowi, tak właśnie bowiem powinien pełnić swe funkcje każdy wysokiego szczebla urzędnik państwowy. Niemniej jednak z materiału tego każdy przeciętnie inteligentny człowiek, każdy myślący człowiek, musi wyciągnąć daleko idące wnioski, które bynajmniej nie napawają otuchą. Z materiału tego tchnie kryzysem demokratycznego państwa prawa. Ten kryzys widoczny jest w każdym zapisie i w każdym słowie. Ten kryzys jest stanem faktycznym.

Wysoka Izbo! Nasza odpowiedzialność ­ jako Izby ustawodawczej, która ma również w swoim zakresie obowiązków, jako jeden z podstawowych, spełnianie funkcji kontrolnej w naprawie tej sytuacji ­ jest ogromna. Muszę z przykrością powiedzieć, że wielokrotnie tu, na tej sali, w różnego typu głosowaniach już nie mityczne parlamenty poprzednich kadencji ­ skłócone, które uczyły się dopiero zasad demokracji ­ ale ten parlament podejmował wiele decyzji, które tak naprawdę leżały u podstaw nieprzestrzegania prawa albo dawały na to przyzwolenie, które przyzwalały na traktowanie tego prawa ex post i na różnego typu działania urzędników państwowych, które w ocenie społecznej nie mogły być odbierane pozytywnie. Stąd też ocena działań pana profesora i tego urzędu może być dzisiaj jedynie wysoce pozytywna. Zresztą muszę powiedzieć, że poprzedni rzecznik praw obywatelskich również wykazywał się podobnego typu działalnością. Nadzieją napawa to, że zawsze oprócz zimnego zapisu prawnego są ludzie, którzy decydują o jego realizacji, a na dobór tych ludzi istotny wpływ ma przecież nie kto inny jak właśnie Wysoka Izba, a szczególnie koalicja rządząca, która ma w tej Izbie ogromną większość. Chciałoby się móc powiedzieć z tej wysokiej trybuny, że ten mechanizm w przyszłości będziemy wspólnie poprawiać i że te błędy, któreśmy popełniali, będą się zdarzały coraz rzadziej i rzeczywiście po roku, po dwóch latach, a zwłaszcza na koniec kadencji społeczeństwo polskie będzie mogło powiedzieć o tym parlamencie, że był to parlament, który w transformacji systemowej wiele uczynił dla naprawy tego, co dzisiaj nazywamy kryzysem demokratycznego państwa. Mówię o tej roli parlamentu tak wiele, bo nie sądzę, by wszystkie panie posłanki i panowie posłowie byli w pełni świadomi tego ­ mówiłem to już z tej trybuny ­ że tak naprawdę to w ostatecznym rozrachunku ostateczną odpowiedzialność za kształtowanie owego prawa, na którym się opiera państwo prawa i praworządności, ponosi nie kto inny jak właśnie my, Wysoka Izba.

Pani Marszałek! Panie i Panowie! Nie ulega najmniejszej wątpliwości ­ wynika to niezbicie z prezentowanego materiału ­ że wzrost naruszeń praw obywatelskich, i to lawinowy wzrost, jest faktem. Ogromna masa listów, które napływają do rzecznika praw obywatelskich, świadczy o tym, że niejednokrotnie ludzie, wykorzystując wcześniej, jak sądzę, wszelkie możliwości formalnoprawne, traktują rzecznika jako ostatnią deskę ratunku. Źle to świadczy o działaniu administracji państwowej różnych szczebli, gdzie stosuje się zwykłą ?spychotechnikę?. Ja sam, jako że poruszałem niektóre ważne kwestie związane z prywatyzacją, otrzymuję setki listów, setki listów od ludzie prostych i od ludzi wykształconych, często z wyrazami poparcia dla mojej działalności, ale jednocześnie z prośbą o załatwienia bardzo prostych i oczywistych spraw, które powinny być załatwione gdzieś tam na dole, w urzędzie wojewódzkim, w urzędzie rejonowym czy przez innych niższych urzędników ­ spraw, których oczywiście sam nie jestem w stanie załatwić. Ale jest to jeszcze jeden dowód na to, że zapotrzebowanie na tę prostą sprawiedliwość społeczną i na przestrzeganie prawa jest ogromne. Dlatego też tak wielką wagę przywiązujemy do sprawnego działania instytucji, którą pan profesor tutaj reprezentuje.

67% obywateli twierdzi dzisiaj ­ wynika to ze sprawozdania pana profesora ­ że w III Rzeczypospolitej następuje zdecydowany wzrost liczby wszelkiej maści afer, i tyle samo obywateli twierdzi, że winni w zdecydowanej większości unikają kary. Jest to oczywista niewydolność nie tylko aparatu ścigania, ale też oczywista niewydolność całego systemu prawnego Rzeczypospolitej. Poprawianie prawa jest wielką rolą parlamentu. Całkowicie podzielam pogląd pana profesora, że trzeba w krótkim czasie dokonać kompleksowej kodyfikacji polskiego prawodawstwa, że trzeba zmienić zasady Kodeksu karnego, Kodeksu postępowania administracyjnego, prawa handlowego itd.itd. Trzeba również ­ zgadzam się tu w pełni z opinią pana profesora ­ podjąć decyzję, ograniczającą w pewnym sensie zakres prawny tego parlamentu, by formalne decyzje Trybunału Konstytucyjnego były decyzjami ostatecznymi, bo wszak wśród wielu licznych uwag, niedociągnięć wymienianych w sprawozdaniu przebija pewien element, który jest jakby kwintesencją tego sprawozdania. Następuje bardzo poważna erozja autorytetów: autorytetów instytucjonalnych, a także i ludzkich.

Nie można, Wysoka Izbo, budować skutecznie systemu demokratycznego państwa, owego wymarzonego przez nas państwa praworządności, jeśli nie tworzą go ludzie o nieposzlakowanej uczciwości, jeśli nie ma na czele instytucji państwowych takich osób, o których można powiedzieć, że są nie tylko politykami ­ czy niejednokrotnie politykierami ­ ale i mężami stanu. I ma słuszność prof. Zieliński, gdy powiada, że jest to służba. Każdy uczciwy działacz społeczny czy polityczny musi ­ jeżeli chce, aby dobrze odbierano zarówno jego samego, jak i jego działania, jego stronnictwo, urząd, który reprezentuje ­ najsampierw w ten sposób traktować swoją działalność.

Myślę, że jesteśmy chyba na dobrej drodze, jeśli chodzi o takie działanie, chociaż rzecz nie będzie łatwa. Tam, gdzie wchodzą w grę wielkie interesy, liczone w setkach milionów, miliardach albo bilionach złotych, realizacja zasad sprawiedliwości społecznej ­ choćby wpisanych do ustawy najwyższej, konstytucyjnej ­ jest trudna, gdyż trzeba przełamać opór potężnych lobby, które są beneficjentami określonych procesów, zwłaszcza ekonomicznych. Działania polityczne napotykają tam niejednokrotnie bariery bardzo trudne do przebycia.

Pozwolę sobie, Wysoka Izbo, poruszyć pewien element, który był podkreślany w sprawozdaniu pana profesora, a który uważam ­ i wyrażałem to wielokrotnie ­ za niezwykle istotny. Jest to kwestia związana ze środkami masowej komunikacji. W sprawozdaniu tym zostało zapisane, że prawo prasowe było ­ i jest nadal ­ wielokrotnie łamane. I to prawda, Wysoka Izbo. Konia z rzędem temu ­ a siedzą tu zapewne panie posłanki i panowie posłowie, którzy próbowali tego dokonywać ­ kto potrafi uzyskać sprostowanie w wielkonakładowym tygodniku, miesięczniku czy gazecie. W sposób bezkarny dziennikarze piszą, co chcą, jak chcą i kiedy chcą. I nie to jest jeszcze najgorsze. Najgorsze jest to, że te ich działania kształtują opinię publiczną, na podstawie tychże enuncjacji społeczeństwo wyrabia sobie pogląd ­ często w jakże krzywym zwierciadle ­ o parlamencie, o rządzie, o poszczególnych ministrach itd., itd. To wszystko jest groźne dla systemu demokratycznego. Groźne dlatego, że jeżeli ludzie utracą wiarę, iż poprzez akt wyborczy rzeczywiście mają wpływ na przyszłą politykę państwa, że każdy z kolejnych aktów przyczynia się do skutecznego tworzenia zrębów demokracji parlamentarnej, sprawiedliwości społecznej, to wówczas sam akt wyborczy ­ leżący przecież u podstaw tych praw, których w przeszłości nie stało ­ będzie traktowany jako nieistotny i nie będzie w pełni odpowiadał temu, co myśli większość narodu.

Wysoka Izbo! Padło tu przy okazji wystąpienia pana profesora jakże słuszne stwierdzenie o prawnikach dworskich. Myślę, że mamy również i dworskich dziennikarzy, ale ja wielokrotnie stykałem się przy omawianiu rzeczy, która wydawałaby się oczywista, z trzema opiniami formalnoprawnymi tworzonymi przez autorytety ­ wielkie spółki prawne czy konsultingowe ­ których ostateczne sentencje były całkowicie różne. Zatem pozwolę sobie z tej wysokiej trybuny apelować do ludzi związanych z polskim prawem, do prawników: nie można w sposób dowolny interpretować prawa w zależności od tego, czyje interesy się w danym momencie reprezentuje. Trzeba, aby prawo, które musi być udoskonalane, przez zawodowców, przez prawników było jednak tak interpretowane, jak tego wymaga faktografia i litera tego prawa. Brak elementarnej rzetelności w tym wypadku, popieranie jedynie słusznych poglądów powstających wielkich lobby ­ to tworzy bardzo wypaczony obraz i w ostatecznym rachunku wpływa negatywnie na postrzeganie wszystkich instytucji demokratycznego państwa.

Jest również następny element, o którym mogę powiedzieć jedynie w największym skrócie. To jest równość szans obywatela wobec prawa, wobec zapisów konstytucyjnych. O tej równości szans była mowa; ona dzisiaj w postępie geometrycznym traci swój sens. Tej równości szans praktycznie nie ma. Pytam zatem, kto ma być głównym strażnikiem wprowadzenia w życie niezbędnej równości szans wobec prawa? Musi być nim przede wszystkim Wysoka Izba, która na co dzień w komisjach, w styczności z urzędami państwowymi, poprzez indywidualne czy zbiorowe działania, ma okazję wielokrotnie spotykać się właśnie z łamaniem tych zasad.

Jeżeli przeciętny poseł zasiadający w tej Izbie ­ a w związku z tym można by mówić i o duchu tej Izby, przejawiającym się w jej zbiorowej mądrości ­ zechciałby tak podchodzić do sprawy, to postęp (wszechstronny) byłby możliwy.

Wysoka Izbo! Kończąc swoją wypowiedź, chciałbym jeszcze powiedzieć parę słów o jednym aspekcie sprawy. Otóż w czasie mojej krótkiej działalności parlamentarnej zetknąłem się z problemem, który wydaje się istotny dla nadania sensu owej praworządności, o której tyle się mówi.

W prokuraturach wszelkich szczebli leży bardzo wiele wniosków sformułowanych bez zastrzeżeń formalnych, udokumentowanych w sposób jak najbardziej fachowy i precyzyjny. Prokuratury nie wszczęły nawet ­ z niewiadomych powodów ­ postępowania przygotowawczego. Jeśli ktoś z szarych obywateli dokona czynu przestępczego, drobnego, polegającego np. na przywłaszczeniu mienia, to szybko znajduje się wobec niego odpowiednie środki przymusu i sprawiedliwość wymierza się łatwo i skutecznie. Niejednokrotnie za drobne przewinienia zamykają człowieka (na mocy sankcji) na wiele miesięcy. Powyżej pewnego pułapu, tam gdzie chodzi nie o rower czy o jakiś towar skradziony ze sklepu, ale o kradzież całego zakładu przemysłowego albo o takie działania, które prowadzą do załamania dużych banków z powodu nieuczciwości zarówno członków ich zarządów, jak i tych, którzy chcą pobierać kredyty, tam prawo nie sięga lub sięga z tak wielkim opóźnieniem, że niejednokrotnie, gdy analizuję poszczególne przykłady, to zachodzę w głowę, czy aby nie należałoby już dzisiaj pomyśleć o wyłączeniu urzędu prokuratorskiego spod gestii rządu i o stworzeniu prokuratorium generalnego zależnego jedynie od parlamentu, gdzie te sprawy, których dzisiaj z różnych powodów nie można ?uruchomić?, być może byłyby łatwiejsze ?do uruchomienia?. Takich przykładów jest zapewne wiele. Będziemy próbować tutaj, kierując się zbiorową mądrością, naprawiać to, co będzie możliwe. Ale suma tych działań podejmowanych przez Wysoką Izbę ma szansę w nowym układzie parlamentarnym stworzyć nowy obraz demokratycznego państwa i wpłynąć na poprawę szacunku społeczeństwa wobec nas wszystkich.

Serdecznie gratuluję panu, panie profesorze, za dotychczasowe działania i myślę, że wykonując nadal swoją trudną służbę będzie pan jednym z tych, o których w przyszłości będą mówić: oto jeden z tych, którzy w sposób obiektywny, rzeczowy, czasami stanowczy, i profesjonalny, a nade wszystko służebny pełnili prawidłowo swoją rolę. Myślę, że trzeba nam więcej takich działaczy i takich polityków. (Oklaski)