Informacja prezesa Narodowego Banku Polskiego o kryzysowej sytuacji w polskim systemie bankowym, w szczególności o przyczynach upadłości banków spółdzielczych i prywatnych, nadto o działaniach podjętych przez NBP w celu ochrony zagrożonych interesów obywa1994-02-18, Obrady Sejmu RP, 2 kadencja, 12 posiedzenie, 2 dzień
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W tak krótkim czasie można jedynie dotknąć, zarysować pewne obszary tej niezwykle istotnej problematyki, która, jak sądzę, będzie spędzać sen z powiek nie tylko wielu politykom, ale również wielu głównym operatorom naszej polskiej gospodarki. Tak, jest prawdą to, co już tu zostało powiedziane, Wysoka Izbo, polski system bankowy jest głęboko chory, to bomba zegarowa z opóźnionym zapłonem. Jeśli nie zostanie ona rozładowana w sposób precyzyjny i perfekcyjny, może doprowadzić do bardzo poważnych konsekwencji, które, jak sądzę, będą rzutować na całą polską gospodarkę narodową, i to nie przez krótki okres, ale przez wiele lat. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że w każdej gospodarce, a w gospodarce rynkowej w szczególności, są dwa obszary, od których zależy normalny rozwój systemu. Tym krwiobiegiem gospodarki są banki i system ubezpieczeń, o którym dzisiaj nie ma czasu mówić, ale który będzie wymagał w niedługim czasie szczegółowego omówienia. Są to elementy, które generują największy potencjalny dochód, i jeśli ta sfera gospodarki jest chora, odczuwa to dotkliwie cała gospodarka w gruncie rzeczy nie ma możliwości normalnego rozwoju bez poprawy w tym zakresie.
Dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę tylko na dwie sprawy. Po pierwsze, z zainteresowaniem wysłuchałem informacji pani prezes na temat stosunku Narodowego Banku Polskiego do banków spółdzielczych. Odbieram to jako pozytywny sygnał i jako pewną zmianę polityki wobec tych banków, czego, niestety, nie można powiedzieć o poprzednich koalicjach rządzących. Bo odpowiedzmy sobie uczciwie: Czy sytuacja w bankowości została spowodowana decyzjami ostatnich tygodni czy miesięcy? Jest to przecież wynik działania pewnego określonego systemu, który w majestacie ideologii, nowej ideologii liberalnej, miał poprzez cudowny mechanizm wolnego rynku dokonać w krótkim czasie cudu gospodarczego. Zastanówmy się, Wysoka Izbo, jak to jest, że dzisiaj krzyczy się głośno w wielu publikatorach, iż rząd Waldemara Pawlaka podjął decyzję o dokapitalizowaniu BGŻ, że ta decyzja to są wyrzucone pieniądze i tego typu polityka nie jest racjonalna. A jednocześnie poprzednie rządy ciepłą ręką, bez rozliczenia winnych, wyłożyły wiele bilionów złotych na dokapitalizowanie innych banków, których struktura pakietu ich klientów, a także przyczyny wielkiego zadłużenia graniczącego z upadkiem były zupełnie różne od tych, które legły u podstaw poważnego zadłużenia BGŻ. Nie ulega wątpliwości, że BGŻ jest bardzo łakomym kąskiem. To w tej chwili potencjalnie największa zorganizowana struktura terenowa, na której bazie można budować różne systemy, zwłaszcza system ubezpieczeń, ten bardzo rentowny element gospodarki rynkowej. I wiele oczu, nie tylko tutaj w kraju, ale i za granicą, łakomie na ten system spogląda. Jako przedstawiciel Polskiego Stronnictwa Ludowego muszę powiedzieć wprost: Polskie Stronnictwo Ludowe, które doskonale rozumie mechanizmy rynkowe, będzie bronić banków spółdzielczych nie z przyczyn ideologicznych, ale dlatego że jest dla nich miejsce w zdrowym systemie ekonomicznym gospodarki rynkowej. Banki spółdzielcze zostały przecież kiedyś stworzone nie dla bogatych, tylko dla wspierania inicjatyw lokalnych, dla wspierania tych, których nie stać było na zaciąganie drogich kredytów w bankach komercyjnych. I taka będzie ich rola w przyszłości. One mają swoje miejsce w tym systemie i jestem przekonany, że udoskonalone Prawo spółdzielcze da im trwałą podstawę bytu pod warunkiem, że polityka finansowa państwa myślę tu o Ministerstwie Finansów, a także o polityce Narodowego Banku Polskiego nie spowoduje ich upadku niezależnego od ich działania.
Wysoka Izbo! Debata nad bankowością polską zapewne będzie kontynuowana. Dziś jest potrzebą chwili, żeby w krótkim czasie powstał racjonalny, kompleksowy program uzdrowienia polskich banków. Jeżeli będziemy trzymać się takiej polityki, że wdrażając z jednej strony komercjalizację, dofinansowanie i restrukturyzację banków jednocześnie nie wprowadzimy oddłużenia i restrukturyzacji przedsiębiorstw zadłużonych w tych bankach i będziemy w tak genialny sposób, jak w przypadku Banku Źląskiego dobierać inwestorów strategicznych, to nie trzeba będzie procesu prywatyzacji w takim wydaniu, jaki miał być kontynuowany. Po prostu zadłużone przedsiębiorstwa staną się całkowicie zależne od tych banków, które, uzyskując pakiety kontrolne w różnych układach, dzierżone w różnych rękach, są jednocześnie wcześniej dokapitalizowywane z grosza publicznego. (Oklaski)
