Konferencja prasowa Posła na temat tzw. Listy Wildsteina i przebiegu lustracji w Polsce
2005-02-04

W dniu dzisiejszym tj.04,02,2005r.w krakowskiej siedzibie LPR przy ul. Grodzkiej odbyła się konferencja prasowa Posła na temat tzw. Listy Wildsteina, pojawiających się w związku z jej publikacją komentarzy oraz przebiegu lustracji w Polsce.

W pierwszych słowach Poseł przypomniał, iż czuje się szczególnie upoważniony do zabrania głosu w tej sprawie jako gorący zwolennik lustracji, jeden z autorów obowiązującej ustawy lustracyjnej (był Przewodniczącym Sejmowej Komisji Lustracyjnej) oraz ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej (jako Wice Przewodniczący Komisji Sejmowej). Następnie wyraził swoje oburzenie atmosferą panującą wokół osoby redaktora. Bronisława Wildsteina i jego czynu. Stwierdził, iż po raz kolejny ujawniło się w mediach i w innych tzw. polskich kręgach opiniotwórczych wyraźne i zajadłe lobby antylustracyjne. Zrobi ono wszystko, aby do lustracji nigdy nie doszło, począwszy od manipulacji faktami, poprzez rozniecanie prawdziwej histerii antylustracyjnej. Brylują w takich działaniach szczególnie środowiska krakowskiej Inteligencji skupione wokół Gazety Wyborczej, Tygodnika Powszechnego orazco szczególnie przykretakże Krakowskiej Alma Mater. Jednak zdaniem Posła lawiny lustracyjnej ponownie wywołanej, tym razem przez Wildsteina nic już nie jest w stanie zatrzymać. I to jest podstawowy pozytywny efekt całego wydarzenia. Poseł wezwał Kierownictwo IPN do wzięcia na siebie obowiązku przyśpieszenia procesu lustracji. Ponadto opowiedział się za upublicznieniem listy Wildsteina oraz wszystkich innych list i indeksów znajdujących się w archiwach Instytutu. Powinny się one pojawić na oficjalnych serwerach internetowych IPN, zabezpieczone i przede wszystkim autoryzowane przez Instytut. Jeżeli chodzi o treść samej listy, tozdaniem Posła w mediach brakuje rzetelnego wyjaśnienia na ten temat. I tak: po pierwsze: na liście znajdują się w ogromnej większości ( ponad 90%) nazwiska byłych agentów, współpracowników i funkcjonariuszy PRL-owskiej Służby Bezpieczeństwa. Osoby inwigilowane i inni pokrzywdzeni to absolutne wyjątki. W związku z tym argument utajnienia listy ze względu na dobra osobiste pokrzywdzonych wydaje się być mocno naciągany i nadużywany-zapewne głównie przez byłych agentów, od których roi się szczególnie w polskich mediach. Po drugie: Nie jest prawdą, iż lista obejmuje tylko osoby mieszkające lub działające na terenie byłego województwa. Warszawskiego - na liście znajdują się nazwiska osób z terytorium całego kraju, którzy stanowili jakby elitę służb i zajmowała się nimi Centrala SB w Warszawie.

Ze szczególnym apelem Poseł zwrócił się do środowiska dziennikarskiego. Jego moralnym obowiązkiem jest wsparcie wysiłków przywrócenia jawności życia publicznego w Polsce. Być może jest to ostatnia taka okazja w naszej historii. Nie można jej zmarnować. Może to być także szansa do uwiarygodnienia się środowiska polskich mediów, które jak do tej pory nie wspierają procesu lustracji w sposób wystarczający. Rodzi to oczywiste podejrzenia wśród obywateli. Proces lustracji w Polsce Poseł kilkukrotnie obrazowo określił jako „Czyszczenie stajni Augiasza”. Stajnia pełna jest zakłamanych autorytetów moralnych, rozmaitych Koryfeuszy polskiej nauki i kultury, kształtujących opinię społeczną, wyznaczających standardy w zakresie moralności, patriotyzmu i europejskości. Czas najwyższy, aby naród zobaczył ich prawdziwe oblicza i działania. Jeśli są wśród nich byli agenci to muszą zostać wyeliminowani z życia publicznego i politycznego, a przynajmniej społeczeństwo powinno o tym wiedzieć, aby w przyszłości świadomie wybierać swoich przedstawicieli. Na zakończenie konferencji Poseł oświadczył, iż już pobieżna lektura Listy Wildsteina wystarczyła mu do znalezienia nazwiska wielu ludzi, którzy zaciekle zwalczali go w działalności politycznej, na różnych jej etapach. Ale oczywiście same nazwiska, to za mało, aby mieć pewność co do identyfikacji osób lista ta musi być autoryzowana przez IPN. Szybkie ujawnienie polskiemu społeczeństwu współpracowników i pracowników PRL-owskich służb bezpieczeństwa jest sednem istnienia IPN. W przypadku nie wywiązania się z tego obowiązku wobec społeczeństwa należy poważnie rozważyć zmianę jego kierownictwa.