O co chodzi w "Tym Temacie" (Głos w dyskusji na temat Radia Maryja)
”.Cała dyskusja czysto propagandowa i powierzchowna. Żadnych konkretnych i weryfikowalnych argumentów – parę haseł, uogólnień, kilka rzekomych cytatów ojców i słuchaczy z odległych lat, ton kpiący i lekceważący; momentami – głównie z ust Wałęsy i Frasyniuka przechodzący w zdecydowaną nienawiść. Nawet Biskup Europejczyk wypowiada całkowicie nieweryfikowalny osąd „jakoby każda polityczna inicjatywa, czy wypowiedź Radia M. automatycznie szkodziła Kościołowi”. Pytanie, czyjemu Kościołowi – Bp. Pieronka z pewnością…. Ale czy Kościołowi Powszechnemu, to raczej wątpliwe – bo skąd niby tak duże poparcie radia wśród biskupów i] kapłanów polskich, niekoniecznie tych z pierwszych stron gazet. „Nad tym wszystkim czuwa gospodarz domu (T. Lis), nie da on krzywdy zrobić nikomu” – jak tylko ktoś powie coś, co mogło by się wyróżnić z politycznie poprawnej papki, od razu dziarsko podskoczy, odda mikrofon jakiejś zaskoczonej jąkale z publiczności i pożądaną atmosferę ma uratowaną. Europejska prawdziwa publiczność przed telewizorami po raz kolejny zostaje utwierdzona, co do oszołomstwa Radia M. i jego zwolenników i po raz kolejny nie dowiaduje się niczego ważnego z toczonej dyskusji.
A co tak naprawdę jest istotą tego problemu? Oto próba odpowiedzi:
Żyjemy w czasach, w których - jak nigdy wcześniej - toczy się walka o tzw. Rząd dusz.
Tym razem chodzi o naprawdę wielką, niespotykaną w dziejach władzę i kasę. Globalna Wioska, Wspólna Europa, Rynek bez Granic, to wielkie cele współczesnej elity władzy i ekonomii. W tym wszystkim obecne nowoczesne, profesjonalne, wszechobecne media.
Czwarta władza – kształtuje modę, obyczaje i poglądy miliardów ludzi. Jest obecna we wszystkich sferach naszego życia, coraz częściej wchodząc z buciorami także w ludzką intymność, moralność, prywatność.
Kreuje wszechstronną wizję świata i człowieka. Na zawołanie tworzy idoli, wodzów narodu i wzorce do naśladowania. Może prawie wszystko… Kogo i co trzeba - nagłośni, pokaże, odpowiednio podświetli. Kogo i co trzeba - wyciszy, zablokuje, zaciemni…. Rządzi….
Także w Polsce może prawie wszystko. Prawie wszystko….? W pełnym sukcesie przeszkadza Radio Maryja i O. Tadeusz Rydzyk.
Radio Maryja stanowi ewenement na skalę światową. Prawdziwy wyłom w murze. Nowoczesne, interaktywne medium nadające na falach słyszalnych na całym świecie. Niezależne od obcego kapitału, nie będące na usługach lansowanych z wielką siłą współczesnych ideologii – postmodernizmu, laickości, lewackości, tolerancji, wolności obyczajowej, Państwa Europejskiego, Korporacjonizmu itp. Medium mające swoje własne oblicze moralne, duchowe i religijne, a także polityczne - wyraźne chrześcijańskie, konserwatywne i patriotyczne. Mówiące językiem twardym, nazywające sprawy po imieniu, a przede wszystkim mówiące rzeczy, których nie można usłyszeć w innych mediach, bo mówiąc oględnie – nie mieszczą się w ich linii programowej. Medium niezależne, do którego nie są zapraszani ci, którzy są zapraszani wszędzie i zawsze – wąska grupka filozofów, psychologów, socjologów, ekonomistów, ekspertów i autorytetów moralnych – namaszczonych na wieki, przez tych którzy trzymali, trzymają i pewnie długo jeszcze będą trzymać władzę w Polsce. Miejsce, gdzie ci, którzy zostali wyparci i zmarginalizowani przez polityczny i medialny monopol mogą bez obaw mówić to co dla wielu niewygodne. Radio słuchane przez miliony – kształtujące ich sumienia, postawy polityczne i społeczne w sposób sprzeczny z wizją poprawnych katolików, polaków, europejczyków, biznesmenów. Radio skuteczne. Mające realny wpływ na przebieg wydarzeń w kraju. Mogące skutecznie wezwać kilka milionów Polaków do konkretnego czynu – np. zajęcia określonego stanowiska w wyborach, referendach, bojkotu określonych mediów itp.
Oto prawdziwe przyczyny ataków na Radio Maryja. Ci, którzy opanowali już prawie wszystko, nie mogą znieść, że nie mają pełnego monopolu.
Gdyby tylko dzisiejsi wrogowie Radia mogli pojawić się w nim i lansować swe poglądy i cele, momentalnie zmieniliby do niego stosunek. Najlepszym przykładem niech będzie Lech Wałęsa, który jeszcze parę lat temu nie zauważał w ogóle tych wszystkich zjawisk, które dzisiaj tak wyolbrzymia i piętnuje. A dlaczego? Bo był częstym gościem O. Rydzyka i budował z jego pomocą swój kapitał polityczny. Dziś utracił przychylność Ojca T. i nie może użyć radia do nowych celów. A cele są obecnie wielkie….. Spójrzmy dziś:
- jak łatwo z pomocą lub przynajmniej bez obecności Radia Maryja w Polsce lansowałoby się innym mediom wybór konstytucji UE,
- jak prosto – wręcz na zasadzie samosprawdzającej się przepowiedni – kreowałoby się nową koalicję rządzącą PO-PiS,
- jak płynnie laicyzowałoby się polskich katolików, przy okazji całkowicie uciszając głos Kościoła Katolickiego w sprawach publicznych.
- jak bezboleśnie można by przeprowadzać liczne projekty ustawodawcze sprzeczne z nauką Kościoła – w sferze rodziny, ochrony życia, obyczajowości, a także w sferze stosunków gospodarczych – pogłębiających bezrobocie, nierówność społeczną, marginalizujących miliony ludzi w Polsce. Po cichu, poza czasem transmisji telewizyjnej, bez komentarza w wiadomościach. Telewizja publiczna jest pełna ekspertów mających wieloletnie doświadczenie w tej dziedzinie.
Takie właśnie jest prawdziwe oblicze polskiej demokracji:
- Kto nie jest z nami jest przeciwko nam.
- Kto nie jest euroentuzjastą, ten jest zwolennikiem Łukaszenki.
- Kto nie jest lewakiem, ten jest nacjonalistą i faszystą.
- Kto jest patriotą, ten jest ksenofobem.
- Kto traktuje swą wiarę na serio, próbuje nią żyć i jej bronić, ten jest fundamentalistą.
- Kto jest zwolennikiem lustracji i dekomunizacji jest bolszewikiem.
- Kto pragnie przeprowadzenia powszechnego uwłaszczenia, ten jest populistą i demagogiem itd.
A na straży tego kanonu jednostronne, wyrafinowane media i pseudoelity, które nigdy nie były niezależne i nie umiały samodzielnie myśleć. Zawsze służyły jakiejś obcej ideologii, w zależności od tego skąd zawiał wiatr.
W gruncie rzeczy żyjemy w coraz bardziej totalitarnym świecie, gdzie blankietowa demokracja ma w każdej dziedzinie zazwyczaj jedno dopuszczalne i lansowane oblicze. Jedna droga przemian, jeden model gospodarki i prywatyzacji, jeden ton debaty publicznej – w której dobrze widziana jest tylko polityczna poprawność, postawa konformistyczna, wycofana, nie wychylająca się. Niedościgłym wzorem pozostaje w tej dziedzinie nasz Jaśnie Panujący Prezydent Aleksander Kwaśniewski. Tolerancja i otwartość ogranicza się w zasadzie tylko do akceptacji i lansowania homoseksualistów i podążającej tym postawy hedonistycznego indywidualizmu, który burzy tradycyjne więzi rodzinne i wspólnotowe. Kultura masowa, którą zalewają nas media, bazuje na najniższych instynktach ludzkich – karmi ludzi miernotą, tandetą, przemocą, seksizmem. Nie ma już w niej miejsca na delikatność, piękno, czy myśl wyższego rzędu – bo to się źle sprzedaje. Kreuje się widza głupola, który co dzień słucha innych głupoli, patrzy na różne śmieci obyczajowe – generalnie nieustannie tapla się w wyperfumowanym rynsztoku. Kto nie wchłania tej tandety, nie jest trendy – jest smutasem, zakompleksionym dziwolągiem, skazanym na alienację… Dyktat tandety i miernoty – estetycznej, obyczajowej, kulturalnej, moralnej – to się dobrze sprzedaje. Społeczeństwu zapewnia się nowoczesne igrzyska, daje się mu komórę, reality show i hipermarket – a reszta to już tylko kwestia odpowiedniej manipulacji. Nowoczesny, profesjonalny, bezwzględny totalitaryzm – a wszystko pod płaszczykiem blankietowej demokracji. Kształtuje się nowe pokolenia nieświadomych swych praw obywateli, nie zainteresowanych losem swego państwa, dbających tylko o zaspokojenie swoich konsumpcyjnych potrzeb. A do tego jeszcze powszechna płycizna duchowa, wtórne pogaństwo. Jednym słowem nawiązując do słów Pana Jezusa „dom zbudowany na piasku”.
Na naszych oczach spełniają się prorocze słowa Jana Pawła II – iż demokracja bez wartości łatwo może zmienić się w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm.
Od wielu już lat wielcy ludzie Kościoła – na czele z kard. J. Ratzingerem - ostrzegają, że taki świat nie ma przyszłości. Nieuchronnie stanie się zimnym, obcym, pełnym agresji i przemocy środowiskiem – areną ponownej barbaryzacji Europy.
W tym świecie chrześcijańskie media mają rację bytu tylko do momentu, gdy nie przekraczają granic poprawności i wpisują się w ogólny ton towarzystwa wzajemnej adoracji. Wolność, tolerancja, miłość bliźniego – o tym mogą powszechnie mówić - ogólnie. Nie ma sądów pewnych i prawdziwych – wszystkie sprowadzane są do rangi opinii. Media akceptujące ten styl szybko przekształcają się z katolickich w europejskie, a głoszona w nich filozofia życia jest bardziej amerykańska niż chrześcijańska.
A tak na marginesie w takim medium zapewnie świetnie czułby się Pan Frasyniuk, który na początku wspomnianego wyżej programu pochwalił się wyznawanie całkiem popularnej ostatnio herezji, iż nie wierzy w szatana i piekło bo Pan Bóg jest nieskończenie miłosierny (róbta co chceta? ...). Oczywiście ks. Sowa, jak przystało na tolerancyjnego europejczyka nie zareagował…
Ale gdy media katolickie zaczną coś wspominać, o tym że poza Kościołem nie ma zbawienia, że nie wszystkie religie są równe, że obowiązuje czystość przedmałżeńska, zakaz antykoncepcji, nierozerwalność małżeństwa, że akty homoseksualne są moralnie złe – tu granica tolerancji zostaje szybko przekroczona i pojawiają się ataki. Nowoczesny światopogląd laicko-tolerancyjny, jest w gruncie rzeczy nieprawdopodobnie nietolerancyjny i agresywny. Każdy kto choć raz próbował powiedzieć lub napisać coś więcej niż czytamy w codziennej papce doświadczył momentalnie ataku obrońców rożnego rodzaju poprawności. Jak każde kłamstwo, tak i to politycznie poprawne zionie nudą. W takim systemie nie ma miejsca na wielobarwność i różnorodność, o której tak wiele mówią różnego rodzaju emancypujące się środowiska. Wszędzie panuje powierzchowna uniformizacja myśli i wyglądu – mierne wzorce znajdują mierne naśladownictwo. Brak także nowych pomysłów na społeczne i gospodarcze zmiany. Polityka staje się tylko grą pozorów. Prostackie zmiany szyldów pokazują, jak dzisiejsze elity władzy kpią sobie z wyborców. Prawdziwe problemy są tuszowane i odkładane. Media żyją skandalami i tematami zastępczymi. Wszyscy czekają, że ktoś (aktualnie Unia Europejska) wszystko rozwiąże.
Dlatego w obronie demokracji i nieodłącznie z nią związanej wolności słowa należy bronić Radia Maryja. Być może już niedługo stanie się ono jedynym miejscem, gdzie będzie można cokolwiek powiedzieć. Zmienią się słuchacze, zmienią się prowadzący, a Radio pozostanie i będzie kształtować swoje oblicze. Pozostaną również odwieczne potrzeby Ducha Prawdy i Wolności w sercach i umysłach ludzkich. Musi istnieć medium, które podejmie się głoszenia słowa – nie dla zysku, ale z misji. Oby zawsze Radio Maryja było znakiem sprzeciwu wobec zalewającej na zewsząd propagandy. Być może już niedługo Katolicki Głos w Naszych Domach będzie jedynym Demokratycznym, Niezależnym, Wolnym i Polskim Głosem, jedyną znaczącą wyrwą w murze zakłamania - jak kiedyś Wolna Europa.
