32. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o zatrudnieniu i przeciwdziałaniu bezrobociu (druk nr 2564).
33. Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o zatrudnieniu i przeciwdziałaniu bezrobociu (druk
2001-05-11, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 108 posiedzenie, 4 dzień

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Długo oczekiwana i hucznie zapowiadana debata o strategii zwalczania bezrobocia rozpoczęła się. I co oto słyszymy? Z wielkich zapowiedzi debaty o skutecznym rad sposobie na dzisiejsze czasy został jeno cienki wytrych, który tak naprawdę poszukuje źródeł zwalczania potwornej już dzisiaj plagi społecznej w systemowym przerzuceniu części dodatkowych kosztów na grzbiet ludzi pracy. A co ciekawe, ci, którzy mają na sumieniu najcięższe grzechy wobec prawdziwych przyczyn dzisiejszego bezrobocia, występują w pierwszej linii reformatorów, składając stosowne projekty ustaw.

Zapytajmy zatem poważnie, Wysoka Izbo ­ bo rząd nie chce o tym mówić, choć zapowiada to od dłuższego czasu, ale pewnie już nie powie ­ co jest prawdziwą przyczyną dzisiejszego wielomilionowego bezrobocia. Czy zły Kodeks pracy? Wszak w minionym okresie kodeks był taki, jak jest obecnie, a gospodarka rozwijała się w tempie ponad 7% i większych problemów nie było.

Gdy przyszła nowa władza po 1997 r. w bardzo skomplikowanej konstelacji, godząc układ związkowy z liberalnym Unii Wolności, okazało się, że głównym problemem w III Rzeczypospolitej jest przegrzana gospodarka. No i schłodzono tę gospodarkę rękami pana Balcerowicza i za przyzwoleniem politycznym wszystkich tych, którzy dzisiaj umywają od tego ręce. Schłodzono do tego stopnia, że z szybkiej ścieżki rozwoju zeszliśmy dzisiaj do niecałych 4% przyrostu PKB, a w ostatnim kwartale jest to ok. 2%, czyli mamy do czynienia z dalszym systemowym spadkiem. Otwarto na oścież granice. Mamy oto deficyt w obrotach z Unią Europejską w wysokości 18 mld dolarów rocznie, a poza Unią Europejską jeszcze kolejne 10. To jest mniej więcej 2,5 mln miejsc pracy. To są główne przyczyny. Gdy dodamy do tego ?wspaniałą rozwojową? politykę Narodowego Banku Polskiego i Rady Polityki Pieniężnej, która pod szczytnym hasłem zwalczania bezrobocia utrzymuje najwyższą w świecie realną stopę oprocentowania kapitału ­ bo mamy 14 punktów przewagi ponad 6-procentową stopą inflacji, nadwartościową złotówkę, która powoduje, że nasze towary są zbyt drogie na rynkach zewnętrznych, i brak pomysłu na skorelowanie polityki rządu z polityką Rady Polityki Pieniężnej i Narodowego Banku Polskiego ­ to mamy prawdziwe przyczyny tego, co się dzisiaj w Polsce dzieje. Nie róbmy złudzeń. Dzisiejsza walka między upadającą Unią Wolności i Platformą Obywatelską, która udaje, że nie rządzi, bo tu w Sejmie nazywa się SKL, a poza Sejmem jest novum politycznym, jest próbą ogłupienia klasy średniej, pracodawców małych i średnich, jeśli chodzi o przedstawianie coraz to lepszych ofert, przedstawianie tego, jak to w przyszłości ci panowie zrobią im dobrze. A jak robili dobrze do tej pory, świetnie pamiętamy, bo skutki tego odczuwamy dzisiaj i będziemy odczuwać jeszcze przy najlepszej polityce co najmniej przez najbliższe dwa lata. Jakie były pomysły dawnego kongresu liberalnego, który dzisiaj w nowych piórkach przedstawia inne wielkie możliwości, też pamiętamy. Wreszcie powiedzmy sobie szczerze: Czy rząd Rzeczypospolitej ma dziś jakąś realną bazę polityczną? SKL pozwala sobie nawet na to, że będąc jedną nogą w Platformie Obywatelskiej, drugą w opozycji, a trzecią w rządzie, grozi wycofaniem dwóch ministrów.

(Głos z sali: Można wycofać.)

Jednego można wycofać, bo właśnie dzisiaj Wysoka Izba podjęła decyzję o odrzuceniu informacji rządu dotyczącej rolnictwa. Byłoby to nawet gestem, że tak powiem, racjonalnym i honorowym. Drugi też większych osiągnięć jak do tej pory nie ma na swoim koncie. Zatem to straszenie nie prowadzi do niczego, bo stawiam 300 : 1, że panowie nie odważycie się obalić tego rządu, choć oczywiście oznaczałoby to, że rząd ten rządziłby i tak do końca kadencji. Po co zatem czynicie tego typu śmieszne zapowiedzi, które niczemu nie służą z wyjątkiem dalszego ogłupiania polskiego społeczeństwa?

Polskie Stronnictwo Ludowe powiada w ten sposób: zbędna biurokracja ­ tak, likwidować, gdzie się tylko da, zatrudnienie na zastępstwo ­ tak, nie widzimy tu istotnych zagrożeń. Zgadzamy się także na uproszczenie systemu podatkowego we wszystkich możliwych przypadkach. Ale pytam grzecznie: Gdzie są ci czołowi apologeci Unii Europejskiej, którzy do niedawna i cały czas w przyspieszonym tempie wzywali do dostosowania naszego prawodawstwa do prawa Unii Europejskiej? Gdzie oni teraz są i po której stronie? Kiedy mówili prawdę? Teraz czy wtedy? Nawołują bowiem publicznie, składają stosowne projekty ustaw, które są sprzeczne z socjalnymi standardami Unii Europejskiej, standardami dotyczącymi praw pracowniczych, standardami bhp. O co tu właściwie chodzi? Postawmy te pytania zatem publicznie. Nie może być tak, że każdy, kto przemawia z tej trybuny, w zależności od tego, z jakiej pozycji występuje ­ a im bliżej wyborów, tym bardziej zmieniają się poglądy ­ ma prawo zupełnie bezkarnie przekazywać opinii publicznej to, co nazywa prawdą, a co z prawdą niewiele ma wspólnego.

Skuteczne zwalczanie bezrobocia nie będzie możliwe, Wysoka Izbo, bez przyspieszenia rozwoju gospodarczego. Przyspieszenie rozwoju gospodarczego nie będzie możliwe bez odejścia od liberalnej doktryny gospodarczej, która kiedyś została narzucona przez Unię Wolności i jest kontynuowana, chociaż dzisiaj Unia Wolności jest już podobno w opozycji. Nie będzie możliwe rozwijanie polskiej gospodarki na najdroższym kredycie we współczesnym cywilizowanym świecie i nic nie pomoże próba wprowadzenia prawodawstwa pracy, które ma sprowadzić Polskę w rząd krajów III świata czy jakichś republik bananowych. Bo w skali kosztów i trudności problemy związane z Kodeksem pracy to jedynie wąski wycinek. I jeżeli trzeba coś tam poprawić, to Polskie Stronnictwo Ludowe może na to wyrazić zgodę, ale musimy zdecydowanie i twardo zaprotestować przeciw opinii, że jest to główna przyczyna i złoty klucz do rozwiązania tego problemu, który narastał przez lata, a którego zwalczenie będzie bardzo trudne, wymagające wielu znakomicie skoordynowanych działań, przy założeniu, że przez najbliższe lata będzie sprzyjająca sytuacja zewnętrzna.

A zatem w jakim jesteśmy dzisiaj punkcie? Jesteśmy na wiecu przedwyborczym, gdzie rząd i dwie formacje polityczne przedstawiają wyrywkowe próby rozwiązania problemu, nie dotykają jego sedna, nie zapowiadają radykalnej zmiany całkowicie błędnej teoretycznie i praktycznie polityki gospodarczej, makroekonomicznej, i wmawiają polskiemu społeczeństwu, że to jest właśnie to, co w jakiejś bliżej nieokreślonej przyszłości może zmienić sytuację na rynku pracy.

Trzeba powiedzieć wyraźnie, że aby problemy obecnej sytuacji, które rzeczywiście mogą grozić w najbliższym czasie wybuchem społecznym, co w znacznej mierze osłabiłoby dorobek tej wątłej jeszcze naszej demokracji, były zwalczone skutecznie i rozwiązane, wymaga to zupełnie innego sposobu myślenia. Ten rząd nie jest zdolny do przedstawienia takiego programu; to już wiemy. Pytam tylko, czy ci, którzy dzisiaj, przed zbliżającymi się wyborami mają dość wysokie notowania, a ponoszą polityczną odpowiedzialność za doprowadzenie do obecnego stanu, również mają moralne prawo i będą w stanie przeprowadzić takie reformy, które w skuteczny sposób przyspieszą rozwój gospodarczy i rzeczywiście doprowadzą do ograniczenia tej plagi III Rzeczypospolitej.

Proszę Wysokiej Izby! Jeżeli popyt wewnętrzny, obniżenie siły nabywczej poprzez obniżenie siły nabywczej znakomitej większości społeczeństwa powoduje brak zapotrzebowania na większość towarów, jeżeli kurczy się rynek w układzie budownictwa, jeżeli rzucone zostało na kolana rolnictwo, to żadne kosmetyczne próby problemu nie rozwiążą. Tu potrzeba większej wyobraźni, większego systemu.

I na zakończenie pozwolę sobie w imieniu Polskiego Stronnictwa Ludowego wyrazić nadzieję, że w tych zbliżających się wyborach polskie społeczeństwo, nauczone na błędach, znajdzie tych, którzy myślą o Polsce poważnie ­ nie tylko o wąskiej grupie najbogatszych i współpracującym z nimi kapitale zachodnim, ale o większości polskiego społeczeństwa i o klasie średniej, bez której nie będzie demokracji i suwerennego państwa polskiego ­ i zdoła wyłonić taki parlament następnej kadencji, który w bardzo trudnej sytuacji będzie zdolny do strategicznej zmiany koncepcji politycznej. W każdym innym przypadku z miejsca nie ruszymy, wszelkie koszty i niepowodzenia będą coraz skuteczniej przerzucane na barki ludzi średnio zamożnych i biednych, na wieś i miasto, a polskiemu społeczeństwu będą pokazywane tzw. prawdy, które z obiektywną prawdą i rzeczywistością nic wspólnego nie mają. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)