31. Informacja Rady Ministrów o skutkach obowiązywania ustaw reformujących administrację publiczną (druk nr 2061) wraz ze stanowiskiem Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej (druk nr 22001-03-30, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 105 posiedzenie, 4 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Mam kilka pytań. Pierwsze pytanie do prezesa Uczkiewicza z Najwyższej Izby Kontroli.
Panie prezesie, zgadzamy się wszyscy, że najsłabszą stroną tej reformy jest przygotowanie finansowania, zwłaszcza na poziomie sejmików i powiatów, pod zadania, które wynikają z kolei z ustaw kompetencyjnych.
Mam pytanie: Kto personalnie był odpowiedzialny za przygotowanie tego zespołu finansowego? Rozumiem bowiem, że pracowała nad tym określona grupa osób, ale kto w rządzie ponosił personalnie odpowiedzialność? Na wszelki wypadek kieruję to pytanie do pana ministra, gdyby czasami Najwyższa Izba Kontroli tego nie wiedziała, bo warto, żeby społeczeństwo wiedziało, kto nas tak urządził.
Kwestia kolejna. Pojawiają się w zapowiedziach rządowych, a w kuluarach mówi się wręcz ostrzej, że trzeba będzie połowę powiatów zlikwidować, z uwagi na to, że wydajność tej reformy jest mniej więcej taka, iż koszty finansowania części powiatów przekraczają możliwości potencjalnego uzysku nawet w przyszłości, gdy zostaną uzgodnione już wszystkie zasady. Zostawmy to jednak, bo twórcy reformy boją się dzisiaj o tym mówić publicznie przed wyborami. Byłoby to oczywistą tragedią dla tych środowisk lokalnych, zwłaszcza małych powiatów ziemskich, które z ogromnym trudem walczą z przeciwnościami i tłumaczą ludziom, że tak naprawdę to nie one ponoszą odpowiedzialność za to, że nie ma pieniędzy, tylko ci, którzy przygotowali i przeforsowali reformę. Chodzi mi o co innego. Wymyśliliście państwo, na szczęście jeszcze niewdrożony system, że powiaty ziemskie otaczające wielkie miasta zostaną połączone i to będzie sposób na redukcję części powiatów. Mam pytanie konkretne na przykładzie mojego woj. małopolskiego, w którym, jak zapewne pan minister wie, jest wyłączony grodzki powiat krakowski, prawie 800 tys. mieszkańców, a otacza go takim półksiężycem powiat ziemski liczący 250 tys. mieszkańców. Jak zatem wyobraża pan sobie połączenie tych powiatów w takiego molocha, w którym z jednej strony będzie ogromna przewaga szeroko rozumianej substancji miejskiej, a z drugiej strony będzie to twór przekraczający niektóre regiony? Czy to w ogóle miałoby jakiś sens i czemu to maiałoby służyć?
Kwestia kolejna to wyrównywanie szans rozwoju albo redystrybucja środków. Proszę powiedzieć, panie ministrze, jak dzisiaj przedstawia się procentowo po tej reformie, której PSL było zawsze przeciwne, ta redystrybucja. Na jakim poziomie odbywa się ona w Sejmie przy pośrednictwie rządu chodzi oczywiście o budżet centralny, który o tym nadal w ogromnej mierze decyduje na jakim poziomie w sejmikach, a na jakim poziomie w powiatach? Czy jest pomysł na to, żeby te współczynniki bardzo niekorzystne dzisiaj przesunąć? Proszę jednak o precyzyjną odpowiedź na to pytanie, bo, jak sądzę, wyjaśni to społeczeństwu, na czym polega rzeczywisty problem.
I wreszcie pytanie ostatnie. Powszechnie znany jest fakt, że poziom finansowania bądź uzyskiwania środków własnych w powiatach wynosi w skrajnych przypadkach od 2 do 78% góra. Czy pan minister uważa, że przy takim poziomie powiaty mogą się zajmować tak naprawdę czymś więcej niż administrowaniem biedą, zwłaszcza powiaty mniejsze, powiaty ziemskie? Muszą one również wykonywać zadania, które zdaniem naszych ekspertów zostały tak policzone, że na wykonanie w dawnym układzie wojewódzkim dostały jakieś 75% środków. Czy było to zamierzone? Czy była to próba ograniczenia wydatków budżetowych, tylko nie wypowiedziano tego wprost, i jednocześnie przerzucenie odpowiedzialności politycznej na samorząd na dole? Czy tak było to pomyślane, czy też były to po prostu błąd w sztuce, bałaganiarstwo, brak kompetencji ludzi, którzy tę reformę przygotowali? Dziękuję za uwagę.
