Sprawozdanie komisji nadzwyczajnej ­ Komisji Prawa Europejskiego o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o restrukturyzacji finansowej przedsiębiorstw i banków oraz o zmianie niektórych ustaw, ustawy o narodowych funduszach inwestycyjnych i ich
2001-03-29, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 105 posiedzenie, 3 dzień

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Przedstawiony projekt ustawy dostosowujący prawodawstwo polskie do prawa unijnego budzi cały szereg wątpliwości, ale o tym może za chwilę. Chciałbym na wstępie pozwolić sobie na pewną refleksję dotyczącą owego przyspieszenia prac rządu czy nawet Sejmu obecnej kadencji związanych z dostosowywaniem prawa polskiego do prawa Unii Europejskiej. Ma to wynikać, jak twierdzi rząd i większość zwolenników szybkiego wejścia do Wspólnot Europejskich czy optymistów w tym względzie, z faktu, że w tej dziedzinie jesteśmy nieco zapóźnieni, i to prawda. Natomiast po analizie obecnej postawy Unii Europejskiej, poważnych wypowiedzi jej wysokich funkcjonariuszy, a także rzeczywistych interesów Brukseli i państw stowarzyszonych w Unii trzeba powiedzieć wyraźnie, że opowieści o szybkim wejściu Polski do Unii Europejskiej należy włożyć między bajki, że są to mity, które nie wiedzieć czemu są wprost uporczywie przekazywane polskiemu społeczeństwu, choć widać wyraźnie, że nie ma żadnych szans na szybkie wejście Polski do Wspólnot Europejskich choćby z uwagi na fakt, że w budżecie unijnym w związku z decyzją Agendy 2000 nie ma pieniędzy na przyjęcie nowych członków. Tak więc będzie musiało nastąpić przede wszystkim uzgodnienie co do wewnętrznej reformy Unii Europejskiej. Musi to być następnie zatwierdzone przez parlamenty całej piętnastki, co będzie procesem niesłychanie trudnym, o ile w ogóle będzie możliwość przeprowadzenia takiego procesu. Wreszcie Unia Europejska wydaje sprzeczne oświadczenia, bo raz twierdzi, że Polska jest w czołówce państw aspirujących do niej, co zresztą wydaje się zgodne z prawdą, a następnie oświadcza, że jesteśmy w drugiej lidze, a czyni to z tej prostej przyczyny, że ma dzisiaj ogromne korzyści z praktycznie pełnego otwarcia polskiego rynku, o czym świadczy nasz ogromny deficyt w obrotach sięgający 18 mld w skali roku. Unia Europejska ma ponadto ogromne problemy wewnętrzne, jeśli chodzi o finansowanie choćby tylko Wspólnej Polityki Rolnej czy całej polityki wpólnotowej, w której problem rolnictwa ma ok. 50-procentowy udziału. Tak więc patrząc na to realnie, szybkie wejście Polski do Unii Europejskiej jest równoznaczne z przyjęciem przez Polskę niepartnerskich warunków, o czym od czasu do czasu mówią niektórzy wysocy funkcjonariusze w Brukseli, a więc miałoby się to odbyć np. bez dopłat bezpośrednich, bez dostępu do rynku pracy, przy założeniu, że otworzymy nasz rynek już zupełnie na oścież i jeszcze zliberalizujemy możliwie szybko obrót ziemią. To są oczywiście warunki nie do przyjęcia, ale, jaki to wszystko będzie miało przebieg, będziemy wiedzieć za parę lat. Chcę podkreślić w imieniu Polskiego Stronnictwa Ludowego, że my jesteśmy realistami i nie sądzimy, aby można było dzisiaj polskiemu społeczeństwu uporczywie powtarzać informację o teoretycznej możliwości szybkiego wejścia Polski do Wspólnot Europejskich na warunkach partnerskich. To jest po prostu nieprawda. Czeka nas bardzo ciężkie zadanie uzyskania w ramach coraz trudniejszych negocjacji warunków, które mogłyby być zaakceptowane przez polskie społeczeństwo, w przeciwnym wypadku cała ta operacja może skończyć się katastrofą narodową.

Co do ustawy. Z wielką przyjemnością wysłuchałem wystąpienia pana posła Wiesława Kaczmarka i w zasadzie niewiele miałbym do powiedzenia po tych uwagach, ale pozwolę sobie na komentarz, że ratuje sytuację art. 5, który zacytuję: ?Ustawa wchodzi w życie z dniem uzyskania przez Rzeczpospolitą Polską członkostwa w Unii Europejskiej?. Chciałbym wyrazić przekonanie, że we wszystkich tych ustawach, których wprowadzenie w życie ma konsekwencje ekonomiczne albo społeczne, wymierne, taka klauzula musi być obowiązkowa. Jest to jedyne zabezpieczenie takiej sytuacji, gdy Unia Europejska powie: niet, albo postawi warunki nie do przyjęcia, wychodzi na to samo. W ogóle polski rząd i elity polityczne Polski muszą być przygotowane na taką możliwość, w przeciwnym wypadku możemy kiedyś, w przyszłości, znaleźć się w sytuacji bez wyjścia.

Co do konkretnych zapisów. Oczywiście kwestie obywatelstwa, tych ograniczeń, które wynikają z obywatelstwa w przypadku wejścia Polski do Wspólnot Europejskich, nie budzą zastrzeżeń. Trzeba je usunąć, to jest rzecz oczywista. Czy ewentualnie miejsce zamieszkania, to żadnych wątpliwości nie budzi. Natomiast kwestia konwersji, a więc nabywania akcji spółek skarbu państwa za wierzytelności, budzi poważne zastrzeżenia, bo, jak sądzę, nie wynika to wprost z prawa unijnego. Tutaj prawdopodobnie kwestie prywatyzacji pozostają suwerenną domeną poszczególnych państw członkowskich. Pan poseł Kaczmarek powiedział, o co chodzi. Sytuacja obecnie, czy ewentualnie nawet po wejściu Polski do Wspólnot Europejskich, w wielu branżach naszego przemysłu jest bardzo trudna. Konwersja jest jednym z mechanizmów pozwalających prowadzić jakąś politykę państwa wobec tych spółek. Kto wczoraj słuchał debaty na temat hutnictwa, które znajduje się w dramatycznej sytuacji, dlatego debata musiała się odbyć po godz. 12 w nocy, ten wie, że tam praktycznie bez oręża konwersyjnego w wielu przypadkach trzeba skazać wielkie zakłady produkcyjne na upadłość.

Kwestia leasingu pracowniczego, po co to ruszać? Czy zakładamy, że po wejściu do Unii Europejskiej nie będziemy już prywatyzować? Zapewne będziemy prywatyzować jeszcze wiele przedsiębiorstw, nawet całe działy gospodarki. Jako przedstawiciel Polskiego Stronnictwa Ludowego pragnę wyrazić pogląd, że dobrze by było, żeby w tym globalizującym się świecie, nawet w tej miniglobalizacji europejskiej, Polacy mieli jak największy udział właścicielski. Jeżeli leasing zostanie wyeliminowany, to oczywiście realny udział, objęcie akcji czy jakiś istotnych pakietów przez pracowników stanie się mitem, czymś niemożliwym do zrealizowania.

Preferencje dotyczące sprzedaży ratalnej.Te nieliczne preferencje, jakie były, jak leasing pracowniczy czy sprzedaż ratalna, to likwiduje jakikolwiek poważny udział naszego rozdrobnionego kapitału rodzimego w prywatyzacji, a co za tym idzie ­ w przyszłym układzie właścicielskim.

Reasumując, pozwolę sobie na taką nieco humorystyczną tezę, którą słyszałem niedawno na jednym ze spotkań poselskich. Otóż globalizacja według świętego Mateusza, mam tu na myśli globalizację w ramach Unii Europejskiej, tę mniejszą, na którą będziemy skazani po ewentualnym wstąpieniu, to jest taki proces, w którym tym, co mają ­ będzie dodane, a tym, co nie mają ­ będzie odebrane. Patrzmy zatem rzetelnie na rachunek zysków i strat, także dostosowując naprędce prawo europejskie, bo dzisiaj większość posłów tej Izby twierdzi, jeśli nie mówią tego głośno, to mówią w kuluarach, że produkcja prawa w takim tempie i na takich zasadach, jak odbywa się to w Komisji Nadzwyczajnej, powoduje, że większość posłów nie jest w stanie opanować materii, nad którą pracuje, co oczywiście może się potem odbić na tym prawie.

Polskie Stronnictwo Ludowe nie poprze tego rozwiązania, gdyż uważamy, że ono jest w tej chwili przedwczesne, w części zupełnie zbędne i wynika z nadgorliwości twórców tej ustawy.