Sprawozdanie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o:
1) rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o regulacji rynku cukru i przekształceniach własnościowych w przemyśle cukrowniczym,
2) poselskim projekcie ustawy o produkcji buraków cukrowych, cuk2001-03-28, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 105 posiedzenie, 2 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Na wstępie chciałbym wyrazić zdziwienie, że nie ma tu pana ministra Balazsa. Pewnie radzi, jak rozwijać Platformę Obywatelską.
(Głos z sali: Dziurawą.)
To zdziwienie wyrażam dlatego, że wiem, iż pan minister Balazs prowadził działania odwrotne do formalnej wykładni rządu, który podobno popiera Polski Cukier.
Ponieważ w ławach rządowych zasiadają ludzie, którzy są znakomicie zorientowani w tym, jaka jest obecnie sytuacja wśród plantatorów tytoniu i w ogóle w tej branży, mam pytanie systemowe. Pamiętam, gdy w 1994 r. na tej sali trwała wojna analogiczna w zasadzie o polski tytoń. Jaki jest skutek tej wojny, widać dziś wyraźnie. A zatem pytanie pierwsze. Jednym z kardynalnych błędów, jakie wówczas popełniono, było nieuwzględnienie przy sprzedaży rynku polskich palaczy. Ile jest wart rynek polskiego cukru? Ile Polacy spożywają rocznie cukru? Czy ta wielkość przy ewentualnej sprzedaży lub wycenie była uwzględniona? Mówię to na wypadek, gdyby Wysoka Izba tj. SLD, SKL i Unia Wolności zdołała odrzucić ten projekt ustawy. Jaka jest ta wartość i czy została uwzględniona w wycenach przedprywatyzacyjnych?
Kolejna kwestia, również analogiczna do sytuacji w tytoniu polskim, kiedy praktycznie polscy plantatorzy zostali rozłożeni na łopatki. Jakie są realne gwarancje dla plantatorów polskiego buraka cukrowego, który jest rośliną w polskim płodozmianie właściwie nie do zastąpienia jako wysokointensywna roślina dobrych ziem, że po ewentualnej sprzedaży części cukrowni będzie od nich kupowany ten surowiec w celu przetworzenia go na cukier?
Pytanie kolejne do rządu. Najistotniejszą kwestią są tzw. kwoty cukrowe, bo właściwie o to jest kluczowa wojna.
(Poseł Antoni Macierewicz: No i co z tą wojną?)
Czy opisane w projekcie ustawy usytuowanie kwot cukrowych gwarantuje polskim plantatorom, że będzie od nich kupowany cukier niezależnie od tego, jakie będą ceny po stronie unijnej, a także w przyszłości w przypadku ewentualnego wątpliwego moim zdaniem wejścia Polski do Wspólnot Europejskich? Czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby bezpośrednie przyporządkowanie kwot cukrowych plantatorom na przykład przez ich związki?
I pytanie do pana posła sprawozdawcy. Podczas posiedzeń komisji, jak słyszeliśmy, toczyły się ostre dyskusje, były próby przedłużania poprzez zrywanie kworum. Proszę powiedzieć: Jakie siły polityczne popierały pomysł Polskiego Cukru, a jakie siły polityczne były przeciwne temu rozwiązaniu? Myślę, że przynajmniej Wysoka Izba powinna o tym wiedzieć, bo polskie społeczeństwo z uwagi na brak transmisji o tej porze już się tego nie dowie.
