Informacja rządu RP na temat sytuacji w przemyśle hutniczym oraz zamierzenia rządu dotyczące restrukturyzacji tego przemysłu.
(18 punkt porządku dziennego)2001-03-28, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 105 posiedzenie, 2 dzień
Dlatego nie mogę sobie na wstępie odmówić dwóch słów komentarza. Mam nadzieję, że niedługo. Cieszy zmiana stanowiska, bo lepiej późno niż wcale. Natomiast warto przypomnieć, że nad polskim hutnictwem unosi się słynne powiedzenie pana posła Syryjczyka, który piastował godności ministerialne związane z hutnictwem bądź pośrednio, bądź bezpośrednio, że najlepsza polityka przemysłowa to brak polityki przemysłowej. Pamiętamy też dzielną działalność pana Balcerowicza, zanim Wysoka Izba raczyła go mianować na zaszczytne stanowisko prezesa NBP, który zawsze, jak trzeba było dołożyć, żeby ratować, to krzyczał: Niet.
(Poseł Barbara Imiołczyk: Nie ma kamer, panie pośle, nie ma kamer!)
Ale dla prawdy historycznej, pani poseł, dla prawdy historycznej nie pod kamery. Cieszy to, że Unia zmienia pogląd, bo hutnictwo ratować trzeba. Natomiast dobrze, żeby było jasne, kto tu za co odpowiada. W naszej sytuacji gospodarczej, która jest trudna, sytuacja polskiego hutnictwa jest dramatyczna. Na wstępie chcę wyrazić pogląd, że zarys programu przedstawiony przez pana ministra Nowaka, który od niedawna zajmuje się tą problematyką, wydaje się obiecujący co do pewnych ogólnych celów. Natomiast o tym za chwilę co do uzbrojenia tego programu, to jeśli skarb państwa nie da określonych środków bądź gwarancji, to oczywiście z tego programu nic nie wyjdzie. Jeśli nie będzie jednolitego zarządzania, siły w jednych rękach mam nadzieję, że będzie to Ministerstwo Gospodarki, które wydaje się bardziej predysponowane z racji fachowych do wdrażania jakiegokolwiek programu niż Ministerstwo Skarbu to oczywiście realizacja tego programu nie może się udać.
Tak się składa, że do niedawna ministrem skarbu państwa był znakomity fachowiec od hutnictwa, znany nam doskonale na tej sali, pan minister Emil Wąsacz, któremu nieobce były problemy hutnictwa, jak sądzę. W tym okresie nastąpiło najgorsze załamanie w tym sektorze. Dzisiaj natomiast pan minister w Stalexporcie dzielnie promuje import. A więc może o to chodziło. Nie wchodząc w dalsze szczegóły i oceny dokonań tego pana, trzeba zapytać na tej sali abstrahując od pana Nowaka, który jest od niedawna czy rząd nie wiedział o sytuacji w polskim hutnictwie. Na posiedzeniach Komisji Skarbu Państwa, Uwłaszczenia i Prywatyzacji problem ten był stawiany wielokrotnie. Czy ten dramat rozgrywa się w ciągu ostatnich miesięcy, czy narastał w ciągu kilku lat? Działania tej koalicji, której dzisiaj nie ma i właściwie w ogóle już nie wiadomo, kto za politykę tego rządu dzisiaj odpowiada, jakaś tam niewielka mniejszość, reszta ucieka na różnego typu platformy i do innego rodzaju formacji... Jeżeli rząd wiedział, to warto przypomnieć, że tylko w minionym roku 26 mld zł uzyskano ze sprzedaży majątku. Proste pytanie: Ile z tego przekazano na ratowanie, modernizację polskiego hutnictwa czy jakiegokolwiek innego przemysłu?
Całokształt tej polityki, jej strategia i absolutnie błędne założenie tu wykazane zresztą przez pana ministra Nowaka w wystąpieniu że bez konsolidacji, przy pozostawieniu poszczególnych organizmów hutniczych samym sobie, problem ten się rozwiąże... Ale o tym było wiadomo już dawno. Pamiętam to również z poprzedniej kadencji, gdy trwały na ten temat bardzo ostre debaty, choć sytuacja była w tym okresie znacznie lepsza.
Cóż my widzimy w tym programie, który rząd dzisiaj proponuje? Hasła bardzo racjonalne. Racjonalizacja zatrudnienia. Tu rząd większego problemu nie widzi, bo zatrudnienie wynosi 37 tys., a docelowo w roku 2004 będzie 31 tys., jest więc tylko 6 tys. ludzi do zwolnienia. Ten problem jest dla rządu stosunkowo niewielki. Główna redukcja zatrudnienia już się w tym sektorze odbyła. Prognoza co do zapotrzebowania na podstawowe wyroby stalowe jest dobra. Polska gospodarka będzie w przyszłości potrzebowała więcej tych wyrobów. Import rosnący o ok. 30%, i to import asortymentów najdroższych. Eksport wyrobów nisko przetworzonych, a więc nieopłacalny, który w ostatnim okresie nieco wzrósł, oczywiście nie rekompensuje dysproporcji. 1 tona stali w eksporcie to jest 240 dolarów, 1 tona stali w imporcie to 535 dolarów. Widać wyraźnie, że to jest dwukrotnie większa kwota.
Przy tym jest tu ciekawa sytuacja, bo wartość księgowa hutnictwa według materiału rządowego wynosi ok. 14 mld nowych złotych, a sprzedaż jednoroczna aż 14 mld zł. Coś tu chyba nie pasuje, prawdopodobnie znacznie zaniżono realną wartość albo nie było przeszacowania, albo jakieś bardzo wysokie wskaźniki dekapitalizacji musiały być założone. Towarzyszy temu zadłużenie rzędu 10 mld i próbujemy w tej chwili jakoś wyjść z tego bigosu.
W programie czytam m.in., że w Hucie Katowice będzie prywatyzacja wybranych aktywów. Kiedyś chodziły słuchy po tej Izbie, że jest kupiec na tlenownię w Hucie Katowice, czyli na serce tej huty. I byli tu tacy, w randze ministrów, którzy mówili, że to właściwie nic takiego, bo to można sprzedać. W tym czasie inni bez żadnej porządnej kontroli ze strony właścicielskiej ministra skarbu państwa i jego agent zakładali spółki pasożytnicze, które podobno miały pomagać, a tak naprawdę żerowały na tej hucie. Pamiętam wielki strajk, w poprzedniej kadencji już ten problem występował, a potem się jeszcze nasilił.
Wreszcie problem kluczowy. W Hucie Katowice, która jest dzisiaj w dramatycznej sytuacji, żadna restrukturyzacja czy inne tego typu pomysły nie pomogą. Najprawdopodobniej zabawa skończy się upadłością, czytaj: przejęciem za długi przez konsorcjum obcych banków w Polsce, które to banki są udziałowcami w konkurencyjnym przemyśle hutniczym na zachodzie Europy. Zamiast przychodów do budżetu państwa, który bez przychodów z prywatyzacji będzie zagrożony, oddamy tę hutę za długi, jeżeli nie nastąpi radykalna zmiana rozumowania rządu i pomoc nie będzie realna. Ta huta jest technologicznie trwale niewydolna wiedzą o tym wszyscy. Jeżeli nie zbuduje się końcówki wysokiej technologii, to ten moloch będzie trwale niewydolny i nie ma sposobu, żeby było inaczej. Na to, żeby tę końcówkę wysokiej technologii zbudować, potrzeba pieniędzy bądź gwarancji kredytowych i dogadania się z podstawowymi wierzycielami, głównie z bankami, co bez ingerencji rządu, jego aktywnego udziału, jest niemożliwe. Pomysły typu Silesia to dodatkowe zadymianie sytuacji.
Wreszcie Huta Sendzimira, zlokalizowana w moim stołecznym królewskim mieście Krakowie.
