Sprawozdanie Komisji Skarbu Państwa, Uwłaszczenia i Prywatyzacji oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o komisyjnym projekcie uchwały w sprawie powołania Komisji Źledczej do zbadania przebiegu procesów prywatyzacji Banku Gdańskiego, a także powsta
2000-05-24, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 79 posiedzenie, 2 dzień

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Występując w imieniu Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego, chcę na wstępie oświadczyć, że Polskie Stronnictwo Ludowe poprze wniosek o powołanie nadzwyczajnej Komisji Źledczej w sprawie wyjaśnienia okoliczności, wszystkich okoliczności, związanych z tzw. sprawą BIG Banku, Banku Gdańskiego, elementów związanych z zaangażowaniem w to PZU, niejasną rolą skarbu państwa.

Zanim rozwinę ten temat, zmuszony jestem jednak odnieść się do słów mojego poprzednika, znakomitego pana posła Kracika, z mojego okręgu wyborczego. Otóż, panie pośle, chcę powiedzieć, że zanim odniosę się z fantazją...

(Poseł Stanisław Kracik: Dlaczego z fantazją?)

...jak pan proponował, to zapytam tylko z najwyższą pokorą i pełnym szacunkiem dla pana, czy pan już może złożył do marszałka Izby prośbę o uchylenie własnego immunitetu, bo obiecał pan to komisji etyki, a z tego, co wiem, jeszcze pan tego nie dokonał.

(Poseł Stanisław Kracik: Już dawno to zrobiłem, panie pośle.)

W takim razie mam nieścisłe informacje.

Jest to, Wysoka Izbo, sprawa w pewnym sensie precedensowa. Jeżeli przyjąć rozumowanie części moich przedmówców, to należałoby wyciągnąć wniosek, że oto Stany Zjednoczone Ameryki, kraj ugruntowanej i najstarszej demokracji, jest krajem patologii politycznej, bo tam komisje parlamentarne czy senackie wyjaśniające sprawy, które wyjaśnić trudno na innej drodze, nawet tam, działają, osiągają bardzo poważne wyniki i przyczyniają się do wdrażania zasad sprawiedliwości i eliminowania z życia politycznego patologii na najwyższym szczeblu. Takich spraw było wiele.

W polskiej praktyce parlamentarnej od niedawna dopiero mamy mechanizm prawny umożliwiający powołanie komisji śledczej. Taką ustawę uchwaliła Wysoka Izba w głębokim przekonaniu, że są takie przypadki, kiedy po prostu nie ma innej drogi umożliwiającej pełne wyjaśnienie. Zapewne nie ma na tej sali nikogo takiego, kto publicznie przyznałby się ­ niezależnie od tego, czy dzisiaj popiera to akurat rozwiązanie ­ że nie chciałby znać pełnej prawdy. Oczywiście w gruncie rzeczy tacy są, bo motywacje polityczne polegają właśnie na tym, że jedni dążą do poznania prawdy, a inni tej prawdy się najzwyczajniej w świecie obawiają.

Z najnowszej historii Polski mam przyjemność przypomnieć taką sytuację z 1994 r., kiedy mieliśmy skandal wokół prywatyzacji Banku Źląskiego. Dzisiaj ta sprawa ma swoje konsekwencje sądowe, procesy części odpowiedzialnych za ten skandal wloką się, jak łatwo policzyć, 6 lat, łącznie z procesami dochodzenia prokuratorskiego, badaniami NIK itd., i prawdopodobnie potoczą się jeszcze następnych kilka lat, bowiem ludzie, którym postawiono poważne zarzuty, mogą wynająć najlepszych w Polsce prawników.

Dlaczego zatem ta sprawa w jakiś sposób związana jest z tamtą sytuacją z 1994 r.? A to z tej przyczyny, że jako ówczesny przewodniczący nadzwyczajnej podkomisji, która miała wyjaśnić tamtą sprawę, utknąłem wraz z podkomisją w jednej tylko kwestii, ale za to w kwestii natury zasadniczej. Mianowicie odmówiono nam dostępu do Centralnego Biura Maklerskiego Banku Źląskiego i nie uzyskaliśmy listy nazwisk ­ bardzo ważnej dla tej sprawy ­ osób, które uzyskały w wyniku redukcji więcej niż 3 akcje przysługujące powszechnie. Gdyby ta lista wówczas ujrzała światło dzienne, być może cały proces przekształceń własnościowych w Polsce potoczyłby się inaczej, a z całą pewnością zadrżałaby scena polityczna. Nie dostaliśmy takiej możliwości jako podkomisja parlamentarna, natomiast niektórzy funkcjonariusze wysokich urzędów do tego upoważnionych w wyniku zbadania tej sprawy wysoko awansowali.

Trzeba powiedzieć wprost, Wysoka Izbo: dzisiaj sytuacja jest jeszcze gorsza. Prokuratura, system wymiaru sprawiedliwości jest chory, nie daje żadnej gwarancji, że przy takiej presji politycznej, jakiej jest poddawany ­ co niejednokrotnie na tej sali było poruszane ­ jest skutecznym narzędziem wyjaśniania spraw politycznych z zakresu wysokiego szczebla władzy. I to jest argument podstawowy. Nie wchodząc w szczegóły merytoryczne tej sprawy...