Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o stanowisku Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o radcach prawnych (druki nr 1845 i 1869).
(22 punkt porządku dziennego)2000-05-11, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 78 posiedzenie, 3 dzień
Panie Marszałku! Panie Ministrze! Problem supermarketów w Polsce jest dzisiaj problemem bardzo poważnym, problemem, który rząd musi dostrzegać, i jak sądzę czas najwyższy, żeby przeprowadzając rzetelną i wszechstronną analizę sytuacji, wyciągać z tego wnioski i wystąpić z pewnymi inicjatywami legislacyjnymi.
Jest rzeczą oczywistą i nie budzi żadnej wątpliwości, że procedura powołania takiego hipermarketu czy supermarketu jest mniej więcej taka: samorząd daje ulgę, daje teren, właściciel wielkiej sieci handlowej ponosi tylko jeden koszt budowy obiektu handlowego, a następnie jest kredytowany przez polskich dostawców. Jest to zresztą operacja, moim zdaniem, nielegalna, bo polskie przepisy, o ile mnie pamięć nie myli, wymuszają 14-dniowy termin płatności, a potem wymagają wypłaty odsetek. Jeżeli jest inaczej, to wydaje się, że w tej sprawie powinny te przepisy być uregulowane, bowiem to oznacza, że polski przedsiębiorca tak naprawdę nie ma szans konkurowania z takim mechanizmem, który z jednej strony wymusza jego kredytowanie, a z drugiej nie wykazuje dla budżetu państwa zysków, bowiem wszystkie ewentualne dochody, które dają się ująć i wykazać, są wydawane na przemożną, wszechobecną kampanię reklamową, promocyjną itd., a skarb państwa właściwie z tego tytułu przychodów żadnych nie osiąga.
Wreszcie uprawiają te firmy dumping, to znaczy swoje towary, często kiepskiej jakości, takie które nie znajdując odpowiedniego zbytu na Zachodzie słusznie tu koledzy przedmówcy zauważyli, że są to towary albo na granicy przeterminowania, albo przeterminowane znajdują go w biedniejącym społeczeństwie polskim.
Tak że są dziś już wstępne szacunki, że jedno miejsce pracy w supermarkecie czy w hipermarciecie to jest utrata kilkudziesięciu miejsc pracy w podmiotach towarzyszących. Tak działa ten mechanizm.
I wreszcie kwestia rozlokowania. Nasycenie supermarketami niektórych obszarów największych aglomeracji miejskich już chyba jest na poziomie granicznym. Często dziwne mechanizmy w lokalnych samorządach powodują, że tę granicę przekracza się, co sprawia, że te negatywne zjawiska nabierają form już supernegatywnych. Na przykład w stołecznym, królewskim mieście Krakowie powstał pomysł, żeby w jego centrum, w rejonie Błoni wybudować również taki wielki obiekt handlowy, co już jest, nie wiem, jak to nazwać, ale przekroczeniem wszelkich zasad przyzwoitości.
Mowa była oczywiście również o warunkach pracy i płacy. Są one skandaliczne i często jest tak, że zatrudnia się na czas ściśle określony, tj. na miesiąc, dwa albo trzy i prowadzi się ostrą rotację młodego zwykle personelu, po wyeksploatowaniu go w warunkach często do cna urągających.
Wydaje się, że przynajmniej kilka kwestii musi być rozwiązanych: graniczne wartości, jeśli chodzi o nasycenie w poszczególnych aglomeracjach, w przeliczeniu na tysiące czy miliony ludności zamieszkałych na danym terenie; odległość usytuowania ich od centrów wielkich miast. To nie mogą być obiekty zlokalizowane w centrach, ale na obrzeżach, i to w pewnej odległości, bo mają stanowić coś w rodzaju hurtu. Wydaje mi się, że tak jest w Europie Zachodniej. Rząd nie może sobie pozwolić, przy znanej sytuacji płatniczej polskich podmiotów gospodarczych, ale także państwa polskiego, na dalsze tolerowanie tych negatywnych zjawisk, a zwłaszcza dumpingu, unikania płacenia podatku dochodowego poprzez odpowiedniego rodzaju zręczne działania w tej mierze.
Kwestia owych płatności wymuszanych na polskich dostawcach jest zjawiskiem groźnym dla całej gospodarki, bo tworzy się w tej chwili rynek supermarketów. Polski dostawca, nie dość że musi zapłacić owo wpisowe, odpowiednią kaucję, żeby tego nie nazwać inaczej, a często jeszcze średniemu personelowi odpowiednią motywacyjną działkę, to zmuszony jest zwykle do oczekiwania na płatności 90-dniowe, a zdarzają się i większe przypadki. W tym czasie często musi zaciągać już w bankach zagranicznych kredyt wysoko oprocentowany, którego odsetki powodują dalsze podrażanie jego kosztów. Ten mechanizm powoduje, że nie może być normalnej konkurencji.
Wydaje się, że interwencja rządu, który ma jako jedyny odpowiednie narzędzia, żeby ten stan rzeczy rozpoznać, jest niezbędna. Posłowie oczywiście mogą również. Jak sądzę, czas najwyższy, żeby spróbować zgłosić jakieś wnioski co do zmiany prawa w niektórych kwestiach. Jednak to Ministerstwo Gospodarki, które dzisiaj ma w swoim ręku różnego typu mechanizmy regulacyjne, jest odpowiedzialne w rządzie polskim za przeprowadzenie takich rozwiązań, które wyjdą naprzeciw oczekiwaniom ludzi i nie pozwolą na bezczelne stosowanie bezprawia, które prowadzi do zwijania polskiej gospodarki i likwidacji polskiego stanu kupieckiego.
