Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o przeciwdziałaniu wprowadzaniu do obrotu finansowego wartości majątkowych pochodzących z nielegalnych lub nieujawnionych źródeł (druk nr 1478). (17 punkt porządku dziennego)
1999-12-03, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 65 posiedzenie, 3 dzień

Panie ministrze, ponieważ pan minister kilka razy wymienił tutaj moje nazwisko w związku z wypowiedzią w imieniu klubu, to chciałbym wyjaśnić, że my tę ustawę poprzemy. Uważamy, że ona rzeczywiście nie wskazuje na nadmierny wysiłek ze strony ministerstwa, ale mamy nadzieję, że jest u was również wola, żeby nas wspomóc w pracy i żeby tę ustawę wzmocnić. To po pierwsze.

Po drugie, jeżeli chodzi o te metody, to przecież jest publiczną tajemnicą, że w wielkich miastach są wielkie restauracje, gdzie obrót jest minimalny, a potężne podatki, np. nie jest tajemnicą dla nikogo, że wielkie transakcje prywatyzacyjne budzą wątpliwości, bo nie zbadano w wystarczający sposób pochodzenia środków na wykup często większościowych pakietów. To tylko dwa przykłady... I tak, podjeżdża wygolony dżentelmen mercedesem klasy S za 5 mld zł pod znany klub. Wszyscy wiedzą, że dżentelmen ten należy do grupy dżentelmenów, którzy stosują różne niezgodne z prawem procedury i podobno nie ma sposobu, żeby tych dżentelmenów przywołać do porządku. A gdzie jest fiskus, żeby zapytać tego człowieka skąd wziął pieniądze, np. na tę willę za 20 mld i na tego mercedesa za 5 mld. Czy z renty po dziadku? Te elementy więc ­ oczywiście przepraszam, że nieco wulgaryzuję temat, ale tak jest w rzeczywistości ­ muszą znaleźć się, bo jest wielka pralnia brudnych pieniędzy, wszędzie tam właśnie.

Natomiast sądzę, że są dwie kwestie: zapisów formalnych i woli politycznej. Bardziej brakuje tej woli ­ nie oskarżam o to pana ministra ­ natomiast mam nadzieję, że jak projekt pójdzie do komisji, to inwencja twórcza Ministerstwa Finansów będzie nieco większa.