8. Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych oraz o zmianie niektórych innych ustaw (druki nr 1500, 1500-A i 1509).
9. Sprawozdanie Komisji Finansów Publiczn1999-11-16, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 63 posiedzenie, 3 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! W obliczu tej debaty podatkowej, a właściwie bełkotu medialnego, jaki się przetacza na wszystkich falach eteru, chciałbym przypomnieć Wysokiej Izbie jedno piękne słowo. To słowo brzmi: prawda. Jaka jest właściwie prawda z tymi podatkami? Bo oto słyszymy ideę ze wszech miar słuszną, która musi zyskać poklask społeczny koalicja wbrew brzydkiej opozycji chce oto zmienić system podatkowy, obniżyć podatki w państwie. Brawo!
(Poseł Ryszard Zbrzyzny: Ale dla kogo?)
Tylko czy prawdą jest, że tak jest w rzeczywistości. Otóż dość już tej obłudy, panowie. Powiedzcie wreszcie polskiemu społeczeństwu, że obniżacie podatki bardzo wąskiej grupie najbogatszych, a w formie podatków pośrednich, głównie VAT, podnosicie wyraźnie opodatkowanie 95% polskiego społeczeństwa. Taka jest rzeczywista prawda o systemie, który wprowadzacie. Jeżeli tę prawdę podacie do publicznej wiadomości, możemy dyskutować o sprawach wtórnych.
Na posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych koalicja nie zgodziła się na wprowadzenie zerowej stawki VAT dla rolnictwa, która w bardzo trudnej sytuacji, w jakiej rolnictwo się znalazło głównie z winy tej koalicji, umożliwiałaby choćby niewielką rekompensatę poprzez zwrot części nakładów ponoszonych na produkcję. To było jedno działanie VAT. Ale przecież kluczowe działanie przy manipulacji podatkiem VAT to podnoszenie kosztów utrzymania ludzi poprzez zwiększanie VAT od całej gamy usług socjalnych, od transportu. Jest to spójna, konsekwentna polityka tego rządu, który firmuje ta koalicja, a służy to tak naprawdę jedynie 1/3 wyborców Unii Wolności. Jest to konsekwencja w polityce, która mówi: wszystko to, co trzeba przerzucić na barki polskiego społeczeństwa, przerzucimy i jeszcze podejmiemy próbę takiego ogłupienia polskiej opinii publicznej, żeby uwierzyła, że obniżamy w państwie podatki. Taka jest prawda o tym systemie. Pozostałe szczegóły mają znaczenie wtórne i nie są istotą sporu, który się na tej sali toczy.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Na koniec chciałbym także wrzucić pewien kamyczek do ogródka lewej strony sali. Słyszeliśmy niedawno wypowiedź głównego eksperta, doradcy finansowego pana prezydenta Kwaśniewskiego, pana prof. Belki, o którym, jak powszechnie wiadomo, możemy powiedzieć, że różni się od Balcerowicza na którymś tam miejscu po przecinku. Patrzymy zatem z wielką uwagą na polityczną decyzję, wobec której niedługo stanie prezydent Rzeczypospolitej, prezydent wszystkich Polaków. Jeżeli zechce poprzeć ten nieludzki system, godzący w żywotne interesy 95%, to opowie się po stronie bardzo wąskiej grupy najbogatszych. Konsekwencje tego będą wyciągnięte, jak sądzę, przez polskie społeczeństwo i rachunek zostanie wystawiony.
Zwracając się z wysokiej trybuny nie do doradcy ekonomicznego, ale do intuicji politycznej pana prezydenta i do racjonalizmu w myśleniu, myślę, panie prezydencie Rzeczypospolitej, że pan nie zapomni własnego programu wyborczego, w którym obiecywał pan uczciwość i prawdę. W tym systemie podatkowym nie ma ani uczciwości, ani prawdy. I mamy prawo oczekiwać, że pan położy temu kres, a także że nie będzie się pan obawiał taniej demagogii, na którą pozwalają sobie nawet ludzie z zagranicy, twierdząc, jakoby był tylko jeden gwarant systemu demokratycznego, praworządności i rozwoju gospodarczego, a na imię mu Balcerowicz.
(Głos z sali: Na nazwisko.)
...Balcerowicz, którego zasługi są istotne, ale który tak popsuł system gospodarczy swoją teorią schładzania, że dzisiaj nie znajduje innego sposobu wyjścia z sytuacji, jak tylko przez przerzucenie kosztów na najbiedniejszych i jeszcze sprzedanie polityczne swoich zamiarów jako dobrodziejstwa służącego rozwojowi gospodarki. Nie będzie żadnego dobrodziejstwa, nie będzie żadnego rozwoju gospodarki, skończy się to jedynie na przerzuceniu kosztów na najbiedniejszych.
Bardzo się dziwię, że polskie społeczeństwo nie wrze i bardziej się zajmuje pewnymi mechanizmami rozgrywki parlamentarnej, jaka się tu toczy. Ale Polacy zrozumieją dopiero wtedy, o co w tym wszystkim chodzi, gdy przyjdzie im zapłacić rachunki za wodę, za gaz, za komunikację miejską. Restrukturyzacja kolei już się odbywa kosztem obywateli. I tak się odbywa realizowanie całego kompleksowego programu tego rządu. Na to się zgodzić nie możemy. I, panie pośle, będziemy mówić prawdę, czy wam się podoba, czy nie. Wy nie obniżacie podatków polskiemu społeczeństwu, wy te podatki podnosicie, okłamując bezczelnie, że je obniżacie. Amen. (Oklaski)
