1999-11-12, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 63 posiedzenie, 2 dzień

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Do złożenia niniejszego oświadczenia skłania mnie pewien ciąg wydarzeń, który obserwowaliśmy ostatnio w związku ze sporem o system podatkowy w Polsce. Pewną czarę goryczy przelały wczorajsze wypowiedzi zaprezentowane w telewizji krakowskiej, a także w telewizji ogólnopolskiej przez wielce zasłużonego kuriera z Warszawy pana Jana Nowaka-Jeziorańskiego, który pozwolił sobie na stwierdzenie, iż odejście Balcerowicza ­ co, jak mu powiedział, uczyni, jeżeli nowy system podatkowy nie zostanie przyjęty ­ zachwieje walutą, a nawet może zagrozić suwerenności Polski. Pozostawiam tę wypowiedź bez komentarza, zważywszy na ogromne zasługi i wiek sędziwy, ale fakt, iż nikt nie skomentował tej wypowiedzi, budzi wielką zadumę, bowiem w dziesiątym roku budowy systemu demokratycznego w Polsce, suwerennego państwa, takie wypowiedzi, nawet najbardziej zasłużonych jego obywateli, powinny spotykać się z twardą ripostą świata politycznego bądź też przynajmniej części środowisk dziennikarskich.

Wysoka Izbo! Wokół systemu podatkowego toczy się bardzo ostra dyskusja i trzeba powiedzieć, że system ten jest w tej chwili przedmiotem poważnego sporu wewnątrz koalicji, powiem nawet więcej ­ pewnego kryzysu. Ale jest ze wszech miar nieuprawnione, nieuczciwe propagowanie w polskim społeczeństwie, a także wśród jego elit politycznych poglądu, że jest tylko jeden człowiek godzien zaufania polskiego narodu, którego odejście może spowodować kataklizm ekonomiczny grożący suwerenności naszej ojczyzny. Jest to tak wielkie nadużycie, że trudno mi w historii Polski znaleźć stosowny przykład, choć dzisiaj gdyśmy dyskutowali w kuluarach, to niektórzy z kolegów podpowiadali, że był taki czas, gdy wzywano na dywaniki do niektórych ambasad i skończyło się to upadkiem państwa polskiego.

Wyrażam zatem stanowczy sprzeciw i oburzenie wobec tych wypowiedzi, a także wszystkich innych, które sugerują, że odejście jednego człowieka, który podejmuje różne próby nacisku, graniczące często z szantażem, może spowodować niesłychanej wagi zaburzenia na polskiej scenie politycznej, w polskiej gospodarce i w polskim systemie finansowym. Jest to nadużycie, które powinno być piętnowane niezależnie od tego, z której strony sceny politycznej się je obserwuje. Tego typu wypowiedzi, wielokrotnie powtarzane w tzw. wolnych mediach, mogą sugerować opinii publicznej, że system demokratyczny w Polsce uległ załamaniu, że zamiast chodzić do wyborów, mamy ślepo wpatrywać się w pomysły pana Balcerowicza i jemu podobnych, i że tylko oni i im podobni mogą tworzyć zręby polskiej rzeczywistości i budować ład gospodarczy.

Jeszcze raz stanowczo się sprzeciwiam takim stwierdzeniom i wzywam, zwłaszcza świat dziennikarski, mam nadzieję, uczciwą większość tego świata, do podjęcia stosownych polemik, iżby w oczach opinii publicznej nie tworzono nowych mitów ­ mitów niebezpiecznych dla demokracji i groźnych także dla zrozumienia sensu tego, co się dzisiaj dzieje w gospodarce, w parlamencie i w koalicji.