Informacja rządu o interwencji Policji w czasie demonstracji w Warszawie w dniu 24 czerwca 1999 r. (19 punkt porządku dziennego)
1999-07-09, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 54 posiedzenie, 3 dzień

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Po wystąpieniu przewodniczącego klubu Unii Wolności, który był moim przedmówcą, nie mogę sobie odmówić na wstępie komentarza, że jest pewien postęp w Rzeczypospolitej. Dawniej bywało, że była jedna formacja, która odgrywała rolę kierowniczą, przewodnią. Postęp polega na tym, że w kierownictwie koalicji role się podzieliły: rolę przewodnią odgrywa AWS, który zajmuje się ideologią, a rolę kierowniczą ma Unia Wolności, która sprawuje kontrolę nad gospodarką, ze znanymi skutkami społecznymi.

Panie pośle, z całym szacunkiem, ale wszak to najbardziej nieudolny od lat, co wszyscy twierdzą zgodnie, minister obrony narodowej pan Onyszkiewicz ponosi istotną winę w tym jednostkowym przypadku ­ nierozwiązywania problemów jednego z kluczowych zakładów zbrojeniowych. Jeżeli mamy mówić o tym poważnie w Sejmie Rzeczypospolitej, to zacznijmy od tego, że musimy leczyć przyczyny, a nie skutki. Nie rozumiem, jak to jest, że przyznaje się oficjalnie, że karabinki ?Beryl? spełniają wszelkie normy NATO, a są tańsze, przyznaje się, że są nowoczesne, przystosowane do najnowocześniejszego oprzyrządowania na współczesnym polu walki, rząd zaś nie może znaleźć odpowiednich środków, żeby te karabinki mogła produkować polska wyspecjalizowana załoga.

A czy wiecie, panowie z rządu Rzeczypospolitej, że przy takiej polityce w Rzeczypospolitej pojawią się połacie już nie biedy, ale tragicznej nędzy, a po przewidywanym upadku ?Łucznika? Radom stanie się miastem zamierającym? To są słowa poważne i nie można ich lekko traktować, to bowiem, co dzieje się w Rzeczypospolitej od 1,5 roku, oceniamy jednoznacznie, nie wchodząc w spory ideologiczne, które, tu w parlamencie, a także w mediach publicznych usiłują zaciemnić obraz rzeczywistych wypadków. To polityka gospodarcza tego rządu ­ nie wiem, czy koalicji, bo jak słyszę w kuluarach rozmowy, to odnoszę wrażenie, że nie ­ polityka pana wicepremiera Balcerowicza, pana ministra Onyszkiewicza, pana ministra Wąsacza, który przecież ze szkodą dla podatników stracił niedawno 85 mln zł i nadal jest ministrem, powoduje wzrost napięć społecznych, powoduje konieczność dławienia siłą protestów społecznych.

Jako poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego, przemawiając w imieniu tego klubu, muszę stwierdzić, że nie rozumiem, dlaczego dzisiaj, gdy robotnicy zostali potraktowani w sposób niesłychanie ostry przez siły porządkowe, dyskutuje o tym ­ na co w pełni ten przypadek zasługuje ­ natychmiast Wysoka Izba, jest poważna debata, a gdy chłopi polscy, rolnicy, którzy bodaj w większym stopniu ucierpieli na skutek polityki restrukturyzacji wsi przez upadłość, zostali wielokrotnie w sposób jeszcze ostrzejszy potraktowani przez siły porządkowe, przez siły policyjne, nie było możliwości przedstawienia obiektywnej informacji na ten temat. Do dzisiaj nie możemy się doprosić, żeby zajęła się tą sprawą specjalna komisja.

Mam zdjęcia dla pana ministra Tomaszewskiego ­ tylko z jednej miejscowości Brożec koło Strzelina ­ pokazujące, jak policja traktuje polskich chłopów. Widać na nich wyraźnie, że zwarty oddział dzielnych policjantów po prostu maltretuje kilku wybranych ludzi. Córka usiłuje bronić okrwawionego ojca. Myślę, że te zdjęcia przydadzą się panu. Niezwłocznie je przekażę.

W Lidzbarku Warmińskim policja poprosiła chłopów o zejście z drogi w celu prowadzenia rozmów. Gdy chłopi to uczynili, z krzaków ostrzelano ich pociskami gumowymi chrząszcz, 50-gramowymi, z broni gładkolufowej. I takie pociski mamy.

Sądzę, że rozmawiając dzisiaj o tej jednostkowej sytuacji, trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie, że nic nie pomoże ideologia ­ ani lewicowa, ani prawicowa ­ ani przysłowiowe opowiadanie o starych karabinach. Dzisiaj w Polsce decydujące znaczenie ma zrozumienie przez elitę rządzącą, że społeczeństwo polskie ­ największe grupy społeczne, rolnicy, mieszkańcy prowincji, pracownicy większości zakładów przemysłowych, jeszcze uspołecznionych ­ jest na granicy wytrzymałości. Protesty będą się nasilać, bo co mają robić ludzie, gdy po wyczerpaniu wszystkich prawem dozwolonych możliwości nie znajdują żadnego wsparcia i żadnej pomocy. Słyszymy wspaniałe zachęty premiera Balcerowicza ­ ukazującego się na niebieskim tle ­ że trzeba oszczędzać, trzeba zwalczać inflację, że za jakieś 20 lat może będzie lepiej, ale nie na pewno.

Wysoka Izbo! Jeżeli chodzi o rządowy raport przedstawiony w tej Izbie, to chcę powiedzieć, że nie jest to poważne traktowanie Wysokiej Izby. Ponad wszelką wątpliwość wiadomo, że przed użyciem broni gładkolufowej nie wywiązano się z nakazanych prawem powinności. W szczególności nie było ostrzeżenia o podjęciu decyzji o strzelaniu oraz nie użyto pocisków hukowych, które miały stanowić ostatnią fazę przed użyciem broni. Jest to bardzo poważna niedoróbka.

Chcę powiedzieć wyraźnie, że PSL zawsze ­ to jest do sprawdzenia ­ chciał wspierać Policję, jeżeli chodzi o wyposażenie, o możliwości działania w walce z przestępczością. Jak wynika z wczorajszej debaty, efektów wielkich nie widać. Ale jednocześnie nie może być tak ­ i jest to w pewnym sensie moment przełomowy ­ że Policja, za przyzwoleniem elity władzy, zaczyna stosować nową metodę rozpędzania manifestacji. Po co męczyć się i stosować zwarcie bezpośrednie, jeśli można użyć broni gładkolufowej jako środka, który w najostrzejszy sposób, radykalnie przemawia do wyobraźni i którego skutki są w największym stopniu nieodwracalne.

Tragiczny przypadek, stracone oko, to rzecz, nad którą trzeba się smucić. Ale nie to stanowi problem. Problemem jest kształtowany nowy zwyczaj. Broń będzie argumentem, który ma zastraszyć większość protestujących grup społecznych. Jest coraz większe prawdopodobieństwo, że niezależnie od przebiegu manifestacji i stopnia zagrożenia policja coraz chętniej sięga po ten środek. To stanowi główny problem.

Podzielam pogląd wygłoszony przez pana posła Macierewicza, który, jak sądzę, powinien znaleźć większościowe poparcie Wysokiej Izby: broń centralnego zapłonu typu ?Mossberg?, miotająca 50-gramowe pociski ­ bo takimi strzelano w czasie tej manifestacji ­ nie może być nadużywanym argumentem, stosowanym w pośpiechu, zwłaszcza jeśli nie zostały wykorzystane inne możliwości wynikające z przepisów. Musi to być zakwalifikowane jako broń, a nie zwykły środek przymusu. W przeciwnym razie stanie się zwyczajem, że policja ten właśnie środek będzie traktowała jako najbardziej radykalny i rozwiązujący wszelkie problemy.

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Kończąc, chcę powiedzieć, że to smutna okoliczność. Jeszcze smutniejsze dla mnie, byłego działacza ?Solidarności?, jest to, że w rocznicę tragicznych wydarzeń radomskich robotnicy solidarnościowi tak zostali potraktowani przez solidarnościowy rząd ­ użyto broni palnej. Nie było takiej potrzeby. I myślę, że po stwierdzeniach podkomisji parlamentarnej, których wysłuchaliśmy, należy tę sprawę bardzo poważnie przeanalizować.

Nie domagam się krwi, ale domagam się racjonalnego myślenia i świadomości, zwłaszcza od rządu, że czas spokoju społecznego, odporności i łatwego traktowania takimi argumentami, na jakie tu w sposób nieco spłycony panowie sobie pozwalacie, już się skończył. Skończyła się pewna epoka, pewien mit. Rozpoczyna się życie. Życie, które jest coraz bardziej obciążone, zwłaszcza jeśli chodzi o 3/4 polskiego społeczeństwa. Jeżeli nie znajdziecie recepty na poprawę poziomu tego życia, zapłacicie cenę większą niż ci, którzy w przeszłości strzelali, a dzisiaj przez waszą bezrozumną politykę staną się jedyną alternatywą. Tego nie chce nikt. (Oklaski)

(Głos z sali: Na temat.)

Myślę, że to ostatni moment, żeby władza to zrozumiała. Mam nadzieję, panie ministrze Tomaszewski, że jeśli chodzi o sprawy manifestacji chłopskich i użycia w wielu wypadkach nadmiernej siły ­ bo toczą się sprawy prokuratorskie ­ zechce pan również osobiście się tym zainteresować. Byłem bowiem świadkiem wydarzeń tylko w jednym miejscu, w Książu, gdzie siły policyjne wielokrotnie przekraczały liczbę ludzi biorących udział w blokadzie, a mimo to użyto przemocy w stopniu nadmiernym. Dopiero po mojej interwencji ludzie zostali zwolnieni, bo byli zatrzymani po to, żeby sobie posiedzieli i pamiętali. Tak nie można z ludźmi postępować. Ludzie mają swoją godność. I myślę, że mają prawo domagać się równości szans i pewnego minimum przyzwoitości. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)