Pierwsze czytanie komisyjnego projektu ustawy o zmianie ustawy o wyborze prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz ustawy o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 1944­1990 osób pełniących funkcje
1999-05-19, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 50 posiedzenie, 1 dzień

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Polskie Stronnictwo Ludowe Klub Parlamentarny, odnosząc się do noweli zawartej w druku nr 1113, będzie popierał oba rozwiązania. Jesteśmy zwolennikami tezy, że wobec braku istotnych sporów i poprawek można tego dokonać, przystępując niezwłocznie do drugiego i trzeciego czytania.

Obie zmiany są zmianami wynikającymi z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego i nie sądzę, żeby można było nad nimi toczyć istotną sporną dyskusję. Podzielamy pogląd Trybunału, że trzeba określić termin, w którym można powracać do sprawy poszczególnych obywateli, jeżeli chodzi o lustrację, i okres 10-letni wydaje się całkowicie wystarczający. W polityce jest to dostatecznie długi okres, żeby wyeliminować z poważnej gry politycznej, z elity władzy ludzi, którzy z tego tytułu nie będą kandydować.

Jeżeli natomiast chodzi o nowelę do art. 30, proponowany ust. 3 w nowym brzmieniu jest również ustępem racjonalnym. Nie wydaje się możliwe, żeby przyjąć takie rozwiązanie, w myśl którego kandydat na prezydenta nie podlegałby lustracji, a nie byłoby istotnych konsekwencji złożenia przezeń niezgodnego z prawdą oświadczenia. Jeżeli okazuje się, że nie wystarczy do tego oświadczenie Państwowej Komisji Wyborczej, popieramy pogląd wyrażony w orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, iż należy tego dokonać na drodze postępowania sądowego. Obie te poprawki będziemy więc popierać.

Mając nadzieję, że jest to jedno z ostatnich moich wystąpień jako współtwórcy ustawy lustracyjnej ­ a odbywało się to z niemałym mozołem i przy wielkim oporze ­ chcę jednak w tym miejscu stwierdzić, że dzisiaj dwie kwestie skupiają uwagę opinii publicznej i usiłuje się stwarzać wrażenie, poprzez swoisty szum informacyjny, że lustracja jest kolejnym problemem zastępczym (których w naszym życiu, trzeba to przyznać uczciwie, nie brakuje), że zamiast zajmować się sprawą upadającej gospodarki, zagrożenia finansów publicznych, przerzucenia kosztów na obywateli, w tym zwłaszcza na ludzi o niższych i średnich zarobkach mieszkających na polskiej prowincji, zajmujemy się po raz kolejny ustawami, które ludzi tak naprawdę nie interesują i nie dotyczą.

Otóż chciałbym z trybuny sejmowej wyraźnie stwierdzić, że bez przeprowadzenia lustracji w kształcie cywilizowanym ­ a do takiego zmierzamy, wprowadzając poprawki w dzisiejszych dwóch czytaniach ­ wyborcy nie będą mieli żadnej pewności (a wręcz przeciwnie, pewność ta będzie w znaczny sposób ograniczona), iż wybrani przez nich przedstawiciele będą później w parlamencie, w rządzie, w innych organach władzy państwowej reprezentować zgodnie z własnymi przyrzeczeniami wyborczymi interesy tych, którzy ich wybierali. Doświadczyliśmy tego w poprzednim parlamencie, doświadczamy tego teraz i rolnikom mogę powiedzieć także, że nie ma szans, by ich przedstawiciele uczciwie zajmowali się ich żywotnymi problemami, jeżeli będzie choćby cień możliwości, że mogą być szantażowani z tytułu swojej przeszłości, która nie została w sposób cywilizowany ujawniona; często w takim wypadku ich decyzje i głosowania odbiegają znacznie od tego, czego by chcieli i oczekiwali od nich wyborcy. Jeśli chodzi o pozostałe wielkie grupy wyborcze, to sytuacja jest identyczna.

I wreszcie kwestia druga. Dzisiaj podnosi się wielkie larum, jakoby ludzie, którzy zgłaszają umotywowane uwagi, nawet jeśli chodzi o najwyższych przedstawicieli władzy państwowej, byli wichrzycielami, którzy powodują chaos na scenie politycznej, działają niezgodnie z zasadami racjonalizmu politycznego i, co gorsza, niezgodnie z prawem. Muszę powiedzieć bardzo wyraźnie, że zwłaszcza wobec osób na świeczniku politycznym wszelkie tego typu wątpliwości muszą być wyjaśniane, i to w pierwszej kolejności. Wątpliwość dotycząca obecnie premiera rządu polskiego musi być wyjaśniona dogłębnie, precyzyjnie, zgodnie z obowiązującym prawem.

(Poseł Stefan Niesiołowski: I z ustawą.)

I z ustawą. Jest do tego powołany Sąd Lustracyjny, który powinien zbadać tę sprawę zgodnie z wszystkimi zasadami sztuki prawniczej, z dużą wnikliwością, albowiem ja osobiście, jako poseł, nie mam dzisiaj żadnej pewności, że rzecznik interesu publicznego otrzymał wszystkie materiały, na podstawie których mógłby swój wniosek do sądu wydać w sposób obiektywny i sprawiedliwy. Jeżeli istnieje cień tylko takiej wątpliwości, to należy to niezwłocznie wymazać, tak byśmy byli przekonani, iż elita władzy w państwie demokratycznym, suwerennym jest wolna od zarzutów, które w wypadku ich potwierdzenia byłyby zarzutami kompromitującymi poszczególne osoby, a nie układy polityczne. Sprawa jest tym ważniejsza, im większy zakres formalnej władzy jest związany z poszczególnymi postaciami życia politycznego.

Kończąc, chcę wyrazić nadzieję, że jeśli chodzi o ustawę lustracyjną, to proces lustracji będzie nadal przebiegał zgodnie z obowiązującym prawem, bez jakichkolwiek nacisków i manipulacji politycznych i że podstawowy mechanizm będzie pozostawał w gestii niezawisłego sądu i aparatu rzecznika interesu publicznego mającego nieograniczony i niczym nieskrępowany dostęp do wszystkich możliwych materiałów, które w tej sprawie mają istotne znaczenie. Daleki jestem także od osądzania kogokolwiek przed ostatecznym werdyktem niezawisłego sądu. Poczekajmy zatem na te werdykty, a zarówno ci, którzy wnioski składają, jak i ci, którzy wnioskom podlegają, będą mieli po uprawomocnieniu się wyroku Sądu Lustracyjnego swoją osobistą satysfakcję. I odwrotnie; jeśli się okaże, że zarzuty były nieuzasadnione i nieprawdziwie, zapłacą tak ciężką karę polityczną, że wydaje się, iż wszelkie dywagacje i dodatkowe nagłaśnianie tego problemu z punktu widzenia interesów jakiejkolwiek formacji są niezasadne i nieuczciwe.

(Poseł Stefan Niesiołowski: Takiej formacji jak pańska.)

A pan, panie pośle, podobnie jak ja, będzie temu procesowi podlegał, więc w niedługim czasie będziemy mieli okazję, jak sądzę, przekonać się, jak to jest naprawdę. Dziękuję za uwagę.