Pierwsze czytanie komisyjnego projektu ustawy o zmianie ustawy o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 19441990 osób pełniących funkcje publiczne.
(15 punkt porządku dziennego)1999-04-22, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 48 posiedzenie, 2 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Jako znany zwolennik Unii Wolności natychmiast się zgadzam na tę propozycję.
Nowelizacja wydaje się, po zapoznaniu się z jej treścią, kwestią oczywistą i oczywiście Polskie Stronnictwo Ludowe popiera obie propozycje zmian w niej zawarte. Pozostaje mi wyrazić kilka słów komentarza do tego, co wokół lustracji obecnie się dzieje.
Otóż, Wysoka Izbo, wydawaliśmy tę ustawę w najlepszej wierze, przekonani, że tworzymy mechanizm możliwie odpolityczniony, stwarzający maksymalne możliwości odejścia od wszelkich nacisków i selekcji politycznej materiałów, którymi będzie dysponował w następnej fazie rzecznik interesu publicznego, a w ostateczności Sąd Lustracyjny. No i ustawa wchodzi w życie, taki mechanizm, jak nam się wydawało, został zbudowany, a tymczasem pojawia się pewnego rodzaju opór materii, i to w obszarach, które nie były poważnie brane pod uwagę.
Po pierwsze, moim zdaniem, nadinterpretacja rzecznika, który uznał, że ustawa nie daje mu możliwości wejścia w każdym momencie, wraz z jego współpracownikami, ekspertami, zastępcami do wszystkich możliwych archiwów i sprawdzenia na miejscu informacji, gdyby pojawiły się jakiekolwiek wątpliwości. A więc podpisanie porozumienia, które wzbudziło spore emocje i które podzielamy tu pogląd przedmówców stwarza już mniejsze możliwości, realnie zmniejsza kompetencje rzecznika, który w procesie lustracyjnym jest osobą absolutnie kluczową. Jeżeli prawdą są dzisiejsze enuncjacje medialne wokół szczególnie nagłośnionej sprawy premiera, jeżeli to prawda, że do dzisiaj rzecznik nie otrzymał wszystkich akt, w tym z Urzędu Ochrony Państwa, no to pozostaje zadać pytanie: Dlaczego rzecznik nie pójdzie i ich nie weźmie, na co czeka? Albo ewentualnie: Kto i dlaczego opóźnia przekazanie tych akt?
Zastrzegam się, że wolałbym mówić ad personam, jednakże ta kwestia jest na tyle nagłośniona, że powoduje bardzo niebezpieczny mechanizm dla idei lustracji. A mianowicie wszyscy przeciwnicy tego procesu jak wiadomo, są oni potężni i jest ich wielu rozpętali kampanię medialną, która ma na celu ośmieszenie samej idei, totalne ośmieszenie ustawy lustracyjnej i pokazywanie, że to właśnie ten mechanizm zapisany w ustawie, wraz z procedurami tam zawartymi, jest przyczyną wszelkiego nieszczęścia. Jest to oczywista nieprawda i nadużycie, ale ustawa wchodzi w życie i rozpoczyna się normalny proces zwykłej obawy, że żarty się skończyły, no i po prostu pojawią się osoby ze świecznika politycznego, które uważają, że mogą ich oświadczenia być uznane za niezgodne z prawdą, a to ma bardzo przykre reperkusje. I dziwi mnie, powiem uczciwie: Jeżeli jest prawdą, że rząd nie zgadza się na tego typu zapisy, to bardzo bym chciał usłyszeć innego typu argumenty, ale nie ten wyświechtany, że jakiś tam archiwista w UOP jest bardziej wiarygodny i bardziej bezpieczny dla państwa polskiego niż rzecznik interesu publicznego i jego zastępcy czy zaprzysiężeni eksperci. Tego typu rozumowanie oczywiście nie wytrzymuje żadnej krytyki. I zaczynam domniemywać, że są siły także wewnątrz tego układu rządowego, które z jakichś nieznanych mi powodów zaczynają prowadzić działania mające na celu opóźnienie albo zablokowanie tego procesu. Gdy do tego jeszcze dodać wielomiesięczne opóźnienia w przekazywaniu dokumentów, kłopoty socjalne sędziów Sądu Lustracyjnego, których nie wiedzieć czemu nie rozwiązuje rząd, minister sprawiedliwości czy ewentualnie sam premier, któremu szczególnie powinno zależeć na tym, żeby ten sztandarowy dla obecnej koalicji, a zwłaszcza Akcji Wyborczej Solidarność, proces przebiegał możliwie sprawnie, to zaczyna się wokół tego tworzyć otoczka z jednej strony sensacyjności, z drugiej strony obniżenia wiarygodności, a jednocześnie jest to bardzo zręcznie wykorzystywane przez rzeczywistych przeciwników tego procesu, a więc zarówno SLD, jak i pana prezydenta, a także tych, którzy zaczynają się obawiać bo, jak powiadam, żarty się skończyły. Jeżeli więc mamy o tym procesie dalej mówić w sposób poważny, bo znakomita większość polskiego parlamentu i polskiego społeczeństwa uznaje go za niezbędny dla oczyszczenia atmosfery ten dość radykalny przykład z szambem użyty w wystąpieniu przedstawiciela wnioskodawców znakomicie oddaje atmosferę to róbmy to po prostu porządnie. Tam, gdzie wymaga udoskonalenia mechanizm prawny, to go natychmiast udoskonalajmy, ale jednocześnie nie stwarzajmy dodatkowych barier i oporów i nie twórzmy dodatkowej filozofii, bo takie postępowanie zaprzecza, po pierwsze, logice, a po drugie, temu wszystkiemu, co tu w tej Izbie zostało powiedziane wielokrotnie, i powoduje, że staje się wodą na młyn dla rzeczywistych przeciwników tego procesu, który, powiadam, jest Polsce niezbędny, musi być przeprowadzony, będzie przeprowadzony, czy się to komu podoba, czy nie. A odbiór opinii publicznej będzie taki, jak długo będziemy toczyć wokół tego spory, wokół spraw drugorzędnych, oskarżając się nawzajem o manipulacje teczkami. Wnoszę zatem, zwłaszcza do rządu, do obecnego tu pana ministra, przedstawiciela rządu, o to, żeby nie czynić tutaj żadnych dalszych obstrukcji, tylko poprzeć te zapisy, a jednocześnie wszędzie tam, gdzie to wymaga wsparcia materialnego czy innego typu wsparcia formalnego, takiego wsparcia dokonać i proces ten prowadzić możliwie szybko. Wydaje się oczywiste, że w pierwszej kolejności powinni być poddani temu procesowi ludzie, którzy dysponują, mają nadzór nad aktami, a także, jak sądzę, kierownictwo mediów publicznych, które w tej chwili może mieć ogromne znaczenie w urabianiu opinii publicznej. Dziękuję za uwagę.
(Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Franciszek Jerzy Stefaniuk)
