Informacja rządu o sytuacji polskiej wsi ze szczególnym uwzględnieniem problematyki rolnictwa wraz z oceną aktualnej sytuacji społecznej w kraju. (9 punkt porządku dziennego)
1999-02-18, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 44 posiedzenie, 2 dzień

Panie Marszałku! Wstęp będzie krótki, ale nie mogę sobie odmówić komentarza, że oto pan wicepremier Balcerowicz wygłosił swoje i poszedł, gdyż pan minister Balcerowicz, jak powszechnie wiadomo, uznaje tylko monolog. Dialogu nie uznaje, na pytania nie odpowiada.

W związku z tym mam pytanie do pana ministra Komołowskiego. Czy pan minister, jako jeden z uczestników rozmów z rolnikami, człowiek, który swoim podpisem uwiarygadnia porozumienie rolników z rządem, uważa, że to, co zostało tam zapisane, jest możliwe do realizacji bez korekty budżetu? Jest to pytanie, jak sądzę, kluczowe, od tego bowiem będzie zależeć spokój społeczny na wsi i w znacznej mierze interesy 1/3 społeczeństwa.

Drugie pytanie, także do pana ministra Komołowskiego. I spieszę wyjaśnić, dlaczego nie pytam pana ministra Janiszewskiego. Otóż nie pytam pana ministra Janiszewskiego, gdyż uważam, że pan minister Janiszewski, jako inteligentny człowiek, powinien przejść niezwłocznie do innej odpowiedzialnej pracy, gdyż zadania zwyczajnie go przerosły.

Panie ministrze Komołowski, jeden z ważnych ministrów gospodarczych rządu, pan minister Kropiwnicki, od dawna twierdzi ­ i pogląd ten podziela Polskie Stronnictwo Ludowe ­ iż polityka makroekonomiczna pana premiera Balcerowicza była błędna w kluczowych założeniach i doprowadziła właśnie do schłodzenia gospodarki, za co płacimy wszyscy, a ukochani podatnicy pana premiera Balcerowicza w szczególności.

Czy mógłby pan jako poważny członek gabinetu, jeden z ważniejszych, jak widzimy, powiedzieć, czy pan ma jakiś stosunek do tego kluczowego wewnętrznego sporu w łonie gabinetu. Jest to bowiem spór fundamentalny, gdy jeden z ministrów odpowiedzialnych za gospodarkę twierdzi, że minister finansów prowadzi absolutnie błędną politykę, a drugi odwrotnie. Powoduje to potężne napięcia w państwie. Winnych nie ma, a premier rządu bardzo sympatycznie uśmiecha się do społeczeństwa i oświadcza, że nie ma problemu.