Wniosek o wyrażenie wotum nieufności ministrowi skarbu państwa Emilowi Wąsaczowi (druki nr 753 i 785).
(15 punkt porządku dziennego)1998-12-17, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 39 posiedzenie, 2 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Na wstępie pozwolę sobie na złożenie pewnej propozycji formalnej żeby pan marszałek w dalszej części, najlepiej przed wystąpieniem pana ministra, zechciał umożliwić wystąpienie przedstawicielom Najwyższej Izby Kontroli, którzy, jak sądzę, powinni się odnieść do tych kwestii, które były przez Najwyższą Izbę zbadane, a przez posłów dzisiaj występujących poruszone, iżby Wysoka Izba miała możliwość ocenić, kto porusza się w sferze faktów, a kto w sferze mitologii. (Oklaski)
Muszę powiedzieć, Wysoka Izbo, że występując w tej kwestii w imieniu Polskiego Stronnictwa Ludowego, jestem w nie najgorszej sytuacji, bo tak się składa, że przede mną zabierali głos przedstawiciele większych klubów, których politykę prywatyzacyjną zarówno w poprzedniej, jak i w obecnej kadencji klub Polskiego Stronnictwa Ludowego ocenia negatywnie, ale to tytułem wyjaśnienia pewnej strategii politycznej, o której może powiem w końcowej części.
Podejrzewam, że pan premier Buzek, człowiek dźwigający na swoich barkach ciężar odpowiedzialności za państwo, gdzieś, w zaciszu gabinetu słucha tej debaty, a może pracownicy jego gabinetu zechcą mu przedstawić stenogram z tej dyskusji, wszak to sprawa ważna pierwszy wniosek o wotum nieufności dla ministra jego gabinetu.
(Głos z sali: Nie pierwszy, nie pierwszy.)
(Głosy z sali: Pierwszy z PSL.)
(Głosy z sali: Pewnie w tym miesiącu.)
Pierwszy wniosek dotyczący spraw strategicznych, nieodwracalnych, odnoszący się do prywatyzacji.
Pytam publicznie w imieniu wnioskodawców pana premiera rządu Rzeczypospolitej: Jakże to, panie premierze, czy jest normalne, zgodne z mechanizmem działania demokratycznego państwa to, że na dwa dni przed istotną decyzją myślę tu o decyzji dotyczącej Domów Towarowych ?Centrum? najwyższy organ kontrolny państwa polskiego składa na ręce pana premiera oficjalny list, mający bardzo istotny ciężar gatunkowy, mówiący o kluczowych zastrzeżeniach co do wyceny, niedoszacowania, błędnego kierunku wyceny, to, że premier tę informację otrzymuje, otrzymuje ją minister odpowiedzialny wobec podatników polskich, jak powiada premier Balcerowicz, i nic się nie dzieje, a wręcz następuje przyspieszenie decyzji o prywatyzacji.
Oczywiście, zadowolone oblicza pana ministra i współpracowników w czasie tej debaty i w czasie wystąpień telewizyjnych, z których jedno było zaiste kuriozalne, są tylko pewnym tłem tej sytuacji. Próbujmy zatem analizować sytuację dalej, bo jest ona pewnym novum. Otóż pan premier, słusznie, powołuje komisję rządową. Komisja rządowa, pod przewodnictwem bardzo szanowanego powszechnie ministra, stwierdza co następuje: rażące zaniżenie wyceny. Nie opozycyjna frakcja w parlamencie, nawet nie powołana do tego Najwyższa Izba Kontroli, ale komisja wewnętrzna rządu polskiego. I cóż pan premier Buzek na to?! Pytam, panie premierze, pytam przedstawicieli rządu, nie ma tu szefów koalicyjnych klubów parlamentarnych: Jakże to możliwe, żeby wobec takich ustaleń premier nie podjął decyzji o odwołaniu ministra albo żeby minister nie miał na tyle honoru, by się podać do dymisji? Sprawa zupełnie nowa.
Oczywiście, nie chcę się odnosić do szczegółów przedstawionych tutaj przez posła Podkańskiego, występującego w imieniu wnioskodawców. Ale, Wysoka Izbo, odrzucając podziały polityczne, które są naturalnym składnikiem parlamentaryzmu, część tych zarzutów jest po prostu nie do odrzucenia. Dlatego nawet się nie staraliście ogromnie jestem zdziwiony zwłaszcza wystąpieniem przedstawiciela klubu Akcji Wyborczej Solidarność, który nie starał się nawet w najmniejszym stopniu odnieść do niezwykle poważnych zarzutów postawionych w najpoważniejszym gremium państwa polskiego. Zignorował je i uczynił z tego pewną rozprawę polityczną, której poziom, powiedziałbym delikatnie, nieco mnie zaskoczył. Rozumiem, że mamy taką oto sytuację: minister Wąsacz, co do którego przedstawiciel klubu Unii Wolności przed chwilą oprócz ciepłych słów pozwolił sobie na pewne złośliwości, jest również przedmiotem dyskusji w kuluarach sejmowych. I ciekaw jestem, jak panowie z Akcji Wyborczej Solidarność będziecie naciskać owe słuszne guziki, skoro w kuluarach wyraźnie mówicie, że sprawa ta powoduje duże obciążenie waszej pozycji, waszego image politycznego i powinna być już dawno załatwiona. (Oklaski) Skoro w kuluarach mówicie, że pan minister Wąsacz, odpowiedzialny za potężny majątek państwowy, podejmuje te decyzje także pod naciskiem nie tej jak pan poseł Frasyniuk był uprzejmy powiedzieć przeciwnej prywatyzacji frakcji w AWS, ale właśnie owej liberalnej, że bywa na dywanie u tych, którzy nakazują podejmowanie decyzji sprzecznych z prawem, sprzecznych ze zdrowym rozsądkiem, bo tego podobno wymaga szeroko pojęty interes określonych grup nacisku politycznego.
Wysoka Izbo! Bardzo znamienite i, jak sądzę, historyczne wystąpienie miał także przedstawiciel komisji skarbu państwa. Rozumiem, że w polskim parlamencie jakoś się upowszechnia ten styl, iż nie sprawozdaje się tego, co było na posiedzeniu komisji, ale mówi się to, co się chce powiedzieć. Panu posłowi Berdychowskiemu, występującemu tu w imieniu komisji, mogę jedynie zadedykować krótki cytat z Haszka: ?Czyj chleb jesz, tego pieśń śpiewasz?, albowiem poważnych treści w tym wystąpieniu nie było, a w żadnej mierze nie odnosiły się do istotnych zarzutów postawionych w wystąpieniu wnioskodawców.
Wysoka Izbo! Chciałbym teraz pozwolić sobie na pewien komentarz do wyciągniętych tu w formie zarzutu wniosków, iż Polskie Stronnictwo Ludowe czy posłowie wnioskodawcy właściwie nie tyle chcą głowy ministra Wąsacza, ile atakują politykę prywatyzacyjną rządu.
Tak jest, panowie z Akcji Wyborczej Solidarność. Uważamy i bardzo się dziwimy że zaprzeczając całej waszej kampanii wyborczej i całemu swemu programowi, nie oceniacie tego, co jest wspólną polityką rządu i koalicji, przez pryzmat interesów Polski i własnego elektoratu. Bo czymże jest program 2001 zachwalał go tutaj znamienity poseł Frasyniuk, notabene, jak przystało na działacza ruchu robotniczego, wystąpienie było zaiste robotnicze (Oklaski) który zakłada do roku 2001 wyprzedaż całej substancji strategicznej polskiego majątku narodowego w ciągu trzech lat?
(Głos z sali: Niemożliwe.)
Pan twierdzi, że to jest niemożliwe? To proszę zapytać pana ministra Wąsacza, czy przypadkiem nie jest to program rządowy uchwalony program rządowy. Proszę spojrzeć na zapisy budżetu na ten rok i propozycje na rok następny. W tym budżecie nie ma powszechnego uwłaszczenia, prawdopodobnie nie będzie prokuratorii, której liberałowie wszelkiej maści boją się jak diabeł święconej wody, bo nuż by się zdarzył ktoś, kto by się odważył zablokować taką wyprzedaż, którą my nazywamy rabunkową, a która mogłaby nie przynieść określonego dochodu określonym grupom, które od 10 lat bezkarnie szabrują to, co stworzył polski naród. (Oklaski)
I, Wysoka Izbo, dopóki będziemy w polskim parlamencie mówię to do premiera rządu Rzeczypospolitej, do przedstawicieli rządu, przedstawicieli koalicji i opozycji, a zwłaszcza członków klubu Akcji Wyborczej Solidarność, który po wygranych wyborach w moim przekonaniu dawał dużą nadzieję, że te nieodwracalne trendy nieco ulegną złagodzeniu i że staranie o polski dorobek będzie większe będziemy się domagać racjonalizmu i będziemy wskazywać każdemu (czyniliśmy to także wobec ministrów poprzedniej, naszej koalicji), że tam, gdzie interes całego narodu jest zagrożony przez liberalną, często obłędnie liberalną doktrynę, trzeba nam głębokiego zastanowienia, bo proces prywatyzacji jest procesem nieodwracalnym, można go dokonać tylko raz. A nade wszystko nie możemy zrozumieć, jak to się dzieje w Polsce, która mieni się państwem prawa że minister, który łamie prawo ewidentnie, który w jednej tylko sprawie Domów Towarowych ?Centrum? nie osiągnął wpływów do skarbu państwa na kwotę 85 mln nowych złotych, czyli około 30 mln dolarów, może chodzić z uśmiechem, z podniesioną głową, bo wie, że większość parlamentarna wybroni go politycznie od zarzutu czynów, za które każdy inny obywatel musiałby zapłacić wyrokiem sądowym. Jak to jest? (Oklaski)
Chciałbym także zwrócić uwagę Wysokiej Izby, że w komisji skarbu zdarzyła się sytuacja, która stanowi również pewne kuriozum. Mianowicie Warszawska Grupa Konsultingowa, a więc grupa dzielnych dżentelmenów, prawników i innych speców od wyceny, która otrzymała 1,5 mln nowych złotych nagrody za dzielność w tym procesie, była traktowana poważniej niż Najwyższa Izba Kontroli i wręcz wodziła prym w ocenie i krytyce ustaleń NIK. No, Warszawska Grupa Konsultingowa znana jest z celnych dokonań w polskiej prywatyzacji, bo to nie pierwsze doradztwo i konsulting, które kończyły się debatami parlamentarnymi niektóre, jak sądzę, skończą się przed obliczem prokuratora i sądu. Ale te same grupy są nadal proszone i te same grupy nadal jak jemioła czerpią korzyści z tego procesu zupełnie bezkarnie, nie ponosząc żadnej odpowiedzialności, i nie ma żadnego mechanizmu, który eliminowałby takich nieudaczników z doradzania i wyceniania.
Kwestia następna. Tutaj padło stwierdzenie: my mamy odwagę podejmować decyzje. Tak, to prawda, ten rząd w sferze prywatyzacji ma odwagę niebywałą i zapowiedział, że z 133 mld zł uzyskanych z prywatyzacji kapitałowej w ciągu 3 lat ponad połowę rozdysponuje na reprywatyzację. Na reprywatyzację, w sprawie której dopiero zapowiadana jest ustawa, a która dzisiaj pytam NIK, jakim prawem jest reklamowana w mediach publicznych, czyli na koszt podatnika.
Na koniec chcę powiedzieć, że z wielką nadzieją patrzę zwłaszcza na posłów Akcji Wyborczej Solidarność, o których wiem, że w kuluarach zachowują się jak przystało na uczciwych posłów Rzeczypospolitej... (Oklaski)
(Głos z sali: Tylko w kuluarach?)
(Poseł Ryszard Zbrzyzny: Niesiołowski też.)
...że tym razem będziemy zdolni unieść się ponad zwykłe podziały polityczne w parlamencie i nie dopuścimy do dalszego szabru majątku narodowego. (Oklaski) Kieruję również ostre pytanie do premiera Buzka, który wielokrotnie zapowiadał, że będzie prywatyzował uczciwie, że będzie dbał o majątek narodowy lepiej niż jego poprzednicy. Panie premierze rządu Rzeczypospolitej, rządu postsolidarnościowego...
(Głos z sali: Larum grają!)
Larum grają! (Wesołość na sali, oklaski)
Myślę, że mimo wielu spraw, mimo ciężaru odpowiedzialności za Polskę, znajdzie pan czas na to nawet gdy się okaże, że w tym parlamencie nie starczy sił by w krótkim czasie wyprostować to, co wyprostowane być musi, jeżeli mamy jako polscy parlamentarzyści stanąć przed polskim narodem z podniesionym czołem i powiedzieć: dbaliśmy o majątek narodowy tak jak to było możliwe, biorąc pod uwagę wszystkie uwarunkowania zewnętrzne i wewnętrzne, i pozostawiliśmy po sobie spuściznę, za którą następne pokolenia nie będą musiały się wstydzić. (Oklaski)
