Projekt ?Zasad etyki poselskiej? (druk nr 484).
(11 punkt porządku dziennego)1998-07-16, Obrady Sejmu RP, 3 kadencja, 24 posiedzenie, 2 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Był onegdaj, w okresie minionym, jeden z przywódców, który mawiał: przed wojną staliśmy na skraju przepaści, a obecnie zrobiliśmy wielki krok naprzód. Można to było interpretować dowolnie, a zwłaszcza w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Uchwalenie kodeksu etyki poselskiej to chwila szczególna. Wprawdzie rodził się on w bólach: nie było odpowiednich wzorców, były poważne trudności interpretacyjne, większość ekspertów miała rozbieżne wizje formalnych zapisów kodeksowych, ale ufam, że kodeks, który zostanie uchwalony przez Wysoką Izbę, będzie wyraźnym krokiem ku światłu, że powiększy, poprawi nie tylko wizję polskiego parlamentu, ale także wzmocni w sposób pozytywny etyczno-moralny wzorzec posła.
To bardzo ważne w czasach wielkiej transformacji, kiedy ścierają się różne jej wizje, powiem więcej różne filozofie dalszego rozwoju, gdy można określić w sposób formalno-prawny zasady sztywne, ale nie można zapisać wprost i precyzyjnie tego, co w życiu potocznym nazywamy zwykłą przyzwoitością.
Wysoki Sejmie! Gdy Komisja Etyki Poselskiej, w skład której mam zaszczyt wchodzić, obradowała, przygotowując projekt przedstawiony obecnie Wysokiej Izbie, było wiele dylematów. Jednym z najprostszych rozwiązań, jaki mieliśmy do dyspozycji, było rozwiązanie szwedzkie, gdzie jak sądzę również po wielkiej dyskusji wśród ekspertów, etyków, ludzi zajmujących się zawodowo tymi zagadnieniami, zwyciężyło rozwiązanie najprostsze i tamtejszy kodeks a chyba trudno mu odmówić racjonalności ma jeden punkt. Stwierdza on: poseł powinien zachowywać się przyzwoicie. Moim zdaniem w tym prostym stwierdzeniu zawiera się to wszystko, co myśmy jak mówili moi przedmówcy w sposób niedoskonały ujęli w zapis znacznie szerszy. Ale ta przyzwoitość, przyzwoitość postępowania przedstawiciela narodu, nie jest przyzwoitością zwykłą, bowiem jeżeli łamane są owe zasady, ma to swoje znaczenie głębsze aniżeli łamanie zasad przez przeciętnego, szarego obywatela. My jako posłowie mamy wpływ na tworzenie prawa. Mamy wpływ na decyzje personalne. Mamy wpływ na istotne procesy gospodarcze. To wszystko odbija się jak bumerang na poziomie życia całego narodu, na tworzeniu wzorców pozytywnych, na tworzeniu tych zasad, które nazwałbym dążeniem ku światłu, a nie ku ciemności. Dzisiejsza cywilizacja, i to w skali świata, boryka się z tymi dylematami. Upadają wzorce odwieczne. Próbuje się tworzyć nowe wzorce, wzorce, które odbiegają od filozofii chrześcijańskiej, wzorce, które są groźne dla społeczeństw, dla fundamentu, na którym nasza cywilizacja była budowana. Słowa to wielkie, ale prawdziwe.
Ale chcę, Wysoka Izbo, w imieniu Polskiego Stronnictwa Ludowego, ale także swoim własnym powiedzieć, że niesłychanej wagi zapis znajduje się w art. 1 przedstawionego dokumentu: ?zasadami etycznymi oraz solidarną troską o dobro wspólne?. Solidarną troską o dobro wspólne. Cóż to takiego ta solidarna troska o dobro wspólne? W czasie obrad komisji była bardzo gorąca dyskusja, czy wpisać do kodeksu etyki słowo stare jak świat, słowo, jak sądzę, święte dla większości Polaków: ?patriotyzm?. Czy poseł powinien być patriotą, kierować się patriotyzmem w swoim postępowaniu? Okazało się, że niesłychanie trudno ustalić definicję patriotyzmu, bo różne formacje patrzą na to z różnych kierunków. Zatem po dość burzliwym sporze zdecydowaliśmy się na zapisanie w art. 1 odwołania do art. 104 konstytucji, gdzie ta zasada patriotyzmu jest zapisana wprost. Ale solidarna troska o wspólne dobro jest wpisana. I pozostaje pytanie, czy uzbrojeni w prawo, uzbrojeni także w kodeks etyki, nie mającą jeszcze wystarczającego doświadczenia pionierską Komisją Etyki Poselskiej będziemy w stanie te zasady przekazywać, sprawiedliwie oceniać i, co więcej, czy będziemy mieli potężnych sojuszników w tej kwestii. Bowiem, panie marszałku, Wysoka Izbo, jeżeli nie będzie pozytywnego wsparcia w mediach publicznych, które muszą wspierać Sejm, poszczególnych posłów, tych wszystkich, którzy chcą tworzyć dobór pozytywny, rozwój pozytywny w sensie moralnym i etycznym, nie uda nam się przekazać opinii publicznej, która w akcie wyborczym decyduje o tym, kto zasiada w Wysokiej Izbie, faktów, jakie mają miejsce podczas głosowań, faktów, jakie mają miejsce poprzez działania poszczególnych klubów, a także poszczególnych posłanek i posłów. To bardzo ważne, żeby ten obiektywizm w przekazywaniu informacji, który jest niezbędny do kreowania pozytywnych wzorców w opinii publicznej, także współdziałał z naszymi dążeniami. A przecież takie zasady, zasady etyki dziennikarskiej winny obowiązywać również. I tylko współdziałanie tych dwóch wielkich sił może nadać odpowiedni kierunek temu, czego, jak sądzę, wszyscy w tej Izbie... albo znaczna większość pożąda rozwoju w kierunku pozytywnym, w kierunku światła, w kształtowaniu takiego wzorca moralnego, żeby sam fakt podania do wiadomości publicznej informacji nie o złamaniu prawa, ale o działaniu niezgodnym z wzorcem moralno-etycznym byłby najcięższym mechanizmem, najgroźniejszym dla polityka, eliminującym i osłabiającym jego pozycję w elektoracie, a tym samym wpływającym w przyszłości na wyeliminowanie go w procesie wyborczym z zasiadania w najwyższym gremium władzy publicznej.
Wysoka Izbo! Myślę, że jesteśmy w takiej sytuacji, że uchwalenie tego kodeksu jest dzisiaj niezbędne. Moim zdaniem dalsza dyskusja nad jego merytorycznymi i formalnymi zapisami nie doprowadzi do niczego konkretnego. Komisja pracowała nad nim przez kilka miesięcy, korzystając z doradztwa, z opinii wielu ekspertów. W końcowej fazie postępowania uznaliśmy, że na tym etapie można dopiero po jakimś czasie dokonać ponownej oceny i ewentualnej weryfikacji zapisów i że teraz nie jesteśmy w stanie osiągnąć dalszego kompromisu co do formalnych zapisów. Jednak jeżeli tak jest, to dzisiaj, Wysoka Izbo, kodeks ten trzeba uchwalić dla dobra wielkich słów, które on zawiera, ale także dla dobra sprawy, która za nim stoi, bo jeżeli nie zostanie on uchwalony, to komisja nie będzie mogła przeprowadzić postępowania w wielu sprawach, które do komisji już napłynęły. Nie będzie mogła ona również funkcjonować i nie będziemy mieli chyba innego wyjścia jak w całości podać się do dymisji, a cała idea, jak sądzę, zostanie zawieszona. Stałoby się to na pewno ze szkodą dla myśli filozoficznej stojącej u podstaw kodeksu.
Chcę także powiedzieć, że przemawiając dzisiaj z trybuny sejmowej na rzecz uchwalenia kodeksu, nie mogę pominąć kilku elementów, które są na porządku dziennym dzisiejszego życia publicznego i które nie znajdują wystarczającego napiętnowania społecznego, a także napiętnowania w mediach publicznych. Czy jest etyczne, gdy minister, który również jest posłem, zostaje oskarżony wręcz o zdradę stanu, o naruszenie podstawowych interesów Rzeczypospolitej i temu zaprzecza, ale nie podaje do sądu dziennikarzy, którzy go posądzili? Mam pytanie: czy tolerowanie takiego faktu niejasności, gdy ktoś piastujący najwyższe funkcje w państwie działa ewidentnie na niekorzyść tego państwa, jest etyczne i czy jest możliwe tolerowanie takiego stanu rzeczy na dłuższy okres? Czy nie grozi to naruszeniem fundamentu tego państwa? Czy jest wreszcie etyczne, jeżeli komisja parlamentarna, posłowie Sejmu Rzeczypospolitej, niezależnie od tego czy zasiadają w ławach opozycji, czy koalicji rządzącej, nie są w stanie uzyskać tego, co zapisano w trzecim punkcie kodeksu, a mianowicie rzetelności w odpowiedziach przedstawicieli władzy? Na porządku dziennym jest, że wychodzi minister i nie odpowiada na pytania, które są pytaniami zadanymi publicznie, bardzo ważnymi dla oceny działań rządu.
Gdy byliśmy w parlamencie angielskim, zadawaliśmy pytania przedstawicielom tamtych środowisk, także posłom. Długo nie mogli zrozumieć o co nam chodzi, gdy postawiłem pytanie czy zdarzył się taki przypadek w historii parlamentaryzmu angielskiego, że ktoś, jakaś instytucja odważyła się nie stawić na wezwanie stosownej komisji parlamentarnej i następnie nie udzielić pełnych wyjaśnień. Gdy wreszcie po dłuższej chwili przy pomocy dwóch tłumaczy zrozumiano o co chodzi, to odpowiedź była taka, że jest to po prostu niemożliwe i że od kilkuset lat nie było takiego przypadku. W celu złożenia wyczerpujących wyjaśnień, na wezwanie komisji parlamentarnej stawić się musi każdy, za wyjątkiem królowej. Gdyby tak się nie stało, to byłoby to wręcz trzęsienie ziemi w systemie politycznym i logicznym tamtego państwa.
Anglia leży niedaleko. Jednak u nas tego typu działanie i tego typu mechanizmy są na porządku dziennym, tylko że odwrotnie, to ministrowie z różnych koalicji, jakie tu były, nie odpowiadają na pytania posłów, unikają udzielania odpowiedzi, jeśli chodzi o kluczowe kwestie. To też jest pytanie o zasady etyki, które po uchwaleniu tego kodeksu powinny dotyczyć zwłaszcza tych ministrów, którzy są posłami.
Kończąc, chciałbym powiedzieć, że nie będzie tak, jak w słowach owego historycznego przywódcy, cytowanego przeze mnie na wstępie, tylko że ten kodeks zapoczątkuje dążenie ku lepszej wizji świata politycznego, ku lepszej wizji Sejmu i że będzie to droga w kierunku doboru pozytywnego wszystkich przedstawicieli świata politycznego pochodzących z wyboru. I że będzie to także droga do oświecenia niektórych mediów, także mediów publicznych, żeby te zasady etyczne, które mają obowiązywać posłów, zaczęły obowiązywać powszechnie w świecie dziennikarskim, tylko bowiem wspólne działanie tych dwóch sił może przynieść rzeczywisty postęp. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)
