Sprawozdanie Komisji Źledczej do zbadania ujawnionych w mediach zarzutów dotyczących przypadków korupcji podczas prac nad nowelizacją ustawy o radiofonii i telewizji (druk nr 2796). (17 punkt porządku dziennego)
2004-05-27, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 76 posiedzenie, 3 dzień

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Smutna to chwila w naszym polskim parlamencie, bowiem mamy dzisiaj finał wielkiego spektaklu medialnego, wielkiego talk-show, który przez półtora roku skupiał uwagę opinii publicznej i kasę w mediach - i robimy to przy zamkniętej kurtynie. Dziwnym zbiegiem okoliczności, jak zwykle w sprawach trudnych, doprowadzono do takiej sytuacji, że podsumowanie tego spektaklu może się odbywać tylko wtedy, gdy nie ma już żadnej transmisji i gdy polskie społeczeństwo ma tylko informację jednostronną, mianowicie to, co grupa trzymająca władzę, szeroko rozumiana, zechciała polskiemu społeczeństwu przekazać, jaka jest tzw. obiektywna prawda o tej rzeczy. (Gwar na sali) Myślę, panie marszałku, (Oklaski) że to jest skandal, że ta sprawa, która spowodowała bardzo ważne ruchy na scenie politycznej, która doprowadziła praktycznie do obalenia rządu Rzeczypospolitej, która doprowadziła do uchylenia jakże słusznych wniosków o zmianę ustawy o radiofonii i telewizji, w tej sytuacji, w jakiej się obecnie znajdujemy, i wielu, wielu jeszcze innych, choćby promowania niektórych upadłych polityków i cienko przędących partii politycznych do absurdalnych, że tak powiem, wielkości, jest tak sprawozdawana, że nie można do końca wypowiedzieć się uczciwie, co poszczególne siły polityczne o tym myślą.

Panie pośle Rokita, panowie posłowie, panie przewodniczący Nałęcz, nic nie pomogą krokodyle łzy nad ostatecznym wynikiem i ostatecznym raportem przedstawionym przez panią Błochowiak, bowiem w siedmiu kolejnych głosowaniach Wysoka Izba nie dopuściła przedstawiciela Ligi Polskich Rodzin. W siedmiu kolejnych głosowaniach. Był tam pan poseł Strąk, był pan poseł Giertych, byłem także ja. I pan Rokita, który w żadnym razie nie mógłby mi zarzucić żadnej stronniczości, a pewnie miałby duże wsparcie, jak sądzę, w tej komisji, również nie był uprzejmy poprzeć tak jak cała Platforma Obywatelska tej kandydatury. To o co szła ta gra? O ten cyrk dzisiaj, gdy jest ewidentne, że cały ten półtoraroczny wysiłek, mający tak istotny wpływ na kreowanie opinii publicznej, skończył się właściwie niczym, bo raport, za którym albo przeciw któremu mamy głosować, to jest właściwie blamaż całej tej komisji; blamaż, który w pierwszym przypadku działania komisji śledczej będącej bardzo ważnym narzędziem współczesnych demokracji jest niebezpiecznym zjawiskiem, i trzeba o tym mówić wprost?

Oczywiście trzeba powiedzieć, że Liga Polskich Rodzin nie będzie głosować za poparciem raportu pani Błochowiak. Nie będzie tak głosować z wielu powodów, ale przede wszystkim dlatego że autorytatywne stwierdzenie, że grupy trzymającej władzę nie było, jest oczywiście nonsensem. I dziwię się, że do takiego stwierdzenia w ogóle mogło dojść. Uważamy, że nie ma przytłaczających, jednoznacznych dowodów, żeby wskazać bezpośrednio osoby odpowiedzialne, natomiast nie ma również, wobec licznych poszlak, uzasadnienia logicznego, moralnego ani żadnego innego, żeby stwierdzić jednoznacznie, że grupy trzymającej władzę nie było.

My w Lidzie Polskich Rodzin wiemy, gdzie jest w Polsce grupa trzymająca władzę - to jest przede wszystkim obóz pana prezydenta, to jest taka jedna partia, której nikt nie wybiera, a która kreuje opinię publiczną i nazywa się Agora. To jest taka partia, która jak zatrąbi na wojnę z kimś, to nie ma siły, większe azory i mniejsze azorki ruszają zwartą ławą i dogryzają przeciwnika bez litości i bez miłosierdzia. To jest prawdziwa grupa trzymająca władzę. (Oklaski)

Wiemy także, że w tej grupie są media zdominowane całkowicie przez obce korporacje, które mają w Polsce określone interesy gospodarcze i polityczne. I to one w sumie kreują obraz rzeczywistości przedstawiany w krzywym zwierciadle. Z przykrością to muszę stwierdzić: w krzywym zwierciadle.

Ta cała sprawa, która mogła być sprawą ważną i przełomową, skończyła się blamażem, dlatego także, panie przewodniczący Nałęcz, że zdaniem Ligi pan jako przewodniczący nie stanął na wysokości zadania. Oceniamy pana przewodniczenie jako niekompetentne i nieudolne. (Oklaski)

Chodzi o to, w jaki sposób pan komisją kierował, o samo modelowe przesłuchanie pana redaktora Michnika, który na oczach całej Polski pokazał, kto tu rządzi - nie demokracja, nie mechanizmy prawne, ale jeden człowiek, który miał odwagę przed parlamentarną komisją śledczą zachowywać się w sposób, który trudno tutaj dzisiaj zdefiniować. Pana reakcja właściwie taka, powiedziałbym, potulna - to dobre słowo: potulna - będzie w przyszłości rzutować na zachowania innych.

Polska jest tylko jedna. To, że lewica dzisiaj przegrywa, bo źle rządziła Polską, to jest jedna sprawa. Ale druga sprawa, że kiedy ta lewica miała pomysł na to, żeby wprowadzić rozwiązania prawne niezbędne, wymuszające uczciwe przekazywanie faktów w Rzeczpospolitej... No przecież nie będzie uczciwego przekazywania faktów, jeżeli mamy sytuację taką, że ponad połowa mediów prywatnych to są media skupione w dwóch grupach biznesu: grupie Orkli Media - proszę bardzo: ?Słowo Polskie?, Wrocław, ?Wieczór Wrocławia?, Drukarnia ?Słowo-Druk? Wrocław: 100%, ?Gazeta Współczesna?, kilkadziesiąt pozycji - i grupie Polska Press, Passauer, i następnej wielkiej grupie, grupie Agora - kilkadziesiąt stacji radiowych, ogólnopolska gazeta i jeszcze chęć stworzenia ogólnopolskiej telewizji. Toż to dyktat medialny. I tu mieliście rację. Natomiast żeście tak obrzydliwie mataczyli przy konstrukcji tej ustawy, że wyszło to wam bokiem. Wyłożono was politycznie, moralnie i pod każdym względem. I lewica, jak sądzę, długo się z tego nie podniesie. I słusznie, bo za takie rozwiązania trzeba płacić.

Jeżeli w przyszłości, panie marszałku, Wysoka Izbo, komisje śledcze, a jest wiele poważniejszych spraw niż ta do astronomicznych rozmiarów rozdmuchana sprawa Rywina, mają mieć rację bytu, to nie mogą to być komisje, w których obowiązuje układ wynikający z proporcji partyjnych, tworzony według wielkości partii w Sejmie. Jeżeli bowiem komisje tego typu mają działać skutecznie, to mogą działać tylko w układzie: jeden przedstawiciel z każdego klubu...

(Poseł Andrzej Aumiller: Według postawy moralnej.)

...z gwarancją, że kluby wystawią ludzi o nienagannej postawie moralnej, znanych z tego, że nie boją się mówić prawdy i nie kierują się wyłącznie naciskami. Tak nie było w tej komisji. Najlepszy dowód, że dwie czołowe postaci w trakcie prac zmieniły barwy, a także, jak sądzę, opinie o niektórych tematach. Obserwowaliśmy przecież wszyscy na ekranie telewizji, w prasie, że w początkowej fazie dwóch przedstawicieli komisji, którzy dzisiaj należą do lewicy, ale podobno tej lepszej, zajmowało inną pozycję, a potem radykalnie zmieniło opcje. Ta nowa optyka spowodowała, że do komisji wkradł się bałagan itd. I nie można też nie postawić pytania: Jakże to? A dlaczego to pan prezydent Kwaśniewski, głęboko uwikłany w całą tę sprawę, nie stanął przed komisją? Dlaczego? Dlatego że powiedział, że może zatańczyć i zaśpiewać? Myślę, że pan prezydent by cienko zaśpiewał przed tą komisją, cienko. (Oklaski)

Trzeba by było zapytać, o czym to rozmawiali z panem redaktorem Michnikiem, dlaczego to ponad pół roku nie było w tej sprawie żadnej reakcji. Zwalanie dzisiaj wszystkiego na jedną osobę czy na jakąś mityczną grupę osób - nie chcę nikogo urazić, ale uważam, że to osoby z tak zwanego trzeciego rzędu politycznego - mającą być tą grupą, która trzyma w Polsce władzę, wywołuje u mnie śmiech po prostu, pusty śmiech, bo to nieprawda, to fałszowanie rzeczywistości. Grupa trzymająca władzę!

Wysoka Izbo! Stało się. Czy można uniknąć w przyszłości takiego blamażu? Moim zdaniem tak. Trzeba niezwłocznie, panie marszałku, doprowadzić do zmiany ustawy o komisji śledczej. Ta komisja śledcza na przykład w sprawie afery Orlenu, w sprawie refundacji leków zagranicznych, w sprawie afery paliwowej, które to afery są nieporównywalnie większymi aferami, w sprawie Stoenu musi działać na innych zasadach, w innych składach. Natomiast wmawianie dzisiaj przez tych, którzy sprawę przegrali i doprowadzili do blamażu, że sprawa powinna wrócić ponownie do rozpatrzenia w tej samej komisji, jest chyba żartem, żartem, który budzi chichot historii. To być nie może, to po prostu oznaczałoby trwanie tego cyrku przy otwartej kurtynie, w którym niektórzy dzielni posłowie, trzeba przyznać, o wybitnych predyspozycjach aktorskich i medialnych, znani z tego, że ich osobowość stanowi mieszankę cynizmu z narcyzmem, nadymaliby się tak, że mogłoby to zaszkodzić ich zdrowiu. Ja się bardzo boję, żeby nie doszło do jakiegoś poważnego wypadku, bo to, Wysoka Izbo, zaszkodziłoby polskiej młodej demokracji, jak sądzę.

Sprawa tej komisji ma natomiast poważne reperkusje. Wysoka Izbo! Polskie media są w znacznej mierze przyczyną większości nieszczęść. Nie dlatego, że tam są źli dziennikarze, tylko dlatego że struktura i pakiety własnościowe w tych mediach przeczą zasadzie zdrowego rozsądku. We Francji, w Niemczech są precyzyjne ustawy, które gwarantują, że na rynku medialnym będą obowiązywały zasady, wedle których media będące własnością zewnętrznego kapitału mogą stanowić tylko kilka, kilkanaście procent, nie mogą mieć pozycji dominującej. A jeśli chodzi o próbę wzmacniania mediów publicznych, to, przyznaję, pod poprzednim przewodnictwem działały one haniebnie, a pod obecnym niestety nie lepiej. Wystarczy wymienić słynny program pana redaktora ?Tygodnik Polityczny Jedynki?...

(Poseł Andrzej Aumiller: Audycje rolne.)

...w którym to programie obowiązuje prosty scenariusz: patrzta, ludzie, i słuchajta - tendencyjny komentarz, tendencyjny prowadzący, trzech tendencyjnych ekspertów jednej maści ekonomiczno-politycznej, i czterech na jednego, i wio, i jedziemy. I patrzcie, ludzie, ten jeden i tych wspaniałych paru. No i o co tu chodzi? I pomimo to lewica przegrywa. Przegrywacie, bo poszliście na układy z tymi, z którymi na układy chodzić nie wolno, panowie. Nie wolno. Jak się da paluszek, to i rączkę, potem drugą rączkę i pod ziemię. Tak to niestety działa. Niestety tak to działa. Próba ratowania się poprzez stworzenie nowej socjaldemokratycznej formacji, która jakoby nie ma nic wspólnego z poprzednią rzeczywistością, wywołuje śmiechy. Na spotkaniach ludzie pytają: panie pośle, a ?borowiki? to kto to taki? To są ci lepsi, czy ci gorsi? Odpowiadam: ci są świetni i ci są świetni. Byle tylko głosy się podzieliły, to, mam nadzieję, obie formacje w przyszłym parlamencie się nie znajdą. Amen. (Wesołość na sali)

Wysoka Izbo, kończąc, chcę powiedzieć - mówiąc już zupełnie poważnie - że Liga Polskich Rodzin przywiązuje ogromną wagę do tego, co się stało i co może być w przyszłości. W żadnym razie nie wyrazimy zgody na kontynuację tragifarsy w takim składzie personalnym jak obecnie, bo może to prowadzić tylko do dalszej degrengolady politycznej i ekonomiczno-społecznej. Jeżeli ta sprawa ma być wyjaśniona, to może być wyjaśniona w następnym parlamencie.

Deklarujemy, mogę to powiedzieć w imieniu Ligi Polskich Rodzin, że w przyszłym parlamencie do tej sprawy wrócimy. Każda inna komisja śledcza musi jednak na błędach tej komisji czegoś się nauczyć. Jeżeli będziemy się uczyć na błędach, to Polska będzie rosła w siłę, a ludziom będzie się żyło dostatniej. Będzie uczciwiej i sprawiedliwiej.

Nie może być tak, by interes nawet najważniejszej spółki kapitałowej medialnej był ważniejszy niż interes państwa polskiego. Tak być nie może. Nie może być tak, by politycy, którzy narażają się możnym tego świata, nie mieli gdzie powiedzieć tego, co myślą, bo nikt tego nie zechce przekazać. Takie państwo nie będzie państwem kochanym, lubianym i w takim państwie demokracja zemrze. My do tego nie dopuścimy pod warunkiem, że będziemy mieć na to siłę.

Jeżeli Wysoka Izba i wszystkie formacje polityczne zechcą podzielić takie myślenie, to jest jeszcze szansa. Szansa jeszcze jest i Polska będzie żyła lepiej i dostatniej oraz uczciwiej. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)