23. Informacja ministra skarbu państwa w sprawie programu prywatyzacji w Polsce.
24. Pierwsze czytanie poselskiego projektu uchwały w sprawie polityki rządu w zakresie prywatyzacji niektórych strategicznie ważnych z punktu widzenia polskiego b
2004-03-19, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 71 posiedzenie, 3 dzień

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Ligi Polskich Rodzin przedstawić - tym razem bardzo szeroko uzasadnię wniosek - projekt uchwały z druku nr 2643 w sprawie wstrzymania procesów prywatyzacyjnych do końca bieżącej kadencji Sejmu RP.

Wysoka Izbo! To już swoisty jubileusz wystąpień w sprawie tego, co w przemianach polskich najważniejsze, albowiem dwa są elementy, które w kluczowy i nieodwracalny sposób zmieniają rzeczywistość państwa polskiego w procesie transformacji: przemiany własnościowe z prywatyzacją kapitałową na czele oraz liberalizacja rynku. O ile w kwestii liberalizacji rynku mamy pewne zastrzeżenia, ale proces ten uważamy za przeprowadzony jako tako, o tyle mamy zasadnicze, strategiczne zastrzeżenia do przeprowadzanych w Polsce procesów prywatyzacyjnych. To dotyczy wszystkich rządów III Rzeczypospolitej, wszystkich ekip, z uwzględnieniem szczególnie negatywnych działań rządu pana premiera Buzka i zamiarów rządu obecnego, albowiem te są bliżej nieokreślone, pomimo dokumentów, które pan minister raczył tutaj przedstawić.

Wysoka Izbo! Naród bez własności jest narodem bez przyszłości - to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Przyszłość każdego narodu to jest posiadanie minimum własności, zwłaszcza własności w sensie strategicznym, tej, która ma istotny wpływ na prowadzenie jakiejkolwiek polityki państwa, zwłaszcza w dobie globalizacji, w dobie akcesji, na fatalnych warunkach, do Unii Europejskiej. Trzeba powiedzieć wprost: jeżeli Polska zakończy proces prywatyzacji kapitałowej, wyzbywając się resztek systemu kapitałowego, resztek strategicznych dziedzin z energetyką, sieciami przesyłowymi, gazownictwem, naftą, telekomunikacją, to będziemy chorym narodem Europy - narodem, który będzie zdolny, na niekorzystnych dla siebie warunkach, do dostarczania jedynie taniej siły roboczej. Polska na taki los sobie nie zasłużyła i jestem przekonany, że jest to ostatni dzwonek - zwracam się do posłów zasiadających w tej Izbie ze wszystkich klubów - żeby sięgnąć po przysłowiowy rozum do głowy i doprowadzić do konsensusu w sprawie zatrzymania tego, co jeszcze zostało.

Wysoka Izbo! Jeżeli mamy mówić o prywatyzacji strategicznych dziedzin gospodarki i wstrzymaniu tego procesu, to nie sposób przeprowadzić pewnego rysu historycznego, bilansu, z którym mamy do czynienia, albowiem bilans prywatyzacji, który dzisiaj już można bardzo precyzyjnie omówić, jest bilansem z cyklu czarnej opery. (Oklaski)

To jest, Wysoka Izbo, sytuacja, w której, pomimo bardzo wielu głosów sprzeciwu, bardzo wielu merytorycznych zastrzeżeń także z tej trybuny przedstawionych przez patriotycznie nastawionych posłów, nie doszło do takiej realizacji przekształceń, iżby działały one w myśl zasady: prywatyzacja tak, wtedy gdy prowadzi to do poprawy skuteczności gospodarczej, gdy prowadzi do poprawy poziomu życia ludzi, konkurencyjności gospodarki, jej efektywności, a nie jako sztuka dla sztuki bądź najprostszy, wręcz powiedziałbym, prymitywny sposób dostarczania dochodów budżetowych. Prywatyzacja w Polsce w początkowej fazie była prowadzona z pobudek ideologicznych. Czołowy doktryner tego okresu, były minister przekształceń własnościowych pan Lewandowski z dawnego KLD, potem Unii Wolności, a obecnie Platformy Obywatelskiej, mawiał: nie jest ważne, czyje będą banki, byle były dobrze zarządzane, a Polacy przecież w globalizującym się świecie nie będą żyli z własności, ale z pracy. Czyli najważniejsze jest przeprowadzenie procesów prywatyzacji - nie jest ważny poziom dochodów, ważne jest, żeby dokonać nieodwracalnej zmiany w zakresie własności, bowiem zmiana własności w istotny i nieodwracalny sposób powoduje utrwalenie przemian. My, często oskarżani o to, że jesteśmy przeciwnikami prywatyzacji jako takiej - jest to wielkie nadużycie różnych kręgów liberalnych, a także beneficjentów procesów prywatyzacyjnych - mówimy wprost: prywatyzacja tak, ale nie w taki sposób, jak dotąd. Nie w taki sposób, jak dotąd, bowiem jeśli następne pokolenia Polaków mają w Europie coś znaczyć, muszą tam wejść z pewnym dorobkiem i z pewną masą własności.

Dzisiaj mamy nieciekawą sytuację na rynku politycznym. Dochodzi do populistycznej polaryzacji sceny, która tworzy dwubiegunowy obraz - z jednej strony populizm liberalny w genialnym wydaniu znakomitego naszego posła pana Jana Marii Rokity, z drugiej strony populizm ludowy, choć ci pierwsi, od populizmu liberalnego, twierdzą, że będą budować partię masową i ludową. Mówię o tym dlatego, że należy się bardzo poważnie martwić, co będzie z Rzeczpospolitą, co będzie z Rzeczpospolitą w przyszłości, jeśli te resztki strategicznego majątku narodowego dostaną się w łapy liberałów z Platformy Obywatelskiej. (Oklaski) Chciałbym także... zaraz to uzasadnię, bardzo precyzyjnie, opierając się na faktach i dowodach, bowiem historii zakłamać się nie da - można tylko głosić pewne tezy, natomiast rzeczywistość i prawda jest tylko jedna.

Natomiast zwracając się do Samoobrony, chciałbym w tym miejscu powiedzieć, z należnym szacunkiem, żeście państwo powinni na swoich wiecach krzyczeć wielkim głosem: Jan Maria Władysław Rokita, największy dobrodziej polityczny Samoobrony, niech żyje! (Wesołość na sali, oklaski)

Wysoka Izbo! Wracajmy do naszego bilansu, bowiem jest to rzecz o znaczeniu zasadniczym. Dzisiejszy stan wygląda mniej więcej następująco. Sprzedano majątek narodowy, własność i dorobek wielu pokoleń Polaków, wart co najmniej 400 mld dolarów za sumę ok. 20 mld dolarów amerykańskich, czyli za mniej więcej 10% jego prawdziwej wartości. Banki, warte wraz z wkładami obywateli polskich od 60 mld dolarów do 80 mld dolarów...

(Głos z sali: Daj spokój z tym lobbingiem.)

...sprzedano za sumę kilku miliardów. Nic dziwnego, że teraz nie chcą udzielać kredytów polskim przedsiębiorstwom produkcyjnym. Przy bankach należy się zatrzymać dłużej, bowiem ten rabunek przyszłości i teraźniejszości Polaków ma szczególne znaczenie i na tym polu szczególnie zasłużyli się przedstawiciele kręgów liberalnych, którzy dzisiaj stanowią forpocztę nadziei Polaków na wyjście z kryzysu. Otóż uzyskano przychody z prywatyzacji banków, w sumie 2,5 mld dolarów, za sprzedaż prawie 80% kapitału bankowego w Polsce. Wcześniej z budżetu państwa polskiego, z pieniędzy polskiego podatnika dopłacono do tego interesu 3 mld dolarów - na modernizację, oddłużenie, restrukturyzację, komputeryzację, kształcenie załóg, tworzenie powiązań z siecią banków europejskich i światowych. Słowem, oddając te banki wraz z zasobami odłożonymi tam przez polskich przedsiębiorców i polskich obywateli, liczącymi około siedemdziesięciu kilku miliardów dolarów, dopłaciliśmy do tego interesu 500 mln dolarów. Takiej prywatyzacji nie było w żadnym państwie na świecie, nigdzie. Nawet w różnych republikach Trzeciego Źwiata, tzw. bananowych i innych, jeżeli się prowadzi prywatyzację rabunkową, to nigdy aż w taki sposób. I skutki tego działania obserwujemy dzisiaj szczególnie dotkliwe.

Rząd polski, indagowany w sprawie potrzeby radykalnej zmiany polityki makroekonomicznej państwa, ma właściwie jedną odpowiedź: może byśmy i chcieli, ale nie możemy, bo rynki nie pozwolą, bo nastąpi atak na polską walutę, bo jesteśmy zakładnikiem spekulantów międzynarodowych. (Oklaski) A kto się do tego przyczynił?

Pierwsza wielka prywatyzacja kapitałowa w systemie bankowym. Polityczna odpowiedzialność - znany odnowiciel Sojuszu Lewicy Demokratycznej pan marszałek Borowski. Kto przygotował? Unia Wolności z panem Kawalcem i Sikorą na czele. Efekt? Sprzedano najlepszy bank komercyjny w Polsce za śmieszną kwotę i doprowadzono w wyniku zorganizowanych działań do takiej sytuacji, że pierwsze przebicie na giełdzie było 13,5-krotne, a w systemie zamkniętym sprzedaży dla pracowników i establishmentu tego banku podobno 22-krotne. (Oklaski) Do dzisiaj nie rozliczono 310 tys. akcji tzw. rezerwy technicznej. A pamiętamy, jak wówczas, po tej prywatyzacji, w Sejmie były dość uroczyste bankiety. Pewnie świętowano rozpoczęcie dobrych procesów prywatyzacyjnych.

Wysoka Izbo! To był pierwszy bank. Były potem banki następne. Szczególną zasługę - mam tu na myśli zasługę absolutnie negatywną - ma rząd pana premiera Buzka, w którym za prywatyzację kapitałową odpowiadała niejaka pani Alicja Kornasiewicz (mówi wam to coś, proszę państwa z Platformy Obywatelskiej?), wybitna działaczka ówczesnej Unii Wolności. Wtedy sprzedano największe banki, doprowadzając do takiego stanu, że po kadencji 1993-1997, kiedy było 17% kapitału obcego, mamy praktycznie prawie 80% kapitału obcego w systemie bankowym.

(Głos z sali: Co dzisiaj robi pani Kornasiewicz?)

Oczywiście do tego też dojdziemy, panie pośle, tylko spokojnie.

(Głos z sali: Nie ma pracy.)

Trzeba wiedzieć Wysokiej Izbie i naszym obywatelom przed telewizorami, że w przeciwieństwie do tych, którzy próbują bronić polskich interesów i majątku narodowego, ci, którzy go wyprzedają, są nagradzani, i to nagradzani pewnie i sowicie.

Co dzisiaj robią ci bohaterowie?

Rzeczony pan Marek Borowski piastuje godność marszałka Sejmu. Nie poniósł żadnej odpowiedzialności, z wyjątkiem podania się do dymisji ze stanowiska wicepremiera i ministra finansów w okresie rządu Pawlaka. Jest podobno nadzieją polskiej lewicy.

Pani Alicja Kornasiewicz - członek władz Raiffeisena, zresztą austriackiego układu kapitałowego, który był w dość ciekawy sposób powiązany z panem ministrem Wąsaczem, głównym, że tak powiem, specjalistą od prywatyzacji w okresie rządu AWS-Unia Wolności.

Pan Bielecki, jeden z krótkotrwałych i jakże nieudanych premierów rządów III Rzeczypospolitej z Kongresu Liberałów, którego członkowie stanowią trzon dzisiejszej Platformy Obywatelskiej, jest szefem PKO SA z kapitałem włoskim, pewnie z racji wyjątkowych zdolności, których nie był w stanie pokazać, gdy piastował funkcję premiera, a pokazywał wtedy jakieś reklamy obcych kredytów. Pan Kawalec, główny specjalista od prywatyzacji Banku Źląskiego, to obecnie jeden z dyrektorów do spraw prywatyzacji PZU. Brak na tym rynku wybitnych specjalistów, więc trzeba było sięgnąć do wypróbowanych. Pan Sikora to prezes innego zagranicznego banku, pan Wąsacz to prezes Stalexportu. A pan Lewandowski mimo procesu karnego w Krakowie, na które się z rzadka stawia, moralizując m.in. tutaj i pouczając innych, jakie to normy etyczno-moralne należy wypełniać, to jeden z czołowych kandydatów Platformy Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego, gdzie będzie nas godnie reprezentował. On już raz na forum międzynarodowym wygłosił tezę, w reakcji na którą dziennikarze francuscy spytali go, czy nie obawia się reperkusji w Polsce w związku z powiedzeniem, że Polacy nie będą żyli z własności, tylko z pracy. Oświadczył, że nie obawia się. No i słusznie. Polski wyborca bowiem, mający jedynie informacje z jakże obiektywnych mediów polskich, jest przekonany, że na tle tych, co bez przerwy są przeciw, to właśnie tacy światli ludzie, jak pan Lewandowski i inni z Platformy Obywatelskiej, są tymi, którzy mogą poprowadzić ojczyznę naszą ścieżką rozwoju, modernizacji i dobrobytu, zwłaszcza że odwołują się oni do ludowych mas jako czołowa partia - no nie powiedzieli, że klasy robotniczej - ludowa. Koń by się uśmiał.

(Głos z sali: I kto to mówi?)

Koń by się uśmiał, Wysoka Izbo. Takiej demagogii to nie słyszałem, jak jestem już 12 lat posłem. (Oklaski) A to, że ludzie biorą to za dobrą monetę, świadczy o niesłychanie niebezpiecznym procesie, który z prywatyzacją ma jakże głęboki związek przyczynowo-skutkowy. Bo przecież, Wysoka Izbo, jeżeli oni wezmą w swoje ręce szlachetne tę prywatyzację, to, już powiedzieli, co zrobią - natychmiast przyspieszą procesy prywatyzacyjne. Wybitna ekonomistka pani prof. Zyta Gilowska, moja szczególna ulubienica, zwłaszcza po 3 razy 15, które jest wybitnym osiągnięciem polskiej myśli ekonomicznej, oświadczyła, że trzeba by Lasy Państwowe przemienić wpierw w spółkę skarbu państwa, żeby osiągała dochody, a dalej to wiecie, co się zrobi.

(Głos z sali: Pan kłamie, panie pośle. )

No nie, ja oczywiście kłamię, a wy mówicie prawdę. Tyle że ja pomimo wieku podeszłego słuch mam dobry i pamięć nie najgorszą.

(Głos z sali: Jeszcze niedawno uczestniczył pan w tym procesie decyzyjnym, panie pośle. Był pan w PSL-u.)

Niech się pan nie denerwuje. Wiem, że prawda nie jest przyjemna, aczkolwiek bez prawdy nie będzie postępu w życiu Polski, a pan chyba jest zainteresowany, żeby ten postęp...