Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy budżetowej na rok 2004 (druk nr 2037). (19 punkt porządku dziennego)
2003-10-15, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 59 posiedzenie, 2 dzień

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Dzisiejsza debata budżetowa jest jedną z bardzo wielu debat budżetowych, których miałem okazję słuchać w tej Izbie. Jest ona jednak szczególna, bowiem po raz pierwszy w tak ostrej formie odchodzi się od ideałów deklarowanych w kampanii wyborczej - mam na myśli formację socjaldemokratyczną, która dzisiaj rządzi Polską. Co bowiem jest jądrem tych oszczędności, które zapowiada dzielny rząd socjaldemokratyczny z panem ministrem Hausnerem na czele? Jądrem jest tak zwana zielona księga, która zapowiada niebywałe cięcia w sferze prospołecznej, w sferze wydatków ogólnie rozumianych jako wydatki socjalne. Te wydatki mają polegać między innymi na weryfikacji rent, wydłużeniu obowiązkowego wieku pracy - i tutaj do 65 lat dla kobiet - ograniczeniu waloryzacji emerytur i rent, zmniejszeniu odpłatności za okres chorobowy, ale nie tylko. W moim bardzo krótkim czasie nie sposób tych cięć wymienić.

Chcę jednak podkreślić, że to wszystko razem stanowi całkowite zaprzeczenie ideologii socjaldemokratycznej i pragmatyki czy programu socjaldemokratycznego, który był deklarowany. (Oklaski) I mówię o tym dlatego, że oznacza to niebywałe wprowadzenie polskich wyborców w błąd. Polecam zatem łaskawej pamięci Sojusz Lewicy Demokratycznej i także Unię Pracy, która co prawda ostatnio kręci nieco nosem, ale jak znamy to z doświadczenia, na tym się pewnie skończy.

Kwestia druga, o której chcę powiedzieć, to że do sprawy owej zielonej księgi, która tak naprawdę jest księgą czarną, czarną księgą polskiej demokracji i to z czerwonym podbrzuszem, wrócimy jeszcze, bowiem chcę zapowiedzieć dzisiaj w imieniu szerokiej grupy posłów z wielu klubów, że będziemy składać wniosek o odwołanie pana wicepremiera Hausnera, ministra gospodarki, który stoi za tymi rozwiązaniami, bowiem nie do przyjęcia jest, z punktu widzenia elementarnej uczciwości politycznej, żeby próbować wychodzić z kryzysu kosztem najuboższych, dając jednocześnie rozległe ulgi najbogatszym, w tym kapitałowi zachodniemu, wielkim bankom itd.

I ostatnia kwestia, panie marszałku, to jest kwestia tak zwanych rynków, które są tutaj pokazywane jako wielki strach na polską demokrację, na polski budżet, na polskie finanse, na wszelką władzę. Skąd się bierze to zagrożenie? Ja i wielu ludzi zasiadających dzisiaj w tej Izbie mamy moralne prawo stwierdzić, że myśmy to przewidywali, gdy dochodziło do prywatyzacji banków, a ściślej mówiąc, do oddania banków za dopłatą, bowiem te rynki to w 80% są banki, które zostały w bezmyślny sposób oddane i dzisiaj praktycznie stosują metodę, trzeba powiedzieć wprost, szantażu wobec demokratycznie wybranej polskiej władzy. A pan Balcerowicz, szef Narodowego Banku Polskiego z panem prezydentem, który w pełni poparł rozwiązania oszczędnościowe proponowane przez pana Hausnera, wychodzą jakby tym żądaniom naprzeciw. Więc bez rozwiązania tych problemów, o czym mówił w bardzo dobrym wystąpieniu pan poseł Grabowski w imieniu Ligi, nie ma żadne szansy, żebyśmy się posunęli naprzód.

I ostatnia zupełnie kwestia - apel do pana prezydenta Rzeczypospolitej. Szanowny panie prezydencie, skoro tak łatwo i zdecydowanie popiera pan działania oszczędnościowe uderzające w podstawy bytu dziesiątków milionów Polaków, pan, socjaldemokratyczny prezydent o lewicowych - jak wiadomo - poglądach, to pytam: a gdzie oszczędności w Kancelarii Prezydenta, które wynoszą tylko 0,5%. Kancelaria wydaje 158 mln z hakiem publicznych pieniędzy, zatrudnia 600 osób, a Senat, który był krytykowany i którego likwidację lewica w ramach pewnych oszczędności zapowiadała, wydaje tylko 125 mln. Więc jeżeli mamy tworzyć nastrój niezbędnych oszczędności w polskim społeczeństwie, to musimy zaczynać od samej góry. I to panu prezydentowi na koniec swojej - niestety, z konieczności krótkiej wypowiedzi, bo czas Ligi się już skończył - dedykuję. Tych rozwiązań nigdy nie poprzemy, a całość naszych zastrzeżeń wyłożymy w momencie, gdy będziemy przedstawiać wniosek o odwołanie pana ministra Hausnera, bowiem czas wreszcie nazywać po imieniu rzeczy i zjawiska i nie zgadzać się na robienie narodu w konia. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)

(Poseł Tadeusz Cymański: Krótka, ale celna wypowiedź.)