Wniosek o wyrażenie wotum nieufności dla ministra - członka Rady Ministrów Danuty Hübner (druki nr 1984 i 2041).
(21 punkt porządku dziennego)2003-10-02, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 58 posiedzenie, 3 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Ta debata ma szczególny charakter, powiedziałbym, charakter symboliczny, bowiem próba odwołania ministra odpowiedzialnego za znaczną część negocjacji, przegranych negocjacji... Bo jeżeli te negocjacje były wygrane, panie pośle Kalisz, to czegoś tu nie rozumiemy, z tym że jak prowadzimy wstępną analizę polityczną, to wydaje się, że wtedy zrozumienie pańskich sentencji i sentencji pana formacji staje się jakby łatwiejsze. To przecież wy i wasi poprzednicy w minionym okresie tak samo wierzyliście w hegemona wschodniego, jak teraz usiłujecie stać się pasem transmisyjnym dla hegemona zachodniego. A więc to wazeliniarstwo polityczne, które uprawiacie, powołując się jednocześnie na to, że naród was słucha, a nie tych wsteczniaków z polskiej prawicy, takich jak Liga Polskich Rodzin, jest po prostu szkodliwe dla polskiego społeczeństwa i polskie społeczeństwo zaczyna się o tym przekonywać. Myśmy bowiem ostrzegali, jakie będą skutki tak ogromnych ustępstw, tak niegodnych, nierównych warunków, jakie uzyskaliśmy za waszym sprawstwem kierowniczym, przy poważnym współudziale waszej bratniej ideowo formacji zwanej Platforma Obywatelska.
Był okres błędów i wypaczeń w PSL, był w PiS, ale jakby mamy to już za sobą, zaś Platforma pozostaje w tej bratniej zależności i myślę, że uczciwiej byłoby, panie pośle, powiedzieć wprost: chcemy z wami koalicji, jesteśmy tak bliscy ideowo i programowo, że możemy to robić uczciwie. I dla Polski było to uczciwe, i dla polskich wyborców, dla przejrzystości sceny politycznej etc. Nie mam czasu, żeby ten temat rozwijać, ale powiadam, że jest to jeden z kluczowych tematów polskiej sceny politycznej, bo niezrozumienie tego faktu, jak jest naprawdę, powoduje, że ludzie nie są w stanie wybrać lepszych formacji, lepszych posłów i odwracają się od modelu demokracji parlamentarnej.
Panie pośle Kalisz, pana obszerne wystąpienia, jeśli wyjąć z nich wspaniałą gestykulację popartą niemałym ciałem, nie zostawiają wiele treści. Proszę to przeanalizować zupełnie na spokojnie. Nie mówię tego złośliwie, bo ja pana lubię. (Wesołość na sali) Jest to stara metoda lewica, która gdy nie ma argumentów, posługuje się przerysowaną retoryką, zrzucając odpowiedzialność na tych wsteczniaków, na tych, którzy nie mieli żadnego wpływu ani na przebieg negocjacji, ani na wszystko to, co związane było z działaniami pani minister i obecnego rządu, który by notabene dawno upadł, gdyby go Platforma ciągle nie popierała. (Oklaski)
Jest to po prostu działanie nieuczciwe, szanowni państwo z Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Myśmy przestrzegali naród, że będzie gorzej i będzie drożej. I jest. Są podwyżki czy nie ma podwyżek? Są potężne cięcia w wydatkach socjalnych państwa kosztem emerytów, rencistów itd. Z czego to wynika? Ze sfinansowania potężnych kosztów akcesji. Jak polscy rolnicy jeszcze zobaczą po wejściu Polski do Unii Europejskiej, że nie tylko nie ma tej kasy, którą pan prezydent zarysował w obszarze bodajże 19 mld, o ile mnie pamiętać nie myli, co jest w ogóle... Nie śmiem tu z tej trybuny wyrazić mojego osobistego poglądu na ten temat. Jak polscy rolnicy zobaczą, że nie tylko nie ma żadnej kasy, ale są same straty, bo reszta to już widzi, co wtedy powiecie narodowi? Że my atakujemy naród, my przedstawiciele Ligi Polskich Rodzin, że jesteśmy niezgodni z narodem, czy: przepraszamy, myśmy was oszukali, ale myśmy działali w dobrej wierze, bo internacjonalizm socjaldemokratyczny jest nam bliższy niż interes tego narodu? Po prostu, po prostu. (Oklaski)
Główny nasz zarzut w stosunku do pani minister Hübnerowej... Bo trzeba powiedzieć wprost, że nie godzi się w polskim parlamencie odwracać kota ogonem aż o 180 stopni. Pani minister Hübner nie uczyniła niczego, co by zwiększyło skuteczność polskiej delegacji w tamtych negocjacjach, a ostatnio w Konwencie Europejskim stała się osobą, która ponosi główną odpowiedzialność polityczną za brak formalnego sprzeciwu polskiej delegacji. Pan poseł Oleksy to mógł o tym zapomnieć, bo to problem, że tak powiem, wewnętrznej opozycji w SLD, ale pani minister, choćby chciała, to nie mogła. I nie wyraziła sprzeciwu wobec dramatycznego pogorszenia warunków Polski.
Kto teraz narodowi powie, panie pośle Oleksy, panowie z SLD, panie premierze, że to, na co naród wyraził zgodę pod naporem waszej przemożnej indoktrynacji, to nie jest to, co będzie, tylko będzie o wiele gorzej. I jeszcze po raz kolejny odmawiacie narodowi możliwości udzielenia zatwierdzenia tego w referendum, i jeszcze próbujecie winę polityczną zrzucić na takie formacje jak Liga, które o tym najuczciwiej mówiły. Bo myśmy nie mówili, że Unia Europejska sama w sobie jest zła. Złe było to, że wyście w tych negocjacjach zgodzili się na niegodne, nierówne warunki. Gdybyśmy tam weszli na równych warunkach, nasza rozmowa byłaby inna.
I teraz, panie premierze, kończąc... W ogóle haniebne jest, że uchwalono, iż w takiej debacie kluby parlamentarne mają 5 minut. Jest to jeden z najważniejszych dla Polski tematów na następne wieki. Po prostu boicie się prawdy i dlatego zamykacie usta posłom, skracając czas antenowy w tej sprawie.
Panie Premierze! Jeżeli znów zgodzicie się pod presją tzw. rzeczywistości i waszych socjaldemokratycznych interesów w Międzynarodówce Socjalistycznej czy w europejskiej biurokracji i klepniecie, udając, że się nie zgadzacie, ale zostaliście przegłosowani, czyli jeżeli nie wyrazicie tam formalnego sprzeciwu i odmówicie podpisania, będziecie po prostu zdrajcami sprawy narodowej - trzeba sprawę stawiać wprost. W każdym innym przypadku o takiej sprawie może zadecydować tylko naród w powszechnym referendum, bo wy już legitymacji większościowej narodu nie macie, i proszę o tym pamiętać.
Jeżeli natomiast tak się stanie, to przyjdzie taki czas, w którym odpowiecie za to działanie polityczne, bo jest to sprzedanie polskich interesów. I nie mówmy wielkich słów o potrzebie wspólnych działań w Europie. Mówmy o interesie tego narodu, bo ten naród nas wybrał i za interes tego narodu my ponosimy polityczną odpowiedzialność dziś, przed wejściem do Unii Europejskiej.
I wreszcie ostatnia kwestia: po wejściu do Unii Europejskiej, co bardzo zręcznie zauważył kiedyś pan poseł Kaczyński...
