Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa (druk nr 1834).
(17 punkt porządku dziennego)2003-09-11, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 56 posiedzenie, 2 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Nie jestem w stanie dokładnie policzyć, który to już raz na forum Wysokiego Sejmu staje zagadnienie Prokuratorii Generalnej, czyli, mówiąc w największym uproszczeniu, prawnego mechanizmu, który miałby być swoistym wentylem bezpieczeństwa dla prywatyzacji, która jakże słusznie jest w Polsce otoczona aurą działalności złodziejskiej, nieudanej, takiej, która jest główną przyczyną nie tylko niezadowolenia społecznego, ale i bardzo niekorzystnych zjawisk gospodarczych. I zastrzegam się od razu, żeby, nie daj Boże, nie dać niektórym znawcom tematu powodu do przedstawienia Ligi czy mnie osobiście jako tych, którzy są przeciwni procesowi prywatyzacji. Nic podobnego, Wysoka Izbo. Jednakowoż prywatyzacja według wydania III Rzeczypospolitej jest skandaliczna i klasa polityczna nie była w stanie dotychczas znaleźć sposobu na zmianę nie tylko jej wizerunku, ale i modelu i zasad, którymi ona się kieruje.
Zatem projekt Prokuratorii Generalnej, który dzisiaj omawiamy, z całą pewnością wychodzi naprzeciw tej jakże ważnej potrzebie społecznej i gospodarczej. I co słyszymy? Jako i drzewiej bywało, występuje oto znakomita przedstawicielka Sojuszu Lewicy Demokratycznej, nasza ulubiona posłanka pani Ostrowska, do niedawna jeden z wiceministrów skarbu państwa - zresztą jakoś tak dziwnie krótko nim była - i słyszymy te same argumenty, które Sojusz Lewicy Demokratycznej powtarzał zawsze i które pewnie tu zaraz, może w nieco zmienionej formie, powtórzy jej sojusznik Unia Pracy. Zwykle Unia Wolności była tu jeszcze. A teraz cieszymy się, że Platforma Obywatelska zdecydowała się jednakże opowiedzieć za tym, by projekt ów przekazać do dalszych prac. ?Wy chcecie zablokować prywatyzację. My nie pozwolimy, żeby nasi wspaniali, dzielni urzędnicy mieli związane ręce, żeby jacyś tam opóźniacze, jeszcze za publiczne pieniądze, próbowali mieszać się w te jakże słuszne procesy zmierzające do przyspieszenia przekształceń własnościowych?.
Wysoka Izbo! Powiedzmy te 40 mln kosztów to dla przeciętnego zjadacza chleba jest kwota niebywała. Ale zapewniam, że jedna tylko ważna, wielka prywatyzacja uczciwie zrobiona, np. prywatyzacja PZU, na całe pokolenia pokryłaby koszty Prokuratorii Generalnej, bo przecież gdyby Prokuratoria Generalna wówczas istniała, nie doszłoby do takiej prywatyzacji, gdzie 30% akcji PZU, mającego wówczas 68% rynku ubezpieczeniowego w 40-milionowym kraju, poszło za pieniądze tak śmieszne, że aż wołało to o pomstę do nieba, i nie było mechanizmu, który mógłby tę prywatyzację wstrzymać. Nie było, bo w poprzedniej kadencji nie zgodzono się na wprowadzenie Prokuratorii Generalnej w formie instytucjonalnej, a w kadencji wcześniejszej w pierwszym czytaniu stosowny projekt został odrzucony, oczywiście w tym samym towarzystwie było również SLD i nasza ulubiona nieboszczka Unia Wolności.
Wysoka Izbo! Można mówić o pewnych szczegółach tej ustawy, które będą wymagały dopracowania, i to nie ulega wątpliwości - tu całkowicie podzielam pogląd pana marszałka Wojciechowskiego, że nie ma ustawy doskonałej - i sam takich kilka elementów dostrzegam, o niektórych za chwilę powiem. Ale wniosek Sojuszu Lewicy Demokratycznej o odrzucenie w pierwszym czytaniu odczytuję nie inaczej jak jako obawę, że te zabawki, które dzisiaj mają w rękach i którymi posługują się jakże nieudolnie, zostaną im nie tyle odebrane, co nieco odsunięte.
Prokuratoria Generalna jest potrzebna polskiej prywatyzacji jak powietrze. Zostało jeszcze majątku narodowego wartego dziesiątki, a może i setki miliardów, jak to wszystko dokładnie zliczyć, więc koszt rzędu kilkudziesięciu milionów nie jest żadnym realnym kosztem.
Powstaje pytanie, czy ten instrument będzie instrumentem sprawnym, gdyż wnioskodawcy ustawy proponują, aby prokuratoria w tej wersji nie miała możliwości weta, jak to było w założeniu odrzuconym tutaj dzięki prezydentowi Kwaśniewskiemu w poprzedniej kadencji.
A gdyby tak, panie marszałku, zastosować następujący mechanizm: w tych prywatyzacjach drobnych, powiedzmy do 200 tys. euro, jak państwo postulujecie, zastosować mechanizm bez prawa weta, a w prywatyzacjach największych, bo tu traci naród nieodwracalnie największe pieniądze, załóżmy powyżej 10 mln euro, może nawet 20 czy 30, kwestia otwarta - tam dać jednak prawo weta, które wymagałoby omówienia kwestii przez Radę Ministrów i wydania decyzji ostatecznej przez Radę Ministrów. To byłoby zabezpieczenie pełniejsze, bo dzisiaj słyszymy, że w dalszej prywatyzacji PZU, które pozwoliłem sobie tu wymienić jako skandaliczny przykład prywatyzacji kapitałowej w Polsce, bardzo ważną rolę będzie odgrywał człowiek, który już raz wsławił się skandaliczną prywatyzacją, a nazywa się Kawalec, związany z prywatyzacją kiedyś Banku Źląskiego. Człowiek ten ma być jednym z głównych doradców przy prywatyzacji dalszej części zmierzającej do przekazania pakietu większościowego inwestorom zewnętrznym. Myślę tak, że warto by się zastanowić, czy nie wpisać do projektu ustawy jakiegoś zabezpieczenia w rodzaju możliwości oprotestowywania przez Prokuratorię Generalną doradców prywatyzacyjnych, spółek doradczych i konsultingowych, bo moje wieloletnie doświadczenie wskazuje, że proces prywatyzacji właściwie odbywa się tak: w ministerstwie jeden urzędnik, często słabo nadzorowany przez jednego z wiceministrów, zawiaduje, przygotowuje proces prywatyzacji firmy wartej często dziesiątki miliardów złotych. Przygotowuje to jedna spółka konsultingowa, jedna spółka doradcza i bardzo często są to spółki, które w minionym okresie wsławiły się konsultingami i doradztwem bardzo kiepskiej, a często wręcz podłej jakości. Takie spółki są znane i pomimo to nie są one wycofywane z obiegu, tylko nadal zarabiają ogromne pieniądze, w ciągu roku wielokrotnie większe niż te 40 mln, które mają stanowić koszty nowo powoływanej instytucji. Argument, że jest to wydawanie pieniędzy polskiego podatnika, w żadnym razie nie wytrzymuje więc tutaj krytyki.
Odpowiedzialność za przychody - powiada pani poseł Ostrowska. Odpowiedzialność za przychody - w tym jednym zdaniu mieści się cała symbolika i jest to właściwie zdefiniowanie dotychczasowego procesu prywatyzacji w Polsce. Prywatyzacja bowiem wbrew temu, jak powinno być, nie ma w Polsce na celu poprawy jakości zarządzania majątkiem, poprawy jego efektywności, ale dostarczanie dochodów budżetowych. To jest główny cel prywatyzacji, oczywiście wyłączając ideologiczne nastawienie takich ludzi jak znakomity pan poseł Lewandowski, pan poseł Kaczmarek i wielu innych, którzy grali w tych procesach pierwsze skrzypce, którzy wychodzą z kolei z założenia, że prywatyzację z powodów ideologicznych jako element nieodwracalny trzeba przeprowadzić możliwie najszybciej, bo tylko prywatne jest piękne. To jest oczywiście wielkie uproszczenie i nie do końca prawda.
To wszystko wskazuje na to, że nie ma nadal woli politycznej wśród rządzących obecnie Polską, żeby dokonać jakiejkolwiek kosmetycznej nawet zmiany. Bo cóż u Boga się dzieje? Prezes Rady Ministrów, premier rządu tej koalicji, powołuje szefa, ma właściwie pod kontrolą całą tę instytucję i nie ma żadnej obawy, że nastąpi tutaj to, czego w następnym zdaniu obawiała się pani Ostrowska - jakieś gry polityczne. Nie będzie debaty parlamentarnej nad powołaniem prezesa, człowiek, który będzie zawiadywał tą instytucją, będzie bowiem z nadania tych, którzy dzisiaj Polską rządzą i ponoszą za to polityczną odpowiedzialność.
Wysoka Izbo! Jest oczywiste, że główną kwestią w dzisiejszym parlamencie będzie to, aby nie dopuścić do odrzucenia tego projektu w pierwszym czytaniu. Tego bowiem należy się obawiać i dlatego będziemy to z uwagą śledzić jako Liga Polskich Rodzin, głosując za przekazaniem projektu ustawy do dalszych prac w komisjach. Będziemy tam wprowadzać różnego rodzaju poprawki, które być może ten dokument usprawnią czy udoskonalą, jeżeli uzyskają odpowiednie poparcie Izby. Natomiast trzeba dzisiaj przeprowadzić sporą kampanię polityczną, uświadamiającą, żeby w Wysokiej Izbie Sojusz Lewicy Demokratycznej z Unią Pracy, a także powstałe niedawno formacje polityczne, służące głosami rządzącym, nie doprowadziły do odrzucenia tego projektu w pierwszym czytaniu. Byłoby to bowiem z ewidentną szkodą dla polskich przekształceń, dla Polski, dla polskiej gospodarki, dla przyszłych pokoleń.
Dzisiaj - na koniec - gdy słyszymy i widzimy wielotysięczne protesty niezadowolonych górników, gdy, maszerując przed Sejmem, krzyczą: ?złodzieje?, gdy spada zaufanie do wszystkich instytucji państwowych z Sejmem na czele, musimy się zastanowić, czy aby takie ideologiczne podejście, jak tu wygłoszone przez panią poseł Ostrowską, nie jest główną przyczyną takiego stanu rzeczy. Spróbujmy zatem zrobić to, co możemy zrobić z całą pewnością bez wielkich kosztów - doprowadzić do wprowadzenia tej instytucji, aby poprawić prestiż Sejmu, a także zwiększyć nieco nadwątlone zaufanie do procesu przekształceń w Polsce - bo one muszą być przeprowadzane, ale muszą być przeprowadzane uczciwiej i Prokuratoria Generalna może być instrumentem, który do tego będzie służył. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)
