Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o wyborze członków Parlamentu Europejskiego (druk nr 1968). (26 punkt porządku dziennego)
2003-09-12, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 56 posiedzenie, 3 dzień

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Liga Polskich Rodzin była zdecydowanie przeciwna naszej akcesji do Unii Europejskiej na warunkach wynegocjowanych i przedstawionych do akceptacji w traktacie akcesyjnym. Byliśmy temu przeciwni i uważamy, że było to bardzo słuszne postępowanie, te warunki bowiem, któreśmy uzyskali, mogą być jeszcze znacznie pogorszone w związku z decyzjami Konwentu Europejskiego i z możliwością osłabienia wpływu Polski na decyzyjność w przyszłych władzach Unii Europejskiej. Co więcej, może się to odbyć bez kontroli społecznej w Polsce, jeżeli nie będzie to akceptowane w referendum. Widać wyraźnie, że Unia Europejska będzie zmierzać w kierunku centralizacji; powiem więcej, jest wielce prawdopodobna przemiana jej obecnej formuły w formułę przyszłego państwa europejskiego. Temu jesteśmy zdecydowanie przeciwni, ale pomimo to zabieramy głos wobec decyzji polskiego społeczeństwa, wprowadzonego w błąd, o czym to społeczeństwo bardzo szybko się przekona. Mamy nadzieję, a właściwie pewność, że do dnia wyborów, które odbędą się w czerwcu przyszłego roku, będzie już jasne, jak ogromne koszty społeczne, gospodarcze i polityczne będą przez polskie społeczeństwo ponoszone w związku z potrzebą finansowania akcesji na wyżej wymienionych warunkach. Jesteśmy przekonani, że wówczas może się okazać, że właśnie te siły polityczne, które były przeciwne akcesji, uzyskają największe poparcie jako potencjalna reprezentacja walcząca twardo i uczciwie o polskie interesy tam, w Brukseli.

Wychodząc z tego założenia, jesteśmy zdania, że ordynacja w tych pierwszych wyborach musi być ordynacją jasną, przejrzystą i prostą. Bardzo nam się nie podoba ordynacja wymyślona przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, która jest ordynacją wielce skomplikowaną, udziwnioną, zrozumiałą, jak sądzę, tylko dla ekspertów, ordynacją, w której nawet sam mechanizm obliczania mandatów - jak określił przedstawiciel lewicy demokratycznej dzisiaj występujący: nowatorski - jest po prostu nieczytelny i dla znakomitej większości społeczeństwa nie będzie zrozumiały. Może to budzić dodatkowe kontrowersje, a nawet pośrednio osłabić frekwencję. Uważamy, że licytowanie się na liczbę okręgów albo tworzenie sztucznych tworów z argumentacją, że potrzebna jest reprezentatywność pewnych regionów historycznych itd., jest nieracjonalne. Zgadzam się w pełni z panem posłem Kamińskim, który w tej materii się wypowiadał, że przecież ta reprezentatywność jest absolutną iluzją. Około 500 tys. wyborców średnio będzie reprezentował jeden poseł, biorąc pod uwagę ilość osób uprawnionych do głosowania, bo frekwencja może być znacznie niższa. 500 tysięcy to jest przedział, który stanowi przepaść. Komunikowanie się z taką rzeszą wyborców może się odbywać tak naprawdę w sposób realny jedynie przez media. Nie ma innego sposobu. I opowieści o reprezentatywności regionów, a może landów, a może euroregionów nie wytrzymują krytyki.Tak więc czym będzie polska reprezentacja w Parlamencie Europejskim? Czy będzie reprezentacją poszczególnych landów, czy będzie reprezentacją państwa i narodu polskiego? Oczywiście odpowiadamy na to pytanie zdecydowanie. Zwłaszcza w wypadku tej pierwszej reprezentacji w tym najtrudniejszym okresie, bo będzie to zdecydowanie dla polskiego społeczeństwa najtrudniejszy okres, jako że będą tylko koszty, a na horyzoncie wydarzeń dzisiaj nie widać potencjalnych zysków - a nawet gdyby się one miały później pojawić, to pewnie na zupełnie innych zasadach i przy innych uwarunkowaniach - najlepszym rozwiązaniem jest jeden okręg wyborczy - Polska, i prosta, proporcjonalna ordynacja, która zapewniałaby reprezentację wszystkim liczącym się siłom politycznym. W tym miejscu chcę się zastrzec, że nie ma, zresztą w obu przedłożeniach, podwyższenia progu dla potencjalnych koalicji, które mogłyby się nazywać: komitet obywatelski taki czy inny czy reprezentacja obywatelska. Wydaje się, że próg dla tego rodzaju komitetów, w które, obchodząc formalności, łączyłoby się kilka mniejszych partii politycznych albo przedstawicieli tych partii politycznych, musiałby być podwyższony z 5 przynajmniej do 8, a może nawet i 10%, żeby uniknąć takiego namnożenia komitetów wyborczych, że wyborcy zupełnie straciliby możliwość racjonalnej oceny tych przecież ważnych w końcu wyborów.

Kwestia następna. W art. 4 w przedłożeniu Platformy Obywatelskiej czytamy: członkowie Parlamentu Europejskiego są przedstawicielami społeczności obywateli Unii Europejskiej. Ach, wartałoby dodać: polskiej społeczności. Polskiej społeczności! To niby niewiele, ale jednak bardzo wiele, bo oddaje sens rozumienia tego, czym się różnimy, jak sądzę. Liga uważa, że to ma być jednak reprezentacja Polski, a Platforma prawdopodobnie nie przywiązuje aż tak wielkiej wagi do tego. A jeżeli się mylę, to myślę, że pan poseł to sprostuje zaraz.

Prawo do wybierania według art. 8 ma również obywatel Unii Europejskiej, niebędący obywatelem polskim, który najpóźniej w dniu głosowania kończy 18 lat i jest umieszczony w rejestrze wyborców. Dalej, w następnych artykułach jest wyjaśnienie, co to oznacza, jednakże nie ma zastrzeżenia, tak jak przy biernym prawie wyborczym, że ma to być obywatel zamieszkujący co najmniej od 5 lat na terytorium Polski. Nie można zatem wykluczyć, że mogłaby się pojawić bardzo duża grupa obywateli Unii Europejskiej, którzy mieliby 18 lat i zostali zarejestrowani na listach wyborczych, na kilka miesięcy przedtem bowiem, załóżmy: od dzisiaj do wyborów, przyjeżdżaliby tutaj meldować się i rejestrować. Ja oczywiście myślę, że tak nie będzie, ale przezorny zawsze ubezpieczony, a to nie są przelewki. Dlatego uważamy, że jednak ten próg 5 lat zamieszkiwania powinien być w tej kwestii uwzględniony.

Jest jeszcze jedna sprawa szczegółowa, do której pragnę się odnieść, mianowicie finansowanie kampanii wyborczej. Tutaj Platforma Obywatelska część zasad przeniosła wprost z ordynacji sejmowej, jednakże pojawiły się bardzo istotne różnice, na które dotąd żaden z przedmówców nie zwrócił uwagi. A mamy taki drobiazg - że kwota wydana przez komitet czy partię wyborczą w czasie tych wyborów nie może być większa niż 50 groszy na 1 uprawnionego do głosowania, a to jest kilkanaście milionów złotych, około 14 mln zł. Zdaje się, że jest to kwota o wiele za duża. Jest to kwota decydująca o preferowaniu tych środowisk politycznych, partii politycznych, które z natury mają bogaty elektorat związany z establishmentem biznesowym, z przedsiębiorcami. Nie ma sposobu w tym globalizującym się świecie na wyłapanie przypadków finansowania tego przez firmy działające w Polsce, a mające swoje centrale za granicą, czyli firmy niepolskie, które mogłyby być zainteresowane taką a nie inną reprezentacją w Parlamencie Europejskim, dlatego myślę, że najprostszym rozwiązaniem jest ograniczenie jednak kwoty możliwej do wydania w tych wyborach co najwyżej do kilku milionów złotych. Nie jestem w stanie w tej chwili powiedzieć dokładnie. Sądzę, że 3-4 mln to byłaby kwota wystarczająca do tego, żeby wszystko było jasne. I w tej sprawie będziemy zdecydowanie optować za takim rozwiązaniem.

Wysoka Izbo! Także w art. 49 w ust. 3 mówi się o 20-krotności minimalnego wynagrodzenia obowiązującego w dniu poprzedzającym dzień ogłoszenia postanowienia o zarządzeniu wyborów, to jest kwota, którą może obywatel polski wpłacić indywidualnie - bo tylko takie tutaj się dopuszcza wpłaty - na konto określonego komitetu wyborczego. 20-krotność minimalnego wynagrodzenia to jest jednak duża kwota, moim zdaniem zdecydowanie za wysoka. To również będzie preferować grupy obywateli znacznie wyżej sytuowanych, zwłaszcza że sytuacja Polski, paradoksalnie, w znacznej mierze w związku z okresem przedakcesyjnym i ogromnymi kosztami związanymi z akcesją, pogarsza się, a więc eliminować możliwość wspierania tych partii, których elektorat z natury jest słabiej sytuowany.

Niezależnie od tego wszystkiego, o czym powiedziałem, jedno jest pewne, jeżeli Liga Polskich Rodzin, jak sądzę, uzyska dobry wynik, można przypuszczać, że będziemy w stanie nawet za rok wygrać te wybory, będziemy działać w Parlamencie Europejskim - i oczekujemy tego także od przedstawicieli innych formacji - zdecydowanie na korzyść państwa polskiego i obywateli polskich, przeciwstawiając się tendencjom centralizowania, globalizowania, a także spychania Polski na pozycje marginesowe czy peryferyjne, do czego wyraźnie zmierza tzw. układ starych akcjonariuszy, a więc Francja, Niemcy, Wielka Brytania, czy Włochy, tych, którzy posiadają te akcje preferencyjne, jak to można powiedzieć w języku ekonomicznym. Bowiem odrzucenie wynegocjowanych i akceptowanych przez polskie społeczeństwo w powszechnym referendum zasad nicejskich na rzecz niesłychanie niekorzystnych, o połowę zmieniających na niekorzyść reprezentatywność Polski zasad Konwentu Europejskiego, czyli przyszłego projektu konstytucji europejskiej, jest dla nas zdecydowanie nie do przyjęcia. I gdyby w Unii Europejskiej miała następować dalsza centralizacja, z osłabianiem tego, co nazywamy Europą ojczyzn, będziemy działać także wewnątrz tej Europy i także pośrednio w Polsce na rzecz formalnego, zgodnego z prawem wyjścia z takiej Unii Europejskiej, bowiem najważniejszym celem wszystkich posłów wybieranych przez polskie społeczeństwo jest i musi być godne reprezentowanie interesów polskiego narodu i polskiego społeczeństwa, a nie jakiegoś mitologicznego tworu, który jest niejasny, nieklarowny, niekonkretny i, co więcej, który próbuje ograniczać i tak bardzo niekorzystne zasady, jakie wynegocjowaliśmy, na niekorzyść Polski. Dziękuję za uwagę.