Sprawozdanie Komisji Europejskiej o poselskim projekcie uchwały w sprawie wezwania rządu RP do obrony pozycji Polski przeciwko zmianom zaproponowanym przez Konwent Europejski (druki nr 1711 i 1750). (49 punkt porządku dziennego)
2003-08-29, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 55 posiedzenie, 4 dzień

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Oto rozpoczyna się akt drugi dramatu narodu polskiego. Po fatalnych warunkach wynegocjowanych przez naszych dzielnych negocjatorów, po wprowadzeniu w błąd - wielkim nakładem sił i środków - polskiego społeczeństwa, które ten haniebny traktat akceptowało w referendum, mając nadzieję, że to poprawi sytuację i byt polskiego społeczeństwa, że napłyną tu pieniądze, okazało się, że to, nad czym polskie społeczeństwo głosowało w ogólnonarodowym referendum, to nie to, co będzie po wejściu Polski do Unii Europejskiej, albowiem po wejściu Polski do Unii Europejskiej będzie tak, jak zdecydował konwent reprezentowany przez niewybieraną przez nikogo gupę, działającą niedemokratycznie, w której nasi polscy przedstawiciele nie tylko nie byli w stanie uzgodnić jednolitego stanowiska, droga pani, ale wręcz kłócili się publicznie i przekładali słowami. Dzisiaj oto pani poseł Fogler wylewa spóźnione nieco żale, ale tak naprawdę nikt przecież, począwszy od pana Józefa Oleksego, pana senatora Wittbrodta, panią minister Hübner, jakże zasłużoną dla sprawy polskiej zwłaszcza w negocjacjach, nie zakwestionował rozwiązań konwentu, nie złożył votum separatum, a wszak nawet dziecko widzi, że założenia te zmieniają w dramatyczny sposób na niekorzyść Polski to, co zostało zapisane w traktacie akcesyjnym i zatwierdzone w referendum przez oszukane polskie społeczeństwo. (Oklaski)

Wysoka Izbo! Czas zacząć po imieniu nazywać rzeczy i zjawiska. Liga Polskich Rodzin, składając wniosek do Wysokiej Izby, aby raczyła podjąć uchwałę wzywającą polski rząd do nasilenia starań o uzyskanie możliwie korzystnych warunków dla Polski, ma pełną świadomość, że rząd ten nie ma woli politycznej - bo pokazał to ponad wszelką wątpliwość w procesie negocjacyjnym - aby uzyskać dla narodu polskiego optymalne warunki. Co więcej, nie mamy za grosz zaufania do tych - począwszy od premiera tego rządu, głównych negocjatorów, pani minister, która nadzorowała te sprawy, czy ministra spraw zagranicznych - którzy dzisiaj deklarują bardzo cicho i jakoś tak niewyraźnie, że być może podejmą jakieś bliżej nieokreślone działania, które miałyby na celu doprowadzenie do zmiany zapisanych w projekcie konstytucji europejskiej niekorzystnych dla Polski zmian.

Wysoka Izbo! Jaka jest prawda o tym, co się znalazło w zapisach projektu owego aktu? Obiecywano polskiemu społeczeństwu - i zapłacono za to duże pieniądze z kieszeni polskiego podatnika - że jak tylko wejdziemy do owej wyśnionej Unii Europejskiej, to napłynie do nas wielki strumień pieniędzy, dobrobyt wzrośnie, biedni polscy rolnicy wreszcie odżyją, znajdą się pieniądze na infrastrukturę, jakże w tej chwili zapóźnioną, że cywilizacja europejska wkroczy w skromne progi Polski. I co mamy dzisiaj? Choć jeszcze w Unii Europejskiej formalnie nie jesteśmy, bo wstąpienie nastąpi dopiero 1 maja 2004 r., koszty, o których jedynie nasze stronnictwo, Liga Polskich Rodzin, uczciwie mówiło w kampanii...

(Głos z sali: Nie tylko.)

Mówię o poważnych stronnictwach. (Wesołość na sali, oklaski)

Myśmy mówili, jakie będą koszty, i właśnie je widzimy. Oto rząd prowadzi działania mające na celu naprawę finansów publicznych. Na czym to polega? Na okradaniu obywateli polskich z realnych dochodów i znalezieniu w ten sposób środków na zapłacenie niesłychanie wysokich kosztów akcesji. (Oklaski) Jeśli do tego dołożymy to, co zostało zakulisowo załatwione w projekcie traktatu konstytucyjnego, to okaże się, że Polska nie tylko nie dostanie żadnych pieniędzy z Unii Europejskiej, ale polskie społeczeństwo przez kilka kolejnych lat będzie do tego dopłacać. Okazuje się, że będziemy akcjonariuszami tego przedsięwzięcia drugiej, a może trzeciej kategorii, bowiem akcje uprzywilejowane pozostaną w rękach ojców założycieli. Zmiany te, jeżeli zostaną wprowadzone w życie, oznaczają, że Polska nie będzie miała żadnego istotnego wpływu na przebieg wydarzeń, stanowienie prawa i tworzenie konstruktywnych rozwiązań gospodarczych, społecznych i innych w Unii Europejskiej, która nie będzie Europą ojczyzn, jak nam obiecywano w czasie referendum, lecz będzie zmierzać w kierunku państwa europejskiego, coraz bardziej zcentralizowanego. Bo czymże innym jest ta zmiana, skoro proponuje się urząd prezydenta i ministra spraw zagranicznych Unii Europejskiej, jeżeli proponuje się rozwiązania, które w miejsce konsensusu w ustalaniu kluczowych rozwiązań wnoszą zasadę większości głosów, dzięki której kilka czołowych państw Unii Europejskiej będzie decydowało za resztę, co już zresztą się zapowiada, oczywiście z dominacją niemiecką? (Oklaski)

My tych rozwiązań przyjąć nie możemy, nie mając pewności, czy rząd polski podejmie stanowcze działania, aby dać możliwość narodowi polskiemu zaakceptowania w referendum ogólnonarodowym tak niekorzystnej zmiany. Zwracamy się dzisiaj z tej trybuny do Wysokiej Izby i do całego polskiego społeczeństwa: podejmijmy wspólne działania w celu ratowania tego, co jeszcze uratować można. Przegraliśmy pierwszą bitwę, nie przegrajmy wojny. Tu chodzi o naród polski, dumny naród o tysiącletniej historii. Jeśli przegramy tę wojnę, nasz naród we wspólnej Europie nie będzie w domu, ale w przedsionku, w portierni jeno. My chcemy być obywatelami pierwszej kategorii tworzących się zrębów nowej Europy, nie na takich haniebnych warunkach. A te warunki, zmienione na naszą niekorzyść, są w oczywisty sposób nie do przyjęcia.

Na koniec chcę powiedzieć, że jest jeszcze aspekt prawny tej sytuacji. Wysoka Izbo, polski naród akceptował konstytucję polską w powszechnym referendum i jest ona dzisiaj aktem obowiązującym, aktem najwyższej rangi prawnej. Polski naród akceptował w referendum Traktat akcesyjny. Jakże teraz ktokolwiek, począwszy od prezydenta, może zakwestionować prawo narodu polskiego, 40-milionowego i o tysiącletniej historii, do akceptowania tak niekorzystnych zmian również w tej formie?

Liga Polskich Rodzin przystąpi niezwłocznie do zbierania podpisów, aby doprowadzić do powszechnego referendum, bowiem każda inna forma zakulisowej, prowadzonej pod stołem akceptacji tak niekorzystnych zmian nie może mieć mocy prawnej i jest z gruntu niekonstytucyjna. Stanowiłaby jedynie dowód na to, że polskie elity, które najpierw popierały wejście do Unii Europejskiej, a dzisiaj wylewają krokodyle łzy nad niekorzystnymi zmianami, prowadzą Polskę w przepaść i nie tworzą szans najlepszego bytu dla przyszłych pokoleń.

Składaliśmy ślubowanie jako Polacy, naszym celem jako posłów Rzeczypospolitej jest służyć ojczyźnie najlepiej jak potrafimy i tworzyć zręby przyszłości dla następnych pokoleń, aby mogły one w globalizującym się świecie - miejmy nadzieję, że ta globalizacja zostanie wreszcie przerwana - funkcjonować na równych prawach. Działając za pomocą wszelkich dostępnych środków nie pozwolimy, żeby stało się inaczej.

Wzywamy zatem rząd do opamiętania się. Przyznajcie, że przegraliście negocjacje, i powiedzcie wprost narodowi, co zamierzacie uczynić, żeby nie zaakceptować niekorzystnej zmiany narzucanej przez wąskie elity europejskie, zawartej w projekcie konstytucji europejskiej. Jeżeli konferencja rządowa zaakceptuje te zmiany pod presją Niemiec, które dzisiaj straszą, że gdybyśmy się na to odważyli, to być może będą jakieś restrykcje, to będzie znaczyło, że rząd polski już nie reprezentuje interesów polskich. Takiego rządu nie będziemy akceptować i przystąpimy do działań znacznie bardziej radykalnych niż obecne. Tymczasem mamy nadzieję, że naród poprze nasze starania i pomoże w zbieraniu podpisów i doprowadzeniu do referendum, bowiem każda inna droga będzie niezgodna z polską racją stanu. I tak nam dopomóż Bóg! Dziękuję za uwagę. (Oklaski)

(Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Janusz Wojciechowski)