Pierwsze czytanie autopoprawki do rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o ubezpieczeniu społecznym rolników oraz niektórych innych ustaw (druk nr 1489-A). (50 punkt porządku dziennego)
2003-08-29, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 55 posiedzenie, 4 dzień

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Autopoprawka rządu z druku nr 1489-A właściwie nie powinna podlegać jakiemuś większemu komentarzowi. Powiem zatem, podsumowując ją, że Liga Polskich Rodzin będzie głosować za odrzuceniem tej autopoprawki w pierwszym czytaniu.

Nie wchodząc w głębię przemyślanego działania politycznego, powiem tylko o jednym elemencie. W proponowanej tutaj radzie zmienia się układ przedstawicielski i będzie tam 4 przedstawicieli administracji i 3 przedstawicieli rolników. Proporcja ta spowoduje, że przedstawiciele rolników oczywiście nie będą mieli nic do powiedzenia, nie będą mieli istotnych kompetencji stanowiących, jeśli chodzi o działanie Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, całego tego systemu. Zmiana ta jest więc nie do przyjęcia, bo nie są to, że tak powiem, sytuacje normalne.

Wracając do tego, czego nie ma w autopoprawce, a co moim zdaniem było leitmotivem politycznym jej wprowadzenia, powiem wprost. Jestem przekonany, że tym razem chodzi o to, żeby usunąć wpływy byłego koalicjanta Polskiego Stronnictwa Ludowego. I nasi, że tak powiem, znakomici przedstawiciele Sojuszu Lewicy Demokratycznej, którzy - jak wiadomo - o stołki, broń Boże, nie walczą i nie walczyli, tą sprytną autopoprawką zamierzali wprowadzić takie rozwiązanie.

Wysoka Izbo, to może być dla kogoś śmieszne albo nie, tymczasem o wiele ważniejsze jest to, czego nie ma w tej autopoprawce, a co się szykuje, wobec dramatu polskich rolników. Wysoka Izbo, pan poseł Kalinowski tu powiedział, mówili inni przedstawiciele, pod presją sfinansowania wejścia do Unii Europejskiej i w gwałtownym poszukiwaniu na to środków szykuje się zamach na Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego i ma się to oczywiście odbyć kosztem polskich rolników, którzy dzisiaj w sytuacji przedakcesyjnej w wyniku działań przedakcesyjnych, a także w wyniku suszy i wieloletniej tzw. polityki rolnej są w sytuacji dramatycznej.

Jeżeli słyszę, że jest istotna potrzeba zwiększenia składki i skorelowania tego z liczbą hektarów, to proste przeliczenia wskazują, że ten mechanizm spowoduje uderzenie ekonomiczne w grupy najsłabszych rolników i nie jest pomysłem racjonalnym ani dobrym. Oczywiście, że tak, bowiem przedsiębiorcy rolni powinni być opodatkowani według zupełnie innego systemu i ubezpieczani również w innym systemie. Pewnie, że w KRUS muszą następować pewne uszczelnienia, że trzeba zlikwidować sytuację, w której pewne osoby, otrzymując lwią część dochodów z innego typu działalności, ubezpieczają się w KRUS i żerują na ubezpieczeniach rolniczych, niższych niż ubezpieczenia ZUS-owskie, i ta kwestia nie ulega wątpliwości.

Działanie to musi być niesłychanie wyważone i poprzedzone głęboką indywidualną analizą, bowiem według szacunków, jakie przeprowadziliśmy, gdyby rząd wprowadził zamiar, którego tutaj dzisiaj nie omawiamy, a który szykuje od wielu miesięcy, to ok. 1/3 dzisiaj ubezpieczonych w KRUS znalazłoby się bez jakiegokolwiek ubezpieczenia, słowem, tak jak najgorszy margines społeczny, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Trzeba powiedzieć wprost, przy tej polityce państwa, jaka jest realizowana od 1989 r., wieś staje się przechowalnią nadmiaru siły roboczej i jest to z punktu widzenia interesów państwa i społeczeństwa najtańsza przechowalnia. Dlatego zamach na KRUS, o którym w tej chwili tak głośno w różnych gremiach liberalnych, jest działaniem nieracjonalnym, z punktu widzenia politycznego także. Nie chcę już mówić, że jest działaniem zabójczym dla podstaw materialnych, w ogóle podstaw bytowych znacznej części mieszkańców polskiej wsi. To jest działanie nieracjonalne.

Jeżeli państwo rządzący chcecie tym ludziom wyjść naprzeciw, to dajcie im pracę. Ci, którzy wrócili na wieś w wyniku gwałtownego wzrostu bezrobocia, chętnie pójdą do pracy, o ile ta praca będzie i zostaną stworzone w wyniku odpowiedniej polityki rządu nowe miejsca pracy. Każde inne działanie odbierające prawa nabyte, rozsądne, zresztą powszechne, w nowoczesnej Europie także, jest działaniem, które tak naprawdę obliczone jest na wyrwanie tej minimalnej właściwie pomocy państwa dla polskich rolników, chodzi, powiedzmy, o 11 mld zł, co nie jest czymś niezwykłym we współczesnej Europie.

Wysoka Izbo! Ponieważ na zakończenie toczy się ciekawa debata, która w gruncie rzeczy bulwersuje opinię publiczną, ale jest swego rodzaju problemem zastępczym, to ja zapytam i pytanie kieruję do pana ministra, a może do władz KRUS, czy prawdą jest, że koszty, jeśli chodzi o członków Rady Rolników w kadencji 2002/2003, które tutaj posłowie otrzymali - jak rozumiem, są to materiały uzyskane z Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego - i w których czytamy m.in., żeby daleko nie szukać, pan przewodniczący Andrzej Kosiniak-Kamysz, przedstawiciel kółek rolniczych, w 2000 r. dostał do kieszeni 50 tys. zł, na komórki wydał 11 tys., na podróże zagraniczne - 11 tys. i jeszcze dodatkowo otrzymał zwrot diet i kosztów podróży - 6 tys., co razem stanowiło 80 tys. Do tego paru dżentelmenów, powiedzmy, powyżej 40 tys. zł. Jeżeli jest to prawdą, to trzeba powiedzieć, że jest to naganne, bo są to przecież pieniądze ze składek chłopskich. Trzeba znaleźć inny sposób i nie w takiej wysokości, bo tolerowanie tego stanu oczywiście uderza w podstawy zaufania czy resztki zaufania, powiem szczerze, ostatnie resztki zaufania do jakichkolwiek władz ze strony rolników polskich. Myślę, że byłoby uczciwie, gdyby ci, którzy brali tak wielkie wynagrodzenia, lwią część, wiele ponad koszty, jakie musieli ponieść... Nie wylewajmy bowiem dziecka z kąpielą, jeżeli ktoś działa społecznie, a nie ma innych dochodów, zwłaszcza dzisiaj rolnik, to trzeba mu pewne koszty tej działalności zwrócić, ale nie może być to lukratywne źródło dochodów. Przecież 80 tys. rocznie to jest, przy oczywiście pełnym etacie w innym miejscu i jeszcze paru innych etatach, to jest rzecz wołająca o pomstę do nieba, czy czterdzieści parę tysięcy w innych przypadkach i nie dotyczy to jednej formacji. Wszystkie związki zawodowe rolników brały sobie po równo, a kwestia posłów jest niejako kwestią oddzielną, bo mogę powiedzieć, że w tym szumie informacyjnym już nie wyznaję się, nie wiem, ile rzeczywiście ci posłowie brali. Panie prezesie, proszę tę sprawę wyjaśnić.

Występując w imieniu Ligi, jeszcze raz podkreślam, że będziemy głosować za odrzuceniem autopoprawki w pierwszym czytaniu, natomiast zamach na Kasę Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, który szykujecie, jest z punktu widzenia dzisiejszego stanu społeczno-politycznego i ekonomicznego wsi polskiej pomysłem nieracjonalnym, a z punktu widzenia przyzwoitości społecznej - hańbiącym. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)