Informacja bieżąca. (19 punkt porządku dziennego)
2003-07-30, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 54 posiedzenie, 3 dzień

Panie ministrze, zanim pan tam pojedzie z gospodarską wizytą, tu i ówdzie, to ma pan chyba dzisiaj historyczną szansę. W tej debacie przebił się jeden element, który pan zresztą sygnalizował - Polska dojrzała do wprowadzenia jednolitego systemu ubezpieczeń. Bez tego nie rozwiążemy problemu tych periodycznie powracających klęsk, tym bardziej że czeka nas największa klęska, jak sądzę, mianowicie wejście do Unii Europejskiej.

(Głos z sali: Od tego ubezpieczenia nie ma.)

A od tego ubezpieczyć się już dzisiaj nie można.

W związku z powyższym namawiałbym pana gorąco - jeśli mógłbym radzić - żeby ten element wziął pan bardzo szybko na warsztat, nie tylko opracowując podstawy formalnoprawne i systemowe, ale także ważąc kwestię współfinansowania tego systemu przez rząd, bowiem pieniądze wydawane na te różne akcje - raz susza, raz powódź, raz grad, a innym razem jeszcze klęska urodzaju - są na pewno większe niż te, które można by dopłacić do systemu, który działałby sprawnie w dłuższym okresie. I wydaje się, że nie ma innej możliwości.

Kwestia druga była tu już sygnalizowana, ale chciałbym koniecznie o tym powiedzieć. Problem pewnej zmiany klimatycznej, stepowienia klimatu polskiego, niskich retencji jest już chyba sygnalizowany od kilku lat przez naukowców. Musi pan jako zawiadujący rolnictwem wyciągać z tego wnioski, być może w porozumieniu z ministrem rolnictwa, bo jest to sprawa narodowa.

(Głos z sali: Ochrony środowiska.)

Ochrony środowiska, oczywiście.

Jest to sprawa ogólnonarodowa i trzeba jednak w Polsce, gdzie niedobór wody pilnej, już nie mówię w ogóle o braku wody gruntowej, staje się jednym z kluczowych problemów, wychodzić temu naprzeciw, bo jeżeli odpowiedniego systemu retencyjnego się nie zbuduje, nie naprawi melioracji, często przeprowadzanej za wielkie pieniądze, a potem zrujnowanej, to, wydaje się, koszty w przyszłości nie tylko dla rolnictwa, ale dla całej polskiej populacji będą znacznie większe.