Sprawozdanie o stanie mienia skarbu państwa na dzień 31 grudnia 2001 r. (druk nr 1351) wraz ze stanowiskiem Komisji Skarbu Państwa (druk nr 1484). (28 punkt porządku dziennego)
2003-07-24, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 53 posiedzenie, 3 dzień

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Można by określić wystąpienie mojego przedmówcy: mowa moja była krótka. No, ale dobre i to. Zaiste temat, przed którym staje Wysoka Izba, związany ze stanem mienia skarbu państwa - a pośrednio także powinien to być moment na głębszą refleksję nad przebiegiem procesów prywatyzacji - jest tematem szczególnym; i jak zwykle są to późne godziny nocne, przy zerowym zainteresowaniu mediów i szczątkowym zainteresowaniu posłów. Tak to jakoś dziwnie się dzieje od lat, mówię to z pełnym przekonaniem, bowiem tym tematem zajmuję się już III kadencję.

A zatem jeżeli mamy poważnie mówić o tym zagadnieniu, to na wstępie trzeba powiedzieć, pani minister, że jak słusznie zauważył pan poseł sprawozdawca, ten wasz dokument nie wypełnia wymogu ustawowego, albowiem brak w nim ekonomicznych, finansowych i społecznych skutków prywatyzacji. Sam raport o stanie mienia skarbu państwa jest tylko częścią obrazu. Kluczową kwestią jest ocena, jaki był skutek makroekonomiczny przeprowadzonej dotąd prywatyzacji. W takim poważnym uproszczeniu można by powiedzieć, że przez ostatnie kilkanaście lat sprzedaliśmy ok. 2/3 dającego się sprzedać majątku narodowego i w zamian za to uzyskaliśmy poważne dochody budżetowe, które w prawie żadnej mierze nie zostały zainwestowane w rozwój, w restrukturyzację, tylko, mówiąc nieco wulgarnie, przejedzone w tym wspólnym worku budżetowym. Jest to typowy przykład rabunkowej polityki polityki przekształceniowej i prywatyzacyjnej. I co gorsza, zmieniają się rządy, lata płyną, a ta zasada, że prywatyzacja w polskim wydaniu, abstrahując od kwestii aferalnych, których było niemało, służy głównie uzupełnianiu dochodów budżetowych... Takim najbardziej skandalicznym, szczytowym okresem był rok 1999, za rządów pana premiera Buzka, kiedy to uzyskano ze sprzedaży majątku narodowego 27 mld zł, sprzedając głównie system finansowy, a więc banki i znaczną część PZU, a potem zostawiono budżet państwa z niedoborem, z dziurą budżetową rzędu 80 mld, co stało się przyczyną bardzo poważnych napięć i czego skutki odczuwamy do dziś.

Pani minister, Liga Polskich Rodzin, którą mam zaszczyt reprezentować, nie może zaakceptować tego sprawozdania, albowiem brak odniesienia do ekonomicznych, finansowych i społecznych skutków prywatyzacji w wydaniu rządu pana Leszka Millera, a może nawet w jakimś pewnym rachunku ciągnionym, jest brakiem, który sprawia, że nie ma wystarczającego obrazu, który mógłby być jakimś punktem do realnej oceny tej sytuacji. To musi być uzupełnione. Chciałbym, żeby pani minister powiedziała, w jakim terminie ten materiał dotrze do posłów, gdyż on jest kluczowy. Powinna się również odbyć na ten temat bardzo poważna debata.

Jeżeli chodzi o kwestie zawarte w sprawozdaniu, to rzeczywiście pod względem formalnym jest to materiał dość dobrze uporządkowany i jeżeli miałbym o nim powiedzieć jakieś pozytywne słowo, to to, że jest, bo przez długi czas nie mogliśmy się doprosić sporządzenia takiego rzeczywiście w miarę obiektywnego raportu.

Natomiast do pewnej kwestii pozwolę sobie odnieść się w sposób szczególny. Jest to tabela zawarta na str. 50 - szacunkowa wartość gruntów skarbu państwa. Otóż z jednej z poprzednich tabel wynika, że w rękach skarbu państwa znajduje się 40% gruntów państwa polskiego czy narodu polskiego, szerzej mówiąc. Łączna powierzchnia według tego wyliczenia wynosi nieco ponad 12 mln ha i szacunkowa wartość została określona na mniej więcej 218 mld zł. To jest chyba żart. Jeżeli 40% gruntów Polski wartych jest 218 mld zł, co jest odpowiednikiem mniej więcej jednorocznego budżetu państwa, to jest to po prostu żart. To jest żart. Bardzo chętnie kupię hektar lasu za 9 tys. zł, względnie hektar gruntów za 3 tys. zł, mówimy tu oczywiście o gruntach, a nie o nieużytkach czy gruntach VI albo V klasy.

(Poseł Marian Janicki: Nie tylko pan, ja też kupię, inni z Unii Pracy też.)

Nie tylko ja, jak tu posłowie podpowiadają.

Jest to, że tak powiem, nieporozumienie, które powoduje zaciemnienie obrazu i dyskredytuje realną wartość polskiej ziemi, która staje się w tym bardzo gorącym okresie, przed akcesją do Unii Europejskiej, przedmiotem poważnego sporu, a w przyszłości, jak sądzę, masowej spekulacji. Musimy zacząć się cenić tak normalnie.

Pewnym brakiem jest także wymienienie tylko jednego banku, Banku Gospodarstwa Krajowego, a wszak w rękach polskich pozostaje jeszcze PKO BP, jeśli się nie mylę, Bank Pocztowy, BGŻ z pakietem większościowym jeszcze chyba też, nawet większościowy pakiet Banku Ochrony Źrodowiska także znajduje się w rękach polskich, więc to są bardzo poważne kwestie, zwłaszcza że sprawa sprzedaży systemu bankowego, delikatnie mówiąc, wychodzi nam dzisiaj bokiem, o czym tu już wspomniano. Po prostu system światowy funkcjonuje tak, jak funkcjonuje i o tym wie każde dziecko na świecie. Nie chcieli tego słuchać kolejni rządzący, gdy mówiliśmy o tym z trybuny sejmowej, przy czym ja mówiłem to wielokrotnie, że nie jest prawdą, że nieważne, czyje są banki, byle były dobrze zarządzane, albowiem bez dobrej woli i racjonalnej polityki inwestycyjnej, kredytowej banków nie ma możliwości rozwoju gospodarczego. Dzisiaj widać wyraźnie, że agendy obcych banków w Polsce prowadzą politykę, która uniemożliwia rozwój gospodarczy albo wręcz celowo zmierza się do taniego przejmowania polskiej własności poprzez odmowę kredytowania w decydującym momencie bądź szukanie, podawanie bardzo trudnych czy niemożliwych do realizacji warunków.

Kwestia wtórna, która pojawia się w dzisiejszej debacie, a o której warto powiedzieć, to jest kwestia nadzoru właścicielskiego, która wiąże się, i widać to wyraźnie, a jeszcze wyraźniej byłoby widać, gdyby druga część wymogu ustawowego została przez Ministerstwo Skarbu Państwa wypełniona, a mianowicie że pomimo kilkunastu lat prywatyzacji, dramatycznych debat w tej Izbie, wielu prokuratorskich dochodzeń, aferalnych prywatyzacji, nie dopracowaliście się nadal żadnego racjonalnego sytemu nadzoru właścicielskiego. A zatem stawiam bardzo poważny zarzut, że zmiana systemowa, która polegała na przejęciu nadzoru właścicielskiego nad mieniem skarbu państwa wyłącznie przez Ministerstwo Skarbu Państwa, nie tylko kwestii nie uporządkowała, ale wręcz wyszła, że tak powiem... w rezultacie spowodowała działanie odmienne od założonego. Nadzór właścicielski w tamtej formie, sprawowany przez różne instytucje nadzoru właścicielskiego, rozproszone, był słaby, a teraz jest żaden, o czym świadczą działania wielu spółek, które nie są w pełni czy w ogóle nie są kontrolowane przez ministerstwo, a decyzje nieodwracalne mogą być jedynie obserwowane, podawane do publicznej wiadomości i ewentualne działania mogą się sprowadzać do zmian personalnych w radach nadzorczych czy w zarządach, natomiast systemowego nadzoru nie ma. Przywoływana już tutaj kwestia instytucji, do której nie dopuszczono, mianowicie Prokuratorii Generalnej pomyślanej jako urząd będący wentylem bezpieczeństwa dla złych wycen, wszak złe, nieuczciwe wyceny są największą plagą polskiej prywatyzacji i brak odpowiedzialności za to wszystko, a dzisiaj do tego jeszcze mamy takie przypadki, że, jak donoszą media, jeden z bohaterów szczególnie negatywnych, o którym prasa pisała ?Kawalec grosza?, ma być jednym z dyrektorów do spraw prywatyzacji PZU, a więc ostatniej poważnej instytucji finansowej w Polsce... Jeżeli będzie prowadzona tego typu polityka kadrowa, to należy przewidzieć, że również obsada tego ministerstwa może w przyszłości przy zmianie władzy politycznej napotkać bardzo poważne problemy natury prawnej.

Kończąc, chcę powiedzieć, że polska prywatyzacja jest nadal zła, choć nie jest już tak fatalna, jak była w poprzedniej kadencji, gdy osiągnięto apogeum nieuczciwości, nierzetelności i wręcz totalnej głupoty prywatyzacyjnej, że sam mechanizm nie uległ poprawie systemowej na tyle, żeby ta prywatyzacja wreszcie zaczęła służyć poprawie efektywności gospodarowania, że efekt sumaryczny prywatyzacji jest, niestety, głęboko negatywny. Nikt tego nie kontroluje, nie przedstawia się ciągnionego rachunku i unika się jak ognia podawania wyliczalnych, ekonomicznych, finansowych i społecznych skutków prywatyzacji, do czego narzędzia ma jedynie rząd Rzeczypospolitej i ewentualnie Najwyższa Izba Kontroli w jakiejś części, która zresztą jest jedynym organem mającym jeszcze jakiś w miarę pozytywny wpływ, niestety, post factum. Oceniając ten raport, a także, po części, bo nie można tego rozpatrywać w oderwaniu, działania prywatyzacyjne tego rządu, którego filozofia prywatyzacji tak naprawdę nie uległa zmianie, że wspomnę tylko haniebną zupełnie prywatyzację STOEN-u warszawskiego...

(Poseł Marian Janicki: Ale planu nie wykonaliśmy.)

Wykonanie planu, panie pośle, to jest inna kwestia. Prywatyzacja planowana to znaczy ustalamy, że tyle a tyle miliardów mamy dostarczyć. Skutek jest odwrotny od zamierzonego, kończy się oczywiście dramatem polegającym na zaniżeniu cen, wymuszaniu przez inwestorów niskiego poziomu zakupu pakietu akcji większościowego, niedopilnowaniu transakcji od strony merytorycznej, formalnej.

Jeszcze jedną kwestię na koniec chciałbym zasugerować pani minister. Mianowicie na pewno możecie, a nie robicie tego, w ramach nadzoru właścicielskiego kontrolować wykonywanie zobowiązań inwestycyjnych i pracowniczych, być może także plantatorskich w sprawach dotyczących prywatyzacji rolniczych. Tego nie kontrolujecie i dlatego inwestorzy, zwłaszcza zachodni, którzy z jednej strony nie płacą w Polsce podatków, udając, że nie osiągają zysków, zyski te transferując, rozbestwili się do tego stopnia, że notorycznie nie wykonują zobowiązań, które podpisali w umowach kupna sprzedaży. Jak wiadomo może to być podstawa do unieważnienia całości lub części transakcji bądź do obciążenia bardzo dużymi karami umownymi. Gdybyście państwo zaczęli to wreszcie robić, jak sądzę, opinia o prywatyzacji, a także o tym rządzie mogłaby się znacznie poprawić.

Liga Polskich Rodzin nie może głosować pozytywnie, za przyjęciem tego sprawozdania z uwagi na bardzo poważny brak, a także niektóre merytoryczne niedoróbki tego raportu. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)