Wnioski o wyrażenie wotum nieufności ministrowi spraw wewnętrznych i administracji Krzysztofowi Janikowi (druki nr 1419, 1456, 1464 i 1467). (8 punkt porządku dziennego)
2003-04-09, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 45 posiedzenie, 2 dzień

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Po tym wszystkim, co zostało powiedziane, maleńka reintrospekcja historyczna...

(Głos z sali: Co?)

...a czasy nieodległe. Rok 1999, rządy Akcji Wyborczej Solidarność, wystąpienie klubowe pana posła Kaniewskiego z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, cytuję: Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Użycie przez policję gazów łzawiących, armatki wodnej i broni palnej z amunicją gumową wobec demonstrujących robotników z radomskiego Łucznika można i trzeba rozpatrywać przede wszystkim na tle i w kontekście zerwania od wielu miesięcy przez rząd dialogu społecznego, lekceważenia kwestii uzyskiwania na tej drodze przyzwolenia społecznego na dodatkowe ciężary wynikające z nieudolnie wprowadzonych reform, które w dodatku spadają głównie na barki najuboższych ­ koniec cytatu. I to jest właśnie świadectwo pewnej moralności politycznej ludzi, którzy gdy nie mają władzy, to mówią, że tak czynić nie można, a jak władzę mają, to mówią dokładnie odwrotnie. I polecamy rolnikom polskim Sojusz Lewicy Demokratycznej, albowiem w ostatnich wyborach oddał 50% głosów na tą formację i dzisiaj odczuwa tego skutki polityczne, ekonomiczne, społeczne, a będzie odczuwał jeszcze znacznie poważniejsze, bowiem tu trzeba się pochylić nad wystąpieniem pana premiera Millera.

Pan premier Miller, słusznie występując w obronie swego ministra, no bo w rządzie zmiany coraz częstsze, a ostatnio usłyszeliśmy, że już więcej zmian ma nie być, przynajmniej tych, które pan premier podejmuje, pochylił się z głęboką troską nad losami polskich rolników, przed chwilą tutaj, w przytomności Wysokiego Sejmu. I trzeba powiedzieć, że to nie kto inny, tylko ten rząd właśnie swoją polityką, do niedawna przy udziale Polskiego Stronnictwa Ludowego, wprowadził takie zasady, które spowodowały, że poziom zarobków rolników polskich osiągnął dno, najniższy poziom od wojny ­ 36% parytetu dochodów w stosunku do biedniejącej ludności miejskiej. No i teraz jak na tym tle mamy oceniać poszczególnych ministrów rządu? Jako opozycja musimy oceniać całość zagadnienia i poszczególnych ministrów na tle całości. Cały rząd nie radzi sobie z problemami gospodarczymi. Każdy dzień przedłużania tej wegetacji rządowej, rządu mniejszościowego, będzie powodował dalsze straty i napięcia. Ten rząd spowodował przygotowanie i wprowadzenie w życie takiego Traktatu akcesyjnego, który wyjdzie polskiemu społeczeństwu bokiem, i ten rząd, jak trzeba, to potrafi być stanowczy, ma bowiem świetną zasadę, którą pan poseł Brachmański tutaj bardzo precyzyjnie określił, mianowicie nie może być nielegalnych demonstracji, nielegalne demonstracje będziemy rozpędzać przy pomocy wszelkich dostępnych środków, czyli przy pomocy siły. No tak, panie pośle, tylko że gdyby nie było nielegalnych demonstracji w nieodległej przeszłości, to do dzisiaj byśmy żyli w głębokim PRL-u, a pan by nigdy nie był posłem.

(Głos z sali: Ale coś się zmieniło w tym kraju.)

No dlatego się zmieniło.

(Głos z sali: Niestety, wiecznie Pęk.)

Jak to było? Zmiany nastąpiły, tylko ludzie ci sami.

Proszę Państwa! Zatem nie denerwujcie się, szanowni towarzysze, bo pamiętam jak dziś, gdy z tej trybuny mówiłem do AWS, który tu siedział gęstą, szeroką ławą...

(Głos z sali: Jeszcze siedzi.)

...a było ich więcej niż was, że skończą politycznie marnie; to oni uważali do końca, że reformy dadzą efekt. Nie wiem, jaki będzie werdykt wyborczy w stosunku do was, ale pobawię się we wróżkę...

(Głos z sali: We wróżkę Pelegrini się bawi.)

...będzie co najwyżej niewielkim klubem tutaj, z lewej strony parlamentu.

(Głos z sali: A LPR będzie?)

Proszę państwa, ale są sprawy, o których trzeba powiedzieć, albowiem dotyczą pana ministra bezpośrednio.

(Głos z sali: Nareszcie!)

W związku z tym należy się polskiemu społeczeństwu parę istotnych uwag. Magdalenka. Panie ministrze, pan występował, słyszałem, parę razy publicznie w obronie tej wspaniale, świetnie przeprowadzonej akcji. Paru klakierów w telewizji publicznej, w radio publicznym, w niektórych gazetach wielkonakładowych pisało artykuły, jak to było świetnie wszystko przeprowadzone. Jeżeli pan to dziś potwierdzi z wysokiej trybuny, to tylko dopisze pan jeszcze jeden argument do pańskiego odwołania. To była akcja fatalnie zaplanowana, fatalnie przeprowadzona i skończona ze skutkiem dramatycznym. Uważam, że pan ponosi za to polityczną odpowiedzialność, iż pan tego problemu nie napiętnował, nie wyciągnął odpowiednich wniosków personalnych i nie powiedział publicznie, że pewne procedury i pewien tok postępowania muszą zostać zmienione. Na tym polega pańska polityczna odpowiedzialność. Jeżeli jest sukcesem akcja, w której 15 policjantów jest rannych, 2 ginie, karetka przyjeżdża po czterdziestu paru minutach, a policjantom dowożą broń snajperską w czasie akcji, gdzie nie ma ani jedno porządnego noktowizora czy kamery termowizyjnej...

(Głos z sali: I jeszcze się zacinają.)

...gdzie nie ma rozpoznania; jeżeli to jest dobra akcja, to serdecznie panu gratuluję.

Kwestia następna. Magdalenka. Ta debata była już przeprowadzona w Wysokiej Izbie. Tam oczywiście bardzo ważna, precedensowa sprawa, która opinii publicznej zeszła z horyzontu. Mianowicie spółka ochroniarska wypełniała ustawowe kompetencje Policji wobec legalnie manifestujących, strajkujących pracowników.

(Głos z sali: W Ożarowie.)

Przepraszam, w Ożarowie, oczywiście.

(Głos z sali: Fakty się lekko mylą, ale... Dalej, dalej...)

Jak na pana patrzę, wie pan, to mi odchodzi...

(Głos z sali: Mnie, jak na pana patrzę, też.)

Otóż w tymże właśnie Ożarowie policja patrzyła, jak spółka ochroniarska nielegalnie używa środków przymusu bezpośredniego w stosunku do legalnie manifestujących robotników. To było ewidentne złamanie prawa i dopuszczenie do takiego precedensu, który, gdyby miał się powtarzać, staje się poważnym zagrożeniem dla państwa, bo kilkusettysięczne armie prywatnych ochroniarzy w rękach towarzystwa takiego czy innego i asystująca temu policja to jest zagrożenie dla państwa. To nie są żarty. Nie wyciągnął pan żadnych konsekwencji. Pana wypowiedź wtedy była niesłychanie mętna i do dzisiaj nie wiadomo, jak to było. Jeszcze dzisiaj pan potwierdził, że wszystko było lege artis.

Kwestia następna. Utarło się takie postępowanie wobec rolników, którzy bodaj najdotkliwiej odczuli te przemiany i wasze rządy także, że broni gładkolufowej używa się nie na końcu akcji, wtedy, kiedy nie ma innego wyjścia, tylko najlepiej na początku. Policja stosuje taki uproszczony model działania. Żeby nie było odpowiedzialności politycznej, to zasada jest taka, że jakiś tam lokalny dowódca, prowincjonalny, podejmuje decyzję o użyciu tej broni. Po co wdawać się w zwarcie ze słusznie protestującymi rolnikami, skoro można sobie postrzelać i sprawę się załatwi bez narażania, że tak powiem, bezpośredniego. Niestety, tu pan nie reaguje. To nie chodzi o to, że użyto siły, bo policja jest do wprowadzania ładu i porządku, tylko że wobec rolników szczególnie łatwo i chętnie używa się tego ostatniego argumentu bezpośredniego przymusu, a mianowicie broni gładkolufowej.

(Głos z sali: To nieprawda.)

To prawda, wszelkie fakty dowodzą, że tak właśnie robicie. Zaprzeczaliście temu w poprzedniej kadencji, piętnując AWS za takie działanie, a teraz właśnie w tym celujecie i jeszcze nie wyciągacie wniosków. Polityczną odpowiedzialność poniesiecie w wyborach, natomiast dzisiaj trzeba zapytać, kto za to ponosi bezpośrednią, polityczną odpowiedzialność. Procedura jest jasna, minister spraw wewnętrznych.

Polskie Stronnictwo Ludowe słusznie dzisiaj potępiło tego typu działanie. Myślę, że to jest ważny sygnał, że większość elity politycznej tego typu działań nie będzie tolerować i musi to być przestroga dla wszystkich następców pana ministra Janika.

(Głos z sali: To będzie dopiero bałagan.)

Liga Polskich Rodzin w tej sprawie, ponieważ jest kilkuset rolników, którzy będą odpowiadać karnie za tzw. łamanie prawa, wniosła do laski marszałkowskiej projekt ustawy o amnestii wobec tych, którzy są oskarżeni z art. 90 Kodeksu wykroczeń. Mamy nadzieję, panie marszałku, że ta ustawa ujrzy szybko światło dzienne, bo ona jest tym rolnikom potrzebna, bo podłoże polityczne, moralne prawo było zdecydowanie po ich stronie.

Jest jeszcze jedna kwestia, o której dzisiaj nikt nie mówił, o czym donosiła prasa i o czym mówi się w kuluarach Sejmu. Otóż pan minister Janik, który jest organem odpowiadającym za udzielanie zezwoleń obcokrajowcom na sprzedaż ziemi, cudzoziemcom, tej ziemi, która jest dzisiaj przecież bardzo poważnie zagrożona z uwagi na jej bardzo niskie ceny, fatalne warunki akcesji i spekulacje, nielegalne transakcje, jakie się tam odbywają już na wielką skalę, podobno prowadzi w swoim ministerstwie prace na temat abolicji, która miałaby zalegalizować transakcje sprzedaży ziemi, które się już odbyły. Tutaj mówi się, że to może przekraczać grubo milion hektarów nabytych w nielegalny sposób. Jeżeli to prawda, panie ministrze, to dokładnie pan odwrócił sytuację. Odpowiada pan politycznie za to, żeby zawęzić możliwość tego rodzaju transakcji, a chce pan wprowadzić ustawę, która rozwiązywałaby problem tych, którzy weszli w posiadanie polskiej ziemi, w dużym stopniu łamiąc prawo. To jest rzecz, która dodatkowo, zwłaszcza z punktu widzenia Ligi Polskich Rodzin, nakazuje nam w tym głosowaniu zachować się jednoznacznie, mianowicie będziemy głosować za odwołaniem pana ministra, mając nadzieję, że będzie to przestroga także dla premiera i całego słabnącego rządu mniejszościowego, że tego typu metody muszą się skończyć, że czas najwyższy wprowadzać takie rozwiązanie, jakieście obiecywali w kampanii wyborczej, dzięki czemu żeście wygrali wybory...

(Głos z sali: Wy też.)

...i poprawiać byt najbiedniejszych, wprowadzać rozwiązania, które będą przyspieszać rozwój gospodarczy. To jest bowiem jedyna droga wyjścia z tego z kryzysu. A wy nie dość, że tego nie robicie, akceptujecie używanie siły wobec ludzi, którzy w dramatycznej sytuacji protestują, to jeszcze wmawiacie polskiemu społeczeństwu, że Unia Europejska na tych warunkach, któreście uzyskali, jest rozwiązaniem polskich problemów, co jest oczywistą nieprawdą, fałszem i skutki tego, jeżeli polskie społeczeństwo w to uwierzy, a macie ogromną przewagę w mediach tzw. publicznych, będą dla następnych pokoleń jeszcze bardziej dotkliwe.

Kończąc, chcę wyrazić nadzieję, że ta debata choćby w niewielkim stopniu wpłynie na poprawę waszych zachowań politycznych. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)