Sprawozdanie Komisji Ustawodawczej o przedstawionym przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projekcie ustawy o referendach ogólnokrajowych (druki nr 962, 1256 i 1256-A) - trzecie czytanie. (23 punkt porządku dziennego)
2003-02-13, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 41 posiedzenie, 3 dzień

W tej sytuacji zmuszony jestem zapytać pana sprawozdawcę, pana posła Kalisza: Po co w takim razie takie wielkie kombinacje, które budzą wątpliwości: dwa dni, chowanie urny, plombowanie, nie wiadomo, co i jak, próba, nieudana zresztą, obniżenia frekwencji, żeby referendum było wiążące? Najprostszym rozwiązaniem byłoby wszak w tej niesłychanie ważnej sprawie - bo dla Polaków nie ma ważniejszej i nie było pewnie w ostatnich kilkudziesięciu latach - zarządzić obowiązek głosowania. To sprawiłoby, że frekwencja z całą pewnością byłaby ponad 50%, być może znacznie wyższa. Dawałoby to prawie gwarancję, że ponad połowa Polaków uprawnionych do głosowania opowie się za konkretnym rozwiązaniem. A w tej sytuacji może być tak, że 50,5% uprawnionych pójdzie zagłosować, z tego 50,5% powie ?tak? albo ?nie?. W związku z tym tylko dwadzieścia kilka procent uprawnionych do głosowania rozstrzygnie o takiej kwestii. Myślę, że tamto rozwiązanie było najuczciwsze, najprzyzwoitsze i dlatego taki wniosek zgłosiłem. Podczas spotkań poselskich - wbrew temu, co mówi elita polityczna - ludzie opowiadali się za tym rozwiązaniem. Nie napotkałem ani jednego gremium, w którym byłby sprzeciw masowy.