13. Sprawozdanie Komisji Europejskiej oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o poselskim projekcie ustawy o czasowym zakazie podejmowania pracy w instytucjach Unii Europejskiej przez osoby prowadzące w imieniu rządu negocjacje o członkostwo R2003-01-22, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 40 posiedzenie, 2 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! To jest ciekawa debata. Na wstępie muszę powiedzieć, że Polska to jest bardzo piękny kraj. To bardzo piękny kraj. Sytuacja tu jest taka, że gospodarka słabnie, a wartość waluty rośnie. Koalicja rządowa popełnia błąd za błędem, zwiększa się bezrobocie, wzrasta niezadowolenie społeczne, a notowania koalicji rosną. Tu wystarczy w dobrym czasie telewizyjnym ogłosić, jaki to wspaniały sukces osiągnęła koalicja w negocjacjach z Unią Europejską, a niebywale fatalne warunki zostaną przyjęte przez polskie społeczeństwo za dobrą monetę. Piękny kraj. Ale, Wysoka Izbo, ten gorzki żart świadczy jedynie o tym - a mówię to z ogromną przykrością w imieniu Ligi Polskich Rodzin - że my w jakiejś mierze nie jesteśmy niestety Europą, ale jesteśmy Azją. I to właśnie ta część elity, która ma się za najbardziej europejską, ta supereuropejska elita stosuje azjatyckie metody ogłupiania polskiego społeczeństwa; azjatyckie i na razie skuteczne. One są proste. To jest, po pierwsze, niedopuszczanie do rzetelnej informacji ogółu społeczeństwa; to jest, po drugie, manipulowanie tą informacją w sposób dowolny i to jest nawet, jak się okazuje, manipulowanie projektami ustaw w Sejmie.
Wysoka Izbo! Przecież te ustawy, o których dzisiaj mówimy, miałyby istotny sens i - powiem nawet więcej - z całą pewnością mogłyby wpłynąć na, że tak powiem, większą dbałość naszych negocjatorów o nasze polskie sprawy, gdyby zostały uchwalone przed zakończeniem głównych negocjacji. Co prawda, okazuje się teraz, że co innego chce się zapisać w tym traktacie, a co innego uzgodniono podczas negocjacji. W kilku sprawach tak jest i zdziwienie towarzyszy dywagacjom niektórych naszych wysokich funkcjonariuszy rządowych, bo nie wiadomo, czy te kwoty mleczne są takie, jak uzgodniono; o innych bowiem ważnych kwestiach nie ma tutaj czasu, by wspominać. Może to jednak oznaczać, że w kwietniu dowiemy się, iż ten wielki ogłoszony już sukces jest znacznie mniejszy, kiedy przyjdzie zatwierdzić ostateczną wersję pisaną, a od kwietnia do maja zostanie miesiąc na przekazanie rzetelnej informacji o tym, jakie to warunki zgotowano 40-milionowemu narodowi.
Wysoka Izbo! Cóż mówić dzisiaj o ustawach, skoro koalicja uznała i na wspólnym posiedzeniu komisji przeprowadziła szybkie głosowanie nad odrzuceniem całości i prawdopodobnie podczas tego posiedzenia oba projekty ustaw przestaną istnieć. Można tylko zapytać: Czy przykład przedstawiony przed chwilą przez pana posła Grzyba z Polskiego Stronnictwa Ludowego, odnoszący się co prawda do spraw prywatyzacyjnych, nie może stać się ciałem i w tym przypadku? Jeżeli jest tak, że wynegocjowaliśmy fatalne warunki, a tak jest naprawdę, to choćby nie wiem ilu mędrców głosiło, że jest inaczej, wystarczy poczytać to, co wynegocjowano, i to, co jest w traktacie europejskim; wystarczy pomyśleć przez pięć minut, jakie będą tego długotrwałe i strategiczne skutki dla gospodarki, dla własności, dla rolnictwa, dla młodzieży itd., żeby zdać sobie sprawę, że nasi dzielni negocjatorzy przyjęli zasadę, że negocjuje się pro forma, a de facto przyjmie się to, co możni tego świata w Unii Europejskiej dają. Może nieprawda? Proszę zatem podać jeden choćby przykład, kiedy wynegocjowaliśmy w istotny sposób więcej, niż chcieli nam dać w swojej propozycji przedstawiciele Komisji Europejskiej. Kiedy tak było? W którym momencie tak było? Bo, oczywiście, skoro potrafiliście wmówić polskiemu społeczeństwu, że przesunięcie miliarda euro z funduszy prorozwojowych do wypłat bezpośrednich jest sukcesem, to proszę bardzo. Skoro chcecie powiedzieć, że przesunięcie kwoty mlecznej, bardzo małej, właściwie dramatycznie małej, która skazuje Polskę na trwały import mleka i przetworów mlecznych w przyszłości, to jest sukces, to oczywiście gratuluję. Mówię tak dlatego, że nie można nie wykorzystać okazji, bo może ktoś przeczyta ten stenogram, choć mało ludzi niestety czyta. Wystarczy tylko... Nie trzeba z wami walczyć, wystarczy tylko przekazać prawdę o waszych dokonaniach i jesteście przegrani. Ponieważ jesteście jednak świetni w manipulacji, nawet tu w Sejmie, i robicie to w sposób profesjonalny, dzisiejszy przykład z Agorą też jest tego najlepszym dowodem, kiedy okazuje się, że to Komisja Papierów Wartościowych i Giełd stwierdza, a nie grupa posłów, która brała udział w konferencji kilka godzin wcześniej, podejrzenie o poważne nadużycia. Zostawmy te drobiazgi. Powiadam wam, że w tej polityce, nawet tak azjatyckiej, jaką prowadzicie, będzie taki moment, kiedy polskie społeczeństwo przekona się i ów przysłowiowy dzban się przeleje. Wtedy spadniecie bardzo nisko z tego wysokiego stołka. Jest to, moim zdaniem, nieuniknione.
To, że ta ustawa nie wejdzie, to bardzo źle, gdyż widzę już i słyszę rozmowy tych, którzy są głęboko przekonani, że przede wszystkim wygrają referendum. Ta grupa młodzieżówki patrząca już w przyszłość tych kilku tysięcy euro, które będą otrzymywać, pracując jako wysocy urzędnicy brukselscy, zgodziła się na wszystko, zgodzi się na wszystko i nie chce nawet dopuszczać do poważnej dyskusji. To oni szykują, wraz z odpowiedzialnymi politycznie, los dla przyszłych pokoleń naszego umęczonego narodu. Nie jest to wesoły los i myślę, że kiedy minie fałszywa nadzieja, jaką zgotowaliście, że Unia Europejska w takim wydaniu i na takich warunkach wprowadzi istotny postęp w życie polskiego społeczeństwa, a nie upadnie jeszcze demokracja, to przyjdzie wam zapłacić wysoką cenę, a te nasze słowa z wysokiej trybuny będą dowodem, że nie wszyscy tak myśleli i że były formacje, że byli ludzie, którzy myśleli inaczej.
Liga Polskich Rodzin wyraża głębokie zaniepokojenie faktem, że ustawa ta była przetrzymywana przez wiele miesięcy, że została, delikatnie mówiąc, spuszczona po politycznej brzytwie, że nie ujrzała światła dziennego. Natomiast wszyscy ci, którzy ponoszą polityczną odpowiedzialność za przegrane negocjacje, będą mieli pełną szansę zasiąść w wygodnych i dobrze płatnych fotelach, ale nie w interesie narodu, tylko we własnym interesie. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)
