2. Sprawozdanie Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o ujawnieniu pracy lub służby w organach bezpieczeństwa państwa lub współpracy z nimi w latach 194
2002-09-11, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 29 posiedzenie, 1 dzień

Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Zaiste, mało jest takich spraw, jak lustracja, która podobno jest typowym tematem zastępczym, odbierającym chleb ubogim sierotkom - jak powiada przedstawiciel Samoobrony - a tak dominuje w życiu politycznym, że nie ma takiej przeszkody, z powodu której jej przeciwnicy nie byliby zdolni powrócić, tym razem, wydaje się, skutecznie, do obalenia, przynajmniej w części, obowiązującego w tej materii prawa. Myślę, że to, co się stanie w parlamencie, jest jedną kwestią, a drugą jest to, co dociera do opinii publicznej.

Wysoka Izbo! Ja jestem człowiekiem, który od lat stara się ze wszystkich sił mówić w tej Izbie, na ile to jest możliwe, prawdę. Często jest to kosztowna, zwłaszcza dla mnie, zabawa, ale nie mogę w tej sytuacji nie skomentować wystąpienia przedstawiciela Klubu Parlamentarnego Samoobrona Rzeczpospolitej. Otóż przedstawiciel Samoobrony usiłował przedstawić obraz, z którego wynika nie tylko, że to jest szkodliwy problem zastępczy, który odbiera czas Wysokiej Izbie i szkodzi ludowi polskiemu, ale także to, że najważniejszą kwestią jest lustracja mająca doprowadzić do ujawnienia zagrabionych dóbr - lustracja majątkowa, i tym Wysoka Izba powinna się zająć. Przy okazji skrytykował jak trzeba Sojusz Lewicy Demokratycznej, do którego po wystąpieniu poszedł po gratulacje. (Oklaski) Wysoka Izbo, dziwię się, że w skądinąd nowym, przyjmowanym z nadziejami przez znaczną część społeczeństwa klubie Samoobrony nie ma świadomości pewnej prostej zasady. Jeżeli nie ma, to posłuchajcie, co mam wam do powiedzenia. Nie da się, kochani, naprawdę, przysięgam, nie da się, przeprowadzić lustracji gospodarczej bez uprzedniej lustracji politycznej. Nie da się. (Oklaski)

(Głos z sali: Jak będziemy mieli władzę, to się da.)

Jeżeli pan Łyżwiński o tym nie wie, to dziwne, bo jako były współpracownik służb specjalnych - do czego się przyznał - powinien o tym wiedzieć. (Oklaski) Powinien wiedzieć, jakie były związki przyczynowo-skutkowe i jaki był mechanizm, jaka sieć, jaki przymus. On się nie skończył z chwilą upadku PRL. Na tym właśnie polega problem. Przecież lustracja nie dotyczy mieszkańców miast i wsi polskich, mas ludu polskiego. Lustracja dotyczy wąskiej elity świata politycznego, ludzi na decyzyjnych pozycjach w państwie, ludzi, którzy nie odcięli pępowiny starego systemu, który polegał na podawaniu społeczeństwu nieprawdy, na służalczości wobec hegemona wschodniego, na pełnej kontroli i dominacji jako superelity właśnie służb specjalnych i ich tajnych współpracowników. Na tym to polegało.

W 1989 r., kiedy tworzył się nowy system, okazało się, jaka jest siła ustępującego ustroju. Ta siła polegała na tym, że społeczeństwo polskie nie wiedziało, kogo wybiera. Wybierali tych, którzy tworzyli forpocztę postępu, demokracji, krytyki starego systemu, a potem, po wielu latach, okazywało się dopiero, że byli także forpocztą dawnych służb specjalnych bądź ich współpracowników. Rozbili wiele partii politycznych, doprowadzili do zamętu w świecie mediów i do dzisiaj tak naprawdę to oni sprawują realną władzę - jeśli nie tu, w parlamencie, to w otoczeniu gospodarczym, w części sądownictwa i w innych ważnych, wybranych agendach rządowych.

Panie Pośle Łyżwiński! Jeżeli pan mówi z trybuny sejmowej - słusznie - że nie rozliczono afery FOZZ, czego ja i mój klub, i wielu innych uczciwych ludzi domagaliśmy się wielokrotnie, to czy pan zapomniał, że aferą FOZZ zajmowali się głównie przedstawiciele dawnych służb specjalnych? I wieloma innymi, do dziś niewyjaśnionymi aferami. I chce pan wmówić Wysokiej Izbie i respondentom, którzy tego słuchają, że nie ma związku przyczynowo-skutkowego między tymi dwoma działalnościami? No to, na Boga, w imię jakich interesów chcecie dzisiaj obronić po raz kolejny tych, którzy boją się ujawnić swoją przeszłość? Przecież to jest najłagodniejsza pod słońcem ustawa, ona nikogo za nic nie karze, ona jedynie domaga się ujawnienia swojej przeszłości wyborcom w przypadku funkcji pochodzących z wyboru i decydentom, którzy mianują na stanowiska, w przypadku stanowisk mianowanych.

Kilka zagadnień budzi bardzo wiele wątpliwości. Ostatnio bardzo głośno było na temat negocjacji z Unią Europejską. Klub poselski Samoobrony słusznie krytykuje wyniki negocjacji z Unią Europejską, bo to, co zaproponowała nam Bruksela, jest haniebne i nie do przyjęcia. I nie widać takiego ostrego sprzeciwu - z wyjątkiem wicepremiera Kalinowskiego - wobec tych osiągnięć. A kto tam sprawuje rolę przewodnią? Byli pracownicy i współpracownicy służb specjalnych. Tego nie dostrzegacie? Nie widzicie tego związku? A spójrzmy na samego pana Łyżwińskiego, z całym szacunkiem dla sympatycznego pana posła. Przecież jeżeli traktuje poważnie to, co powiedział, to znaczy, że sprawy nie rozumie, a jeżeli robi to z głębokim przekonaniem i obłudą, to nasuwa się pytanie: Czy ktoś z państwa powierzyłby takiemu panu swoje pieniądze? (Oklaski) Czy ma on moralne prawo do przekonywania innych akurat w takiej newralgicznej sprawie?

Dlaczego ta sprawa jest niesłychanej wagi? Jeżeli się tej sprawy nie przetnie raz na zawsze, a wydaje się, że dzięki Samoobronie... Notabene pan przewodniczący Lepper podpisał wniosek poselski o poszerzenie lustracji na kandydatów na wójtów, prezydentów miast i burmistrzów, przedstawiciele Samoobrony na posiedzeniu komisji głosowali za odrzuceniem. To ja w końcu nie wiem, kto tam rządzi. Nie wiem, kto tam rządzi...

(Głos z sali: To znaczy, nie ma kultu wodza.) (Wesołość na sali)

(Głos z sali: Nie ma dyscypliny.)

...czy dysponenci z innej strony, czy podskórni dysponenci, czy pan przewodniczący, czy może inne tajne siły? (Oklaski) A nie boicie się, że w coraz bardziej świadomym polskim społeczeństwie zacznie się ucierać przekonanie, że macie może znacznie więcej do ukrycia, niż chcecie pokazać? Bo ja zaczynam się tego poważnie obawiać. I tak jak wiązałem wielkie nadzieje z waszym klubem, jako klubem wnoszącym pewną świeżość do parlamentu, zwłaszcza w obronie szeroko rozumianych polskich, narodowych interesów, tak zaczynam mieć coraz poważniejsze wątpliwości, że jest to hiperzmyłka, która ma do reszty ogłupić znaczną część polskiego społeczeństwa, zwłaszcza tę, którą najbardziej dotknęły tzw. reformy przeprowadzane przez liberałów wszelkiej maści, pod osłoną byłych współpracowników i pracowników. To trzeba powiedzieć wyraźnie.

Będę miał jeszcze okazję zabrać głos na zakończenie jako przedstawiciel wnioskodawców i wówczas skoncentruję się na tym, iż to jest problem zastępczy i że polskie społeczeństwo ma tego dość, oraz na tym, dlaczego tak jest. Chcę w tym miejscu jedynie powiedzieć o paru szczegółach projektów przedstawionych w obu drukach, albowiem nie da się przejść nad tym do porządku dziennego, zwłaszcza nad projektem senackim. Oczywiście sednem tego projektu jest wyłączenie agentury wywiadu i kontrwywiadu z wszelkich form lustracji, ale to jest oczywiste. SLD zmierza do tego z żelaznąkonsekwencją, aż trzeba podziwiać.

W art. 2 tego projektu napisaliście państwo, iż przepisy ustawy stosuje się również do spraw wszczętych i niezakończonych prawomocnym orzeczeniem sądu, co by oznaczało, że chcecie, aby wszyscy ci dżentelmeni - względnie ladies - którzy złożyli fałszywe oświadczenia lustracyjne pod jurysdykcją poprzedniej ustawy, byli teraz oczyszczeni zmienianą rok czy półtora roku później ustawą. O, proszę państwa, tego żaden Trybunał Konstytucyjny nie przełknie i tego nie przełknie żaden przyzwoity człowiek. To jest tak grubymi nićmi szyte, że tego się nie da wyjaśnić żadnym słowotokiem. To po prostu jest nieuczciwe, nie jest zgodne z duchem prawa i zasadami tworzenia prawa. Trzeba to powiedzieć wyraźnie.

A cóż to znaczy na przykład, że już nie mówicie o wywiadzie i kontrwywiadzie, lecz o spełniających zadania wywiadowcze i kontrwywiadowcze? To może potem będzie toczył się spór interpretacyjny dobrze płatnych prawników co do tego na przykład, czy prowadzone były działania wywiadowcze w departamencie VI bądź IV lub innym albo nie w wywiadzie i kontrwywiadzie SB czy ewentualnie Wojskowych Służb Informacyjnych, ale w innych departamentach? Znajdzie się paru oficerów i współpracowników, którzy zeznają pod przysięgą przed sądem: Ten dżentelmen prowadził działania wywiadowcze w tym sensie, że prowadził rozpoznanie w jakimś kręgu obcokrajowców - dowolnym, nie ma to większego znaczenia. I to będzie stanowiło pretekst, żeby wyłączyć z lustracji wszystkich dawnych współpracowników i pracowników.

Czego się tak boicie? Doświadczenie wskazuje, że ci, którzy ujawniają swoją pracę bądź współpracę, w niektórych kręgach są wybierani bez żadnego problemu. Czyżby było tak, jak zaczynam się domyślać, że człon kadry niektórych formacji politycznych składa się z byłych współpracowników zwłaszcza wywiadu i kontrwywiadu, że tworzy się takie furtki, żeby ci, którzy zostali przez pewien czas w cieniu, mogli dzisiaj stanowić trzon nowoczesnego, suwerennego państwa? Na to nie może być zgody, chyba że ujawnią swoją współpracę i tym sposobem uniemożliwią ewentualny szantaż wobec nich.

Wysoka Izbo! Nie ulega żadnej wątpliwości, że wykazy polskiej agentury - i tej cywilnej, i tej wojskowej - musiały być w rękach naszych hegemonów, a jeśli hegemonów, to po rozpadzie Związku Radzieckiego zapewne znalazły się w rękach wszystkich tych wywiadów, które było stać na ich zakupienie. Czyli informacja, która jest tajna dla społeczeństwa, jest jawna dla wszystkich tych, którzy mają w Polsce rozliczne interesy, i to nie tylko tych, którzy działają formalnie - jako państwa czy grupy państw - ale także dla różnego rodzaju mafii i innych gospodarczych przestępców. Kto zaręczy, że na przykład prezydent wielkiego miasta, który zostanie wybrany w wyborach bezpośrednich i będzie stanowił jednoosobowy zarząd, i będzie dysponował wielomiliardowym majątkiem i wielomiliardowym budżetem, poddany takiemu szantażowi, nie podejmie decyzji korzystnej dla grupy przestępczej x albo dla państwa x, które ma interesy sprzeczne z interesami naszej upadającej gospodarki?

Zwracam się z tym szczególnie do Samoobrony. Nie widzicie takiego zagrożenia? Czy na tym na przykład nie ucierpią te sierotki, które eksponujecie, słusznie zresztą? (Oklaski) Czy nie ucierpią biedni i bezrobotni? Czy nie stworzy to możliwości wprowadzenia do struktur samorządu (czy państwa w innych przypadkach) właśnie takich ludzi? Może być taka sytuacja. Dlatego przyzwoitość nakazuje mówić o tym prawdę.

Nie można o tym mówić spokojnie, bo poziom demagogii wokół tego zagadnienia przerósł już wszelkie granice przyzwoitości. Usiłujecie wmówić polskiemu społeczeństwu, że jest to problem zastępczy, a dla was jest to problem politycznie najważniejszy. Ministrowie rządu RP biegają po parlamencie, przekonując niektórych posłów do głosowania za rozwaleniem, uniemożliwieniem przeprowadzenia tej lustracji. Dlaczego? Czego się obawiają? Przecież podobno nic nie mają do ukrycia.

Zwracam się na koniec jeszcze raz do Klubu Parlamentarnego Samoobrony. Jestem przekonany, że jest u was wystarczająco duża grupa ludzi, którzy naprawdę myśleli, że gdy tu przyjdą, to będą w stanie zmienić sytuację, przynajmniej gdy chodzi o te sprawy, które najbardziej dokuczają polskiemu społeczeństwu, tamują rozwój polskiej gospodarki.

Zrozumcie, że jeżeli nie złamiecie tej żelaznej obręczy, która trzyma Rzeczpospolitą (trzymała ją wcześniej znacznie szczelniej, ale trzyma ją dalej, nieco osłabiona po 1989 r.), to ona się obróci także przeciwko wam. Nie dajcie wiary tym, którzy wychodzą na trybunę i wmawiają wam, że da się przeprowadzić lustrację gospodarczą bez uprzedniej lustracji politycznej. Nie ma takiej możliwości, bo często chodzi o tych samych ludzi albo przynajmniej o zespół powiązań: ci politycznie chronią tych u dołu i rozliczyć nic nie można. Przekonaliście się wielokrotnie w różnych głosowaniach w komisjach.

Chyba że są jakieś tajne umowy, jakieś przymusy, o których nie wiemy, a które zmuszają was do takich działań. Jednak z rozmów z posłami Samoobrony wynika, że takiej umowy, przynajmniej z całym klubem, nie ma. Tu każdy głos będzie decydujący. A do historii przejdzie tylko wynik: Samoobrona ?załatwiła? lustrację, umożliwiając byłym tajnym współpracownikom działanie w sposób niejawny, bez rozpoznania.

(Głos z sali: Nowe wybory parlamentarne. Wyjść z koalicji i już.)

Nowe wybory parlamentarne i wyjść z koalicji... O tym będziemy mówić kiedy indziej, panie pośle. Teraz natomiast stoicie przed podjęciem decyzji...