Informacja o dotychczasowych pracach Konwentu Europejskiego (druki nr 704 i 748).
(6 punkt porządku dziennego)2002-07-24, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 27 posiedzenie, 2 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! To prawda, że to jest chyba jedna z najważniejszych debat, jaka odbywa się w parlamencie tej kadencji. Mam nadzieję, że ta debata narzuci potrzebę częstszego rozmawiania na ten temat w Wysokiej Izbie, w okresie przedreferendalnym bowiem jesteśmy w wielkim niedoczasie, jeśli chodzi o rzetelną informację, którą przekazujemy polskiemu społeczeństwu. Nie ma decyzji racjonalnych bez wystarczającej informacji: informacji prawdziwej, rzetelnej i obiektywnej. Co daje się zauważyć, gdy przyglądamy się dzisiaj polskiej rzeczywistości? Nachalną kampanię propagandową, która pokazuje obraz wspaniałej Unii Europejskiej nie tylko jako raju, który rozwiąże wszystkie polskie problemy wynikające z naszych zaniedbań albo błędów politycznych, ale jako obszaru wielkiego dobrobytu, który zaraz po wejściu napełni nam kieszenie, politykom umożliwi zajęcie kilku tysięcy stanowisk w wysoko płatnej administracji i biurokracji brukselskiej; i w ogóle będzie to obraz wielkiej szczęśliwości i maksymalnego postępu.
(Poseł Andrzej Grzesik: Raj na ziemi.)
Słowem, prawie raj na ziemi.
Wysoka Izbo! Nie należę do ludzi, którzy a priori są przeciwnikami formalnego wejścia do struktur europejskich. Mówię jednak: prawda o tym, co podaje oficjalna propaganda za pieniądze podatnika, a prawda rzeczywista to są dwie różne kwestie. Nie ma ani jednej informacji o tym, jakie warunki Unia Europejska nam dzisiaj postawiła, a zaiste są to warunki nieuczciwe, niegodne, zaprzeczające temu, co jest fundamentem powstania Unii Europejskiej, a mianowicie równości szans rozwoju w obszarze jednolitych układów rynkowych. Nie tylko tego nie ma, ale można powiedzieć z pełną odpowiedzialnością, że w obszarze: Rolnictwo... W tym przypadku pan komisarz Verheugen miał przyjemność powiedzieć, że rolnicy będą jedyną grupą zawodową, która skorzysta od razu po wejściu do Unii Europejskiej. Trzeba przynajmniej częściowo panu komisarzowi wierzyć, ale to oznaczałoby, że pozostałe grupy stracą albo nie skorzystają; co jest oczywiście zgodne z prawdą. Natomiast jeżeli rolnicy skorzystają, to spróbujmy przeprowadzić krótki dowód matematyczny. Mamy oto gospodarstwo rolne po niemieckiej stronie Odry i gospodarstwo rolne po polskiej stronie Odry. Mają po 100 hektarów, produkują we wspólnej technologii zboże jako podstawę gospodarki rolnej. Gospodarstwo po stronie niemieckiej ma plon referencyjny, czyli plon, do którego liczy się dopłata - 60 kwintali z hektara - i dostaje 100% subwencji. Gospodarstwo po stronie polskiej ma plon 60 kwintali z hektara, ale plon referencyjny 29,6, czyli mimo że będzie produkować 60 kwintali dostanie dofinansowanie tylko do 29, ale nie 100%, tylko 25%. To oznacza, że do realnego plonu, 65 q z hektara, gospodarstwo otrzyma 12,5-procentową dopłatę. (Oklaski) Następnie na wspaniałym wspólnym rynku europejskim, jednolitym, który wszyscy będziemy kochać, będą dwa zboża, jedno polskie drugie niemieckie, tylko że polskie będzie droższe i nikt go nie kupi. A polska ziemia, bo te gospodarstwa zbankrutują, masowo przejdzie w obce ręce i nie pomogą żadne zabezpieczenia ustawowe, okresy przejściowe itd. To jest nieuczciwość wobec polskiego społeczeństwa i wielkie oszustwo. Są tacy, którzy dzisiaj mówią: wy, ludowcy, i inni, mówicie polskiemu społeczeństwu tylko o rolnictwie, a nie jest ono najważniejsze - mogę się z tym zgodzić, ale trzeba przypomnieć, że ponad połowa wspólnego budżetu Unii Europejskiej to pieniądze dla rolnictwa. Jeżeli przegrywamy ten obszar, to przegrywamy całość. (Oklaski)
Co dalej mówi nam ta Unia Europejska? Co nam mówi dalej ta nasza Unia Europejska? Ano mówi nam, że będziemy dochodzić do jednolitego finansowania przez okres 10 lat, a być może wyjdą nam naprzeciw albo pójdą nam na rękę, jak to mówią, ale chyba nogą - 7 lat. Dwa lata takiej polityki wystarczą w wypadku tych najlepszych polskich gospodarstw produkcyjnych - jeżeli ktoś temu zaprzeczy, to kłamie - żeby te gospodarstwa upadły. Co będzie dalej? Można się tylko domyślić. Staną się własnością banków finansujących, z których 80% nie należy już do Polski. To jest kwestia nie do przyjęcia, i my nie mówimy o wielkich sprawach, o ideologii, tylko mówimy o czystej pragmatyce, o tym, co 40-milionowemu narodowi dają takie warunki wejścia.
Przejdźmy do innych kwestii, zostawmy już to rolnictwo. 22-procentowy VAT. Rząd podpisuje, ideologia, dlaczego to zrobił - żeby zamknąć, przyspieszyć - jest tak mglista, że w ogóle niezrozumiała. 22-procentowy VAT w budownictwie, na materiały budowlane oznacza, że na jednolitym rynku europejskim ta maszyna napędowa każdej gospodarki po prostu zdechnie, padnie. Nie będzie do utrzymania potencjał polskich firm budowlanych, a konsekwencja tego będzie taka, że nastąpi dalsze załamanie popytu wewnętrznego i zwijanie polskiej gospodarki.
Pieniądze z Unii Europejskiej - strukturalne, przedakcesyjne - są mitem. Są tak trudne do zdobycia, że nie mają istotnego wpływu na stan polskich finansów ani na rozwój polskiej gospodarki. Pieniądze poakcesyjne będą również trudne do uzyskania i będą stanowić w stosunku do polskiego budżetu niewielki procent. Tak że gdybyśmy nawet byli zdolni do absorpcji dużych kwot, dużych, bliskich 100% tego, co jest do uzyskania, co oczywiście jest niemożliwe... Doświadczenie innych państw uczy, że to jest kilkanaście procent, nie będzie to miało żadnego wpływu na politykę państwa polskiego i na rozwój gospodarczy.
Kwestia, o której muszę powiedzieć.
