Pytania w sprawach bieżących i interpelacje. (18 punkt porządku dziennego)
2002-07-18, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 26 posiedzenie, 2 dzień

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! To jest zbyt poważna sprawa, żeby nadmiernie przyspieszać.

Przechodzę do pytań.

Pytanie kieruję do rządu. Jak w krzywym zwierciadle widać wyraźnie, kto miał rację, gdy dochodziło do prywatyzacji banków, gdy pojawiała się przemożna opcja z twierdzeniem, że nieważne, czyje są banki, byle były dobrze zarządzane. Pytam więc: Jak to jest dzisiaj, jeżeli banki finansujące stocznię tracą w przypadku upadłości ewidentnie więcej, niż gdyby się zgodziły na układ? Dlaczego się na ten układ nie zgadzają? Dlaczego wstrzymują finansowanie Stoczni Gdyńskiej, wymuszając na rządzie wydawanie dodatkowych pieniędzy? Czy nie zachodzi tu podejrzenie, że banki obce, działające w Polsce, są zainteresowane załamaniem całych branż wiodących polskiego przemysłu? Czy rząd w związku z tym dostrzega takie niebezpieczeństwo, bo ono może rzutować na inne wrażliwe branże będące w trudnej sytuacji, i czy zamierza podjąć jakieś kroki, bo może się okazać za miesiąc, za dwa albo za trzy, że to samo zrobią banki wobec innych kluczowych polskich zakładów i firm zagrożonych w taki czy inny sposób?

Kolejna kwestia. Dlaczego - mimo że ogromne zadłużenie Porty Holding, a więc wiodącej spółki, stawia tę spółkę praktycznie w stan upadłości - zdecydowano się na upadłość jednej z blisko 30 spółek córek holdingu Stoczni Szczecińskiej, której zadłużenie wynosi tylko 10% długów holdingu? Dlaczego? Jednocześnie dlaczego kupiona przez Agencję Rozwoju Przemysłu spółka Stocznia Szczecińska Nowa prawdopodobnie na dużo gorszych warunkach finansowych zatrudni mniej ludzi - około 1/3 - i spółka ta w 100% państwowa wystąpi w roli, powiedziałbym, Murzyna wobec tych właścicieli, którzy okradli swoją własność? Czy to jest uczciwe, sprawiedliwe i do czego to ma prowadzić?

(Poseł Stanisław Zadora: Państwową własność.)

Nie, okradli swoją własność, 52% miała bowiem grupa 9 menedżerów - typowa nomenklaturowa prywatyzacja, zresztą nie obyło się to bez udziału banków - którzy następnie, działając na szkodę własnego majątku, który kontrolowali, właściwie okradli swoją spółkę. I pytanie do prokuratora generalnego, który siedzi na sali. Czy są podjęte wystarczające działania prawne i inne, które miałyby na celu zabezpieczyć majątek tych panów, czy też potem okaże się, że owszem, winni są, ale nie posiadają nic, bo majątek został wyprowadzony do różnego rodzaju pociotków, i skończy się na formalnym wyroku, a majątek oczywiście ?pójdzie? dalej swoją ścieżką? I wreszcie trzecie pytanie, ostatnie, które właściwie powinno być pytaniem retorycznym. Zastanawiam się nad tym, jak to jest, że ci, którzy tak jak pan minister Lewandowski uczestniczyli kiedyś zwykle w co ważniejszych prywatyzacjach, pan marszałek Płażyński, sympatyczny, który kiedyś już ratował Stocznię Gdańską, słowem, Platforma Obywatelska, a więc spadkobiercy tych, którzy za kredo mieli politykę przemysłową, brak polityki przemysłowej to najlepsza polityka przemysłowa, banki, najlepiej prywatne, a najlepiej obce, pierwsi pochylają się...