12. Informacja rządu o społecznych i gospodarczych skutkach działalności wielkopowierzchniowych obiektów handlowych.
13. Sprawozdanie Komisji Gospodarki o poselskim projekcie uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie wezwania rządu do2002-07-04, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 25 posiedzenie, 2 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Zanim przystąpię do omówienia przedmiotowych kwestii i przedstawię stanowisko Polskiego Stronnictwa Ludowego bardzo krótko chcę się odnieść do wystąpienia pana posła Dorna.
Panie pośle, chciałem pana poinformować, że, po pierwsze, cieszymy się, iż rośnie sława Pruszkowa i gratulujemy. Po drugie, co do tej ustawy nie mamy jeszcze stanowiska klubowego i jestem przekonany, że zajmiemy je konstruktywnie, zgodnie z tym, co za chwilę wygłoszę na temat znanego powszechnie od lat stanowiska Polskiego Stronnictwa Ludowego na temat wielkoobszarowych sieci handlowych, stanowiska, które głosiliśmy wielokrotnie, czego niestety nie mogę powiedzieć o części pańskiego klubu, który w poprzedniej kadencji, jak przychodziło co do czego, głosował nieco odmiennie od wygłoszonych dzisiaj kwestii, no ale różnie to bywa w polityce.
(Głos z sali: Klubu nie było.)
Ale ludzie byli.
Wysoka Izbo! To jest zaiste poważny problem, bo mimo, iż wielkoobszarowe sieci handlowe w Polsce prowadzą handel mniej więcej w 10% tego, co jeszcze w Polsce zajmuje się obrotem towarowym, to jednak w większości wielkich miast polskich problem ten stanowi dzisiaj poważne wyzwanie intelektualne, poważne wyzwanie gospodarcze i społeczne, wobec którego Sejm Rzeczypospolitej słusznie, choć być może po zbyt długim czasie, będzie musiał zająć stanowisko, a, co za tym idzie, również stosowne konsekwencje będzie musiał wyciągać rząd. Jest taka sytuacja, że wielkoobszarowe sieci handlowe w Polsce jawią się nam jako największy dobrodziej tego narodu, wielki sponsor, stowarzyszenie czynienia dobra polskiemu społeczeństwu, bowiem one uprawiają tutaj na wielką skalę działalność charytatywną: trudzą się, wydają wielkie pieniądze, wprowadzają nam nowe technologie, nowe metody i nie osiągają zysku. Zwracając się do rządu Rzeczypospolitej Polskiej, bo to jest problem rządu, o samorządzie za chwilę, trzeba powiedzieć wprost, że nie ma na tej sali chyba nikogo takiego, i sądzę, że w rządzie Rzeczypospolitej również, kto byłby na tyle naiwny, by wierzyć, iż wielkie sieci handlowe rzeczywiście tego zysku nie osiągają i prowadzą tutaj na wielką skalę działalność charytatywną. No to pytanie: Dlaczego kolejne rządy tolerują unikanie płacenia podatku dochodowego? Jeżeli z oficjalnych danych rządowych wynika, że tylko jedna sieć handlowa osiągnęła niewielki dochód, a reszta sieci dochodu nie osiąga, to twierdzę, że jest to nadużycie na wielką skalę. I rząd, korzystając z uprawnień, jakie daje mu ustawa karna skarbowa, powinien przeprowadzić tam precyzyjną kontrolę i stwierdzić, czy przedstawione informacje są prawdziwe czy też nieprawdziwe. A jeżeli nieprawdziwe, to każda złotówka uzyskana wraz z karami umownymi i odsetkami karnymi przyda się dzisiaj temu biednemu państwu. Jak wygląda ten proceder? Jest prosty. My, Polskie Stronnictwo Ludowe, nie będziemy protestować przeciwko temu, że wielkie sieci handlowe i wielkoobszarowe sklepy istnieją, ale przeciwko mechanizmowi wprowadzającemu zasadę nieuczciwej konkurencji i nieuczciwego inwestowania. Tak naprawdę bowiem wstępna już analiza pokazuje, że owi dobrodzieje polskiego społeczeństwa nie wprowadzają tu poważnego kapitału własnego, lecz wykorzystują jedynie istniejący polski kapitał i lepkość samorządów polskich. Po pierwsze, wymuszają na polskich dostawcach kredytowanie własnego obrotu, żądając, by zapłata była po 3 miesiącach albo i więcej. To nic innego jak ukryte kredytowanie przez polskich biedniejących dostawców. Wymuszają opłatę wstępną za to, że poszczególni dostawcy są przyjmowani do sieci. To już rzecz bez precedensu, albowiem oznacza ona dodatkowe finansowanie działalności. Wreszcie, całe te nakłady, które obserwujemy, sprowadzają się do wykupu ziemi, działki zlokalizowanej zwykle w obszarach największego zagęszczenia ludności, a więc tam, gdzie potencjalny obrót może być najwyższy, i wybudowania kolorowego baraku. Wszelkie inne wydatki są tak naprawdę finansowane przez polskie podmioty, przez polskich dostawców, polskich konsumentów etc. A więc tak naprawdę nie ma tu realnego wzmocnienia kapitałowego. A jeżeli do tego dochodzi ukrywanie dochodów, być może transfer zysków, być może tylko nadużywanie własnych wydatków, to pojawia się pytanie, czy można to tolerować dalej. Oczywiście Polskie Stronnictwo Ludowe uważa, że tolerować tego nie można i w związku z tym będziemy popierać uchwałę, albowiem kluczową kwestią powinno być właśnie badanie dochodowości przez odpowiednie instytucje skarbowe państwa polskiego, które to państwo posiada wystarczającą siłę i zdolności, żeby doprowadzić to do stanu normalności. Nie żądamy niszczenia tych sieci, żądamy natomiast wymuszenia stosowania polskiego prawa i uczciwych zasad konkurencji. Polska racja stanu tego dzisiaj wymaga.
Wysoka Izbo! Drugim problemem, jeśli chodzi o owe sieci, jest kwestia, o której dzisiaj mówiono mało, a brakowało mi tego zwłaszcza w informacji rządowej. Jest pewna granica nasycenia hiper- i supermarketami obszarów wielkomiejskich i ta granica, przynajmniej w kilku przypadkach, została już przekroczona. Z tego, co wiemy, w świecie stosuje się taką zasadę, że największe sieci, zwłaszcza hipermarkety, lokalizowane są poza obszarami wielkich miast, w promieniu kilkunastu czy kilkudziesięciu kilometrów od ich centrów. W Polsce jest inaczej; trudno się dziwić, że taki jest interes wielkich sieci, żeby lokalizować je na obrzeżach wielkich miast, ale możliwie blisko centrów, a więc tam, gdzie potencjalny klient ma najbliżej. To jest zasada zła, powoduje ona nie tylko wypieranie polskiego handlu, ale wręcz jego zamieranie w rejonach, gdzie ten handel miał najlepszą tradycję. Są to wielkie miasta, takie jak Łódź, Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław, Katowice, Szczecin i wiele innych. Tam już dawno ta bariera została przekroczona, a lokalne samorządy, które przecież działają w interesie lokalnego kupiectwa, jak twierdzą - co ciekawe, lokalni kupcy często wspierają w wyborach właśnie te siły, które przesadzają z maksymalnym nasileniem lokalizacji dla owych super- i hipermarketów - nadal prowadzą rozmowy i z tego, co słyszymy, zamierzają wydawać zgody na lokalizacje następnych wielkoobszarowych obiektów handlowych. To jest zagrożenie dużego kalibru, ale myślę, że nie rozwiążą tego nasi dzielni radni, że tu rząd powinien wydać stosowne przepisy ustawowe, a jeśli nie, to w formie stosownych rozporządzeń, które powinny być stosowane zarówno w planach zagospodarowania przestrzennego, jak i w innych decyzjach samorządu w tej materii. Słowem, lokalizacja i maksymalne zagęszczenie - te dwie rzeczy powinny być podstawową wytyczną w tej materii.
Kwestia następna, o której tu mówiono wiele, i słusznie, mianowicie prawo pracy. To, co się dzieje w wielkich sieciach w majestacie polskiego prawa, jest nie do przyjęcia i nie do tolerowania. Wszelkie kontrole powołanych do tego instytucji, z inspekcją pracy na czele, wskazują, że tych kilkadziesiąt udzielonych mandatów nie wystarcza, aby przywołać do porządku właścicieli i zarządców. Tam prawo pracy łamane jest na co dzień bezwzględnie i ci, którzy niosą do nas podobno cywilizację i ten kaganek cywilizacyjnej oświaty, w Polsce zachowują się tak jak w wyzyskiwanym kraju kolonialnym, łamiąc wszelkie zasady, egzekwując od pracowników wydajność powyżej norm, które są przyjęte w cywilizowanym świecie, nakazując pracę w większość niedziel itd. Już nie mówię o warunkach płacy, o tym, że niezgodnie z prawem międzynarodowym egzekwuje się tam zakaz tworzenia organizacji związkowych, które są przecież powołane do obrony interesów pracowniczych. To wszystko razem stwarza bardzo smutny obraz i niestety bez pomocy rządu polskiego nie będziemy w stanie uzdrowić sytuacji w szybkim czasie. A rząd polski ma do tego odpowiednie narzędzia; odpowiednie rozwiązania prawne już istnieją, trzeba je tylko skutecznie wyegzekwować. Gdy się stwierdzi łamanie tych zasad, trzeba stosować znacznie ostrzejsze sankcje, te bowiem, które są stosowane dzisiaj, nie są wystarczające; wystarczającej poprawy tu nie obserwujemy.
Wysoka Izbo! Wielkie sieci handlowe zgodnie z zasadą kapitalizmu zmierzają do maksymalizacji zysku. To nie ulega wątpliwości, trudno przeciwko temu protestować. Ale maksymalizacja zysku musi się odbywać w pewnych ramach. Jeżeli nie wprowadzimy tego dziś, szybko, to w niedługim czasie będziemy wobec ich przewagi materialnej całkowicie bezsilni. A proporcja jest następująca: ponad 2 mln ludzi zatrudnionych w handlu polskim średnio- i drobnoobszarowym i 60-65 tys. w sieci wielkoobszarowej. Jeżeli założyć, iż z doświadczeń światowych wynika, że jedno miejsce pracy w super- czy hipermarkecie to utrata 5-6 miejsc pracy poza siecią super- czy hipermarketów, to dodatkowo wskazuje, że nie jest to pomysł na likwidację rosnącego w Polsce bezrobocia. Reasumując więc tę część wypowiedzi, chcę powiedzieć, że źle się dzieje w tej materii i czas najwyższy podjąć zorganizowane działania.
Co do samorządu terytorialnego, przerażające jest to, co usłyszeliśmy na temat informacji Najwyższej Izby Kontroli. Notabene szkoda, że nie ma tu dzisiaj przedstawiciela NIK, bo być może wartałoby zadać parę pytań uzupełniających. Jeżeli ponad połowa operacji związanych z lokalizacją i wydawaniem zezwoleń jest niezgodna z polskim prawem, to znaczy, że tam dzieją się rzeczy złe i bardzo złe; że to właśnie na obszarach wielkich miast, w ramach samorządu terytorialnego panuje największe zagrożenie, jeśli chodzi o to, co tu dzisiaj z trybuny słusznie nazywane jest korupcją. To nie może być tolerowane. Dlatego też - zwracając się do pana posła Dorna - chcę powiedzieć, że Polskie Stronnictwo Ludowe z całą pewnością przy nowelizacji ustawy nie opowie się za dalszym poszerzaniem kompetencji samorządu terytorialnego w tej sprawie. Plany zagospodarowania przestrzennego zarówno muszą określać normy obszarowe, stosowne nasycenie, jak i nie mogą dawać całkowicie wolnej ręki tym samorządom terytorialnym, które świadomie prowadzą do zapaści całego polskiego handlu. W stołecznym królewskim mieście Krakowie, z którego pochodzę, to zjawisko przyjęło zbyt groźną formę, żeby mogło być tolerowane, a jednocześnie posłowie, ludzie, którzy nie mają wpływu na decyzje zarządu miasta Krakowa i jego samorządu, są wobec tego rodzaju działań bezsilni. A zatem niezbędne będą pewne zmiany ustawowe.
Kończąc, chcę powiedzieć, że Polskie Stronnictwo Ludowe poprze projekt uchwały Sejmu. Co do informacji rządowej uważamy, że byłoby lepiej, gdyby była ona szersza. Nie zawiera ona m.in. informacji służb handlowych. Były doniesienia prasowe o tym, że wiele towarów będących przedmiotem obrotu w tych sieciach było kwestionowanych co do ich jakości i terminu przydatności do spożycia. Także kwestie dotyczące układu skarbowego i działań rządu zmierzających do poprawy egzekucji podatkowej zostały opisane w tym sprawozdaniu w sposób niewystarczający. Nie ulega wątpliwości, że jest dziś polską racją stanu, aby problem ten uzdrowić w taki sposób, nie wylewając dziecka z kąpielą, aby nie narazić się na atak różnych sił zagranicznych. Trzeba uporządkować te kwestie, dostosować przepisy do powszechnie przyjętych norm międzynarodowych, cywilizacyjnych, ale muszą to być normy cywilizacji wzrostu, a nie cywilizacji upadku. (Oklaski)
