Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o Narodowym Banku Polskim (druk nr 516).
(25 punkt porządku dziennego)2002-06-06, Obrady Sejmu RP, 4 kadencja, 23 posiedzenie, 2 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Pozwoli Wysoka Izba, że zanim rozpocznę wystąpienie w imieniu Polskiego Stronnictwa Ludowego, odniosę się do wystąpienia mojego przedmówcy. Mam już swoje lata i pewne luki w pamięci, ale nie na tyle, żeby nie pamiętać, jak to w poprzedniej kadencji pan poseł Marcinkiewicz dzielnie głosował za powołaniem pana Leszka Balcerowicza na szefa NBP w zamian za przedłużenie o 3 czy 4 miesiące trwania najbardziej nieudolnego w nowożytnej historii Polski rządu pana premiera Buzka. Rozumiem zatem, że jest pewien dualizm w tej wypowiedzi, z jednej strony jest bowiem ustawa, którą trzeba pochwalić...
(Głos z sali: Nieudolna.)
...którą trzeba pochwalić, bo oznacza ona znaczne poszerzenie bazy politycznej w słusznym kierunku, a z drugiej strony są niezbyt wdzięczne przytyki, z pominięciem najnowszej historii. Ale zostawmy tę sprawę, bo sprawa zaiste jest zbyt poważna.
Wysoka Izbo! Polskie Stronnictwo Ludowe z niesłychaną powagą podchodzi do tego tematu. Trzeba przyznać, że problem nie został rozwiązany przez ponadpółroczny okres trwania obecnego parlamentu. To wyrządziło ogromną szkodę polskiej gospodarce. Zwracam się w tym miejscu do naszego partnera koalicyjnego: To już dłużej nie może trwać. Nie jest tak, że jesteśmy zależni od kogokolwiek lub czegokolwiek w przeprowadzeniu prac nad taką ustawą. Potrzeba nam jedynie woli politycznej. Baza się poszerza, zrozumienie również, a problem pozostaje. Problem pozostaje.
Czyż nasze dążenie do spowodowania innego spojrzenia Narodowego Banku Polskiego na rzeczywistą sytuację gospodarki polskiej nie jest w gruncie rzeczy próbą przywrócenia normalnego, europejskiego standardu? W tej właśnie Europie nie ma innego oprocentowania kredytów niż 1-2% ponad stopę inflacji, Bank Europejski i inne banki dbają o sytuację gospodarczą. To, co się stało ostatnio w Stanach Zjednoczonych, jest najlepszym przykładem. I zapewne jeszcze długo się nie dowiemy, ile setek miliardów dolarów trzeba było wydać, żeby się nie załamały rynki finansowe w Ameryce. Uczyniono to, nie pytając nikogo o zgodę, mając na uwadze dobro gospodarki i społeczeństwa.
Wysoka Izbo! Poprzemy propozycje złożone przez Prawo i Sprawiedliwość. Będziemy głosować za skierowaniem tego projektu ustawy do komisji. Mamy nadzieję, że w wyniku prac w komisji w krótkim czasie stworzona zostanie dobra ustawa, która sprowadzi do normalnego wymiaru działalność Rady Polityki Pieniężnej i Narodowego Banku Polskiego, który od dłuższego czasu działa w chmurach i w oderwaniu od rzeczywistości. A rzeczywistość już nie skrzeczy, ona dzisiaj już groźnie pomrukuje. Groźnie pomrukuje. Nie ma czasu na przepychanki, kto jest ważniejszy, czy rada się obrazi, jeśli rząd wypowie się za ostro, czy się nie obrazi. To w ogóle nie ma żadnego znaczenia.
Parlament ma wystarczającą siłę sprawczą, by doprowadzić tę niezdrową sytuację do poziomu normalności, albowiem tak jak nie mają racji wszyscy ci, którzy twierdzą, mówiąc w uproszczeniu, że Narodowy Bank Polski i Rada Polityki Pieniężnej są głównymi winowajcami, tak trzeba powiedzieć wprost, że nie da się rozwiązać sprawy przyspieszenia wzrostu gospodarczego w Polsce bez zmiany polityki banku narodowego i rady. A jaka była ta polityka? Była błędna. Ani razu nie trafiono w cele, które zostały postawione. Polityka ta doprowadziła Polskę do stanu, który nie jest standardem europejskim i, co gorsza, NBP i RPP nie chcą się przyznać do błędu, trwają w uporze, powołując się nawet na czynniki zewnętrzne w obronie własnego interesu.
A w czyim interesie jest dzisiaj utrzymywanie takich stóp procentowych i nadwartościowej złotówki? Z całą pewnością nie w interesie Polski. Kto na tym zarabia? Zarabiają na tym międzynarodowi spekulanci - około miliarda dolarów rocznie. Z tego można wyciągać daleko idące wnioski. Być może jest to tylko zapiekły liberalizm lub monetaryzm albo zadufanie bądź przekonanie o bezkarności, a być może jeszcze inne zjawiska mają tu miejsce. W każdym razie dłużej tak być nie może. Polskie Stronnictwo Ludowe ma nadzieję, że rząd wreszcie zdecyduje się na rozwiązanie tego problemu w majestacie prawa, bez naruszania zasad, ale jednocześnie szybko i twardo, potrzeba bowiem ożywienia polskiej gospodarki. Dzisiaj jest to pierwszy problem do rozwiązania w naszym kraju.
Nie chcę zabierać Wysokiej Izbie czasu, a zatem na koniec powiem, że Polskie Stronnictwo Ludowe zawsze twierdziło, iż nie może być w państwie demokratycznym - nawet o tak młodej demokracji - żadnych instytucji oderwanych od rzeczywistości, które przed nikim nie są odpowiedzialne, zwłaszcza wtedy, gdy instytucje te pomimo nacisków zdecydowanej większości parlamentarnej trwają w uporze, który szkodzi Polsce i szkodzi polskiej gospodarce. (Oklaski)
