Sprawozdanie Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej z przeprowadzonego postępowania w sprawie z wniosku wstępnego o pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej przed Trybunałem Stanu oraz do odpowiedzialności karnej 26 osób w związku z wprowadzenie1996-10-11, Obrady Sejmu RP, 2 kadencja, 90 posiedzenie, 3 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Nie byłem ofiarą stanu wojennego, nie wyszedłem też na wysoką trybunę sejmową użalać się nad historią. Ale przysłuchując się uważnie dzisiejszej debacie, chciałbym postawić kilka pytań.
Pierwsze pytanie, o zasadniczym charakterze systemowym, brzmi: W imię jakich interesów i w jakich okolicznościach można łamać prawo, i to łamać je bezkarnie? Dzisiaj analiza sytuacji sprzed kilkunastu lat jest trudna, skomplikowana, wielowątkowa i nie da się wyłączyć z niej istotnego wątku rozgrywki i walki politycznej. Ale przecież jedno jest pewne prawo wówczas zostało złamane i nikt nie poniósł żadnej odpowiedzialności.
Nie czuję się upoważniony, żeby dzisiaj w imieniu swoich wyborców dokonywać rozgrzeszenia. Niechaj decyzje w tej sprawie podejmują ciała do tego upoważnione i przygotowane. I tyle na temat oceny formalnoprawnej.
Chciałbym jednak powiedzieć, że jeżeli ma być tak, że owe tragiczne wydarzenia wydarzenia, które były przecież zaczynem wielkiej rewolucji, rewolucji zmieniającej i wywracającej system społeczny, polityczny miałyby być jeszcze przez wiele lat podstawą zasadniczej rozgrywki politycznej i tworzenia uproszczonego podziału na ?my? i ?oni?, to twierdzę stanowczo, że byłby to podział tylko powierzchownie słuszny, a w istocie głęboko niesprawiedliwy, który w szczególności nie oddaje w żadnej mierze dzisiejszych realnych podziałów w polskim społeczeństwie i nie jest odbiciem najważniejszych interesów zwłaszcza ludzi biednych i średniozamożnych.
Dzisiaj, gdy jest mowa o wielkiej przeszłości politycznej, o ogromnym wpływie ruchu politycznego ?Solidarność?, bez którego tych przemian by nie było, o odpowiedzialności ludzi ówczesnej lewicy, reprezentujących państwo niesuwerenne, warto też postawić pytanie: Czy to państwo, które my budujemy, z innych jednakże pozycji, jest do końca suwerenne? Czy w obliczu wydarzeń, które miały miejsce już po roku 1989, wobec istotnych decyzji gospodarczych, wobec przejawów łamania prawa, wobec przejawów małej dbałości o interes narodowy, o polski interes gospodarczy również i ci, którzy są za to wszystko odpowiedzialni, mają pozostać bezkarni?
Jest to pytanie retoryczne, ale myślę i wierzę głęboko, że nadejdzie wreszcie taki czas w odrodzonej Rzeczypospolitej, że prawo po prostu będzie prawem i odpowiedzialność prawna będzie bardzo precyzyjnie rozdzielana od odpowiedzialności politycznej odpowiedzialności politycznej, która jest niezwykle trudna, bo zawsze zależy od aktualnego układu politycznego.
Chciałbym też postawić inne pytania, które w dzisiejszej dobie mogą mieć istotne znaczenie dla dalszego biegu wypadków. Jako przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej do spraw ustaw lustracyjnych nie mogę nie mieć wątpliwości, czy nie ma pewnego powrotu do skompromitowanych metod działania, jeśli dowiaduję się, że dyrektor biura ewidencji i archiwum UOP, człowiek z nadania nowej ekipy zostaje zamieniony w ostatnim momencie na człowieka, który był uprzednio zastępcą dyrektora archiwum SB w MSW. Czy to zwiększa wiarygodność III Rzeczypospolitej? Czy są jeszcze inne nadzwyczajne okoliczności, które temu towarzyszą?
Nie mogę również nie mieć wątpliwości, jeśli w Okręgowej Komisji Badania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie dwaj prokuratorzy znajdują fałszowanie dokumentów, protokółów akurat w sprawie działaczy ruchu ludowego, Polskiego Stronnictwa Ludowego, a gdy sprawa wychodzi na jaw, okazuje się, że pojawiają się telefony, żeby może tę sprawę zostawić, a następnie przygotowuje się wniosek o zwolnienie tych ludzi w celu uporządkowania sytuacji w komisji.
Nie, to nie jest suwerenne ani praworządne państwo, jeżeli takie sytuacje mogą się zdarzać. I wobec tego typu przypadków, notorycznego nieodpowiadania za nic, od 1989 r., a także w związku ze sprawami wcześniejszymi, twierdzę stanowczo, że ocena stanu wojennego i ocena odpowiedzialności ludzi za tamten okres nie może być podstawą do sztucznych podziałów, które przedstawiają skrzywiony obraz polskiej rzeczywistości. Bo to właśnie klasa robotnicza, bo to właśnie chłopi. Jak powiadają historycy, rewolucja pożera własne dzieci. Oni ponieśli największe ciężary, a dzisiaj prowadzący grę politycy stawiają na jednych i na drugich z jednej strony twierdzą, iż występują z pozycji lewicowych w obronie ich interesów, z drugiej strony, że występują z pozycji wolnościowych, również w obronie ich interesów, a razem łączy ich próba tworzenia zrębów polskiej rzeczywistości z coraz głębszymi podziałami, z coraz głębszym rozwarstwieniem, i wprowadzania takiego systemu reform, który obliczony jest na to, iż ci najbiedniejsi mają ponosić koszty dalszej transformacji systemowej.
Stoi również pod dużym znakiem zapytania kwestia zasadnicza: Czym jest w dzisiejszych realiach suwerenne państwo demokratyczne? Na czym polega jego suwerenność w obliczu zmieniającej się rzeczywistości, a także realnych uwarunkowań wewnętrznych i zewnętrznych? Czy nie jest tak, że podstawą tej suwerenności w gospodarce jest własność podstawowych środków produkcji? Zatem, nie wnikając w dalsze szczegóły, chciałbym zakończyć konkluzją.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Nie mogę głosować za uniewinnieniem autorów stanu wojennego. Ja takich podstaw nie znajduję. Ale przestrzegam Wysoką Izbę i racjonalnie myślących Polaków przed wyciąganiem zbyt daleko idących wniosków, które miałyby prowadzić do prostego podziału na ?my? i ?oni?, a który jedynie fałszuje rzeczywistość i najprawdopodobniej obróci się przeciwko większości polskiego społeczeństwa przeciwko polskim chłopom, polskim robotnikom i tym, których aktualne reformy dotknęły najbardziej. (Oklaski)
