Sprawozdanie Komisji Przekształceń Własnościowych, Komisji Systemu Gospodarczego i Przemysłu oraz Komisji Ustawodawczej o poselskim projekcie ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych (druki nr 1397 i 1715).
(2 punkt porządku dzi1996-06-26, Obrady Sejmu RP, 2 kadencja, 83 posiedzenie, 1 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Jest to rzeczywiście moment szczególny, bowiem tak w ciszy zaczynają dobiegać końca prace związane z uchwaleniem jednej z kluczowych ustaw systemowych, ustrojowych jeżeli oczywiście zostanie ona uchwalona.
Chciałbym na wstępie powiedzieć, że ja o poparciu dla całości tej ustawy mogę dopiero rozstrzygnąć po przegłosowaniu niektórych istotnych dla nas poprawek, zwłaszcza dotyczących kwestii związanych z rolnikami, a w szczególności kluczowej sprawy, zakwestionowanej uprzednio przez Trybunał Konstytucyjny, zwanej powszechnie mapą przekształceń własnościowych.
Chodzi o to, żeby polski parlament, który, jak to słusznie mój przedmówca zauważył, tak naprawdę decyduje o tych wszystkich sprawach i w części co do strategii nie można winy zwalić na żadnego urzędnika państwowego, mógł decydować, udzielając oczywiście jedynie akceptacji kierunkowej, o prywatyzacji kluczowych działów, przedsiębiorstw strategicznych, wyrażając zgodę lub nie wobec braku odpowiedniej strategii. Tamten zapis został zakwestionowany przez Trybunał Konstytucyjny z przyczyn formalnych, mianowicie użyliśmy wówczas sformułowania ?w formie uchwały?, a w obecnej wersji proponujemy ?w formie ustawy?, co nie może już być kwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny, takich bowiem kompetencji w stosunku do Sejmu Rzeczypospolitej Trybunał Konstytucyjny nie posiada. Przyjęcie tej poprawki w istotnej mierze wpłynie na mój stosunek do całości ustawy.
Chciałbym również powiedzieć, że jest bardzo wątpliwe, czy uda się na tym posiedzeniu parlamentu przeprowadzić do końca prace nad projektem ustawy. Liczba poprawek i ich jakość może uniemożliwić, choć tego bym ostatecznie nie przesądzał, przedstawienie ostatecznej wersji wypracowanej na posiedzeniach połączonych komisji i jej przegłosowanie w ostatnim dniu posiedzenia, a przedłużenie posiedzenia w tym tygodniu jest raczej niemożliwe. Zatem tyle, jeżeli chodzi o sprawy formalne.
Pragnę również, odnosząc się do art. 36, który określa prawo pracowników do odpowiedniej puli akcji prywatyzowanych przedsiębiorstw, powiedzieć bardzo wyraźnie: chciałbym zobaczyć, jak Klub Parlamentarny Sojuszu Lewicy Demokratycznej będzie głosował za zmniejszeniem puli akcji z 15% do wersji ograniczonej. To byłoby bardzo ciekawe, bo Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego zdecydowanie optuje za 15%, przy popieraniu oczywiście poprawki zgłoszonej tu przez moich przedmówców z Polskiego Stronnictwa Ludowego dotyczącej rolników, którzy rzeczywiście w tym procesie dotychczas nie uczestniczą ich udział w całości prywatyzacji polskiej gospodarki będzie marginalny, 1/20, jak określił to poseł Bondyra a w poprzednim ustroju byli bardzo mocno pokrzywdzeni. Natomiast nie ulega wątpliwości, że popełniono tu jednak pewien błąd. W przypadku przedsiębiorstw państwowych można bowiem powiedzieć, że tylko pracownicy nielicznych prywatyzowanych zakładów uzyskają znaczący dochód w postaci 15% akcji tylko w wypadku kilku procent tych przedsiębiorstw nie można się więc zgodzić, iżby również w bankach, w instytucjach finansowych takich jak firmy ubezpieczeniowe pracownicy otrzymywali jedynie dlatego, że tam pracują aż 15% akcji (np. 15% akcji banków, których w żaden sposób przecież nie można porównywać z przedsiębiorstwami innego typu zarówno co do realnej wartości, jak i dochodowości czy wpływu pracowników na dochodowość). Zatem złożę, panie marszałku, poprawkę do art. 36 chodzi o to, aby w ust. 1 po słowie: ?spółki? dodać: ?z wyjątkiem banków i firm ubezpieczeniowych, których pracownikom przysługuje prawo do nabywania akcji na zasadach określonych w ustawie o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych z 1990 r.?
Warto też powiedzieć tu parę słów natury ogólnej, bo padało w dyskusji wiele ciekawych uwag i sformułowań. Ustawa w istotny sposób będzie wpływać na dalszy przebieg polskiej prywatyzacji. Osobiście jestem zdania, i tu mógłbym podzielić niektóre opinie tzw. przyspieszaczy, iż rzeczywiście należy zwiększyć tempo prywatyzacji firm małych i średnich. Główną metodą osiągnięcia tego celu powinna być prywatyzacja pracownicza i preferencje dla kapitału polskiego. W firmach, które nie są rentowne, kwestia ceny, jak sądzę, nie powinna odgrywać pierwszoplanowej roli. Cały spór natomiast toczy się oczywiście pod hasłem, które Polskiemu Stronnictwu Ludowemu jest bardzo bliskie że forma prywatyzacji nie może być ideologiczna i że w ostatecznym rozrachunku musi to tworzyć jakiś logiczny ciąg. Co do kluczowych dla gospodarki narodowej, strategicznych firm, to nie ma żadnej możliwości przyspieszenia ich prywatyzacji, jak chciałaby Unia Wolności. Myślę, że jest to ideologia typu: kapitał nie ma ojczyzny. Nie ma takich możliwości, bo prywatyzacja polskich banków tu i teraz, przed ich konsolidacją, wzmocnieniem oznaczałaby po prostu ich wyprzedaż za bezcen. Mówię to bez najmniejszej dozy demagogii; tak po prostu by się stało. Rozsądek i pewne poczucie przyzwoitości nakazują więc powiedzieć, że w takich sprawach trzeba zachować umiar. Czystą demagogią jest twierdzenie, że można ten proces gwałtownie przyspieszyć, że można gwałtownie przyspieszyć proces prywatyzacji polskich banków, polskich kopalń, największych hut czy wreszcie takich firm, jak Polska Miedź lub innych o kluczowym znaczeniu dla gospodarki narodowej. Tego po prostu szybko zrobić nie można, chyba że odchodzimy od zasady suwerenności ekonomicznej państwa w myśl jakiejś ideologii obcej Polskiemu Stronnictwu Ludowemu, ponadnarodowej. Tutaj zgody na to nie ma i nie będzie.
Myślę również, że jest drugi ciekawy wątek tej dyskusji, z kolei wynikający z innej trochę zasady, mającej nieco wspólnego z liberalizmem i jakby bliższej obecnie, uaktualniającej się w sensie politycznym. Mówiłem, iż kapitał nie ma ojczyzny, ale proletariusze też nie mają ojczyzny i stąd wynikają istotne różnice i spory w łonie koalicji nad zasadniczymi kwestiami w procesie prywatyzacji. (Oklaski)
Wysoka Izbo! Myślę, że oprócz tych kwestii, które wynikają wprost z litery ustaw, rozporządzeń wykonawczych ważne jest to, iż proces prywatyzacji będzie w Polsce oceniany z podwójnej perspektywy. Perspektywa pierwsza: Czy proces prywatyzacji, którego zasadą jest zmiana własności, będzie miał wpływ na poprawę bytu większości polskiego społeczeństwa? Jeśli tak będzie, uzyska on z całą pewnością, panie pośle Wyrowiński, akceptację większości, a to w demokracji wystarczy do tego, żeby sprawę skutecznie posuwać do przodu.
I druga sprawa. Czy nie będzie odejścia od tych zasad formalnoprawnych w wypadku decydentów, którzy w formalnym procesie dochodzenia do konkretnych projektów często łamią prawo, często zachowują się niezgodnie z polskim interesem, co zdarza się niestety także w tej koalicji, i którzy często prowadzą działania, jakie w żaden sposób akceptowane być nie mogą? Z tego również nie można robić ideologii, trzeba mówić o konkretnej odpowiedzialności konkretnych osób. Jeżeli te dwa modele będą się do siebie zbliżać, myślę, że osiągniemy ten cel, którym jest ogólna poprawa gospodarowania, ogólny rozwój polskiej gospodarki i wreszcie społeczna akceptacja w wyniku nie tylko wzrostu gospodarczego w skali makro, który łatwo gdzieś tam wyliczyć w słupkach, ale także w wyniku poprawy stopy życiowej większości polskich obywateli.
I wreszcie, nigdy nie zgodzę się a jest to niestety powszechne, właściwie jest to główny motor działania w tym układzie koalicyjnym w procesach prywatyzacji żeby prywatyzacja miała służyć zapychaniu luk budżetowych, żeby pieniądze uzyskane w tych wielkich projektach prywatyzacyjnych ze sprzedaży kluczowych działów i kluczowych, bardzo drogich firm służyły uzupełnianiu budżetu i nie wydzielono stosownej puli na programy restrukturyzacyjne, odtworzeniowe, słowem: na dalszy rozwój i modernizację polskiej gospodarki. To jest po prostu działalność rabunkowa. I niezależnie od tego, jaka koalicja Polską będzie rządzić...
(Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Marek Borowski)
