Sprawozdanie Komisji Zdrowia oraz Komisji Ustawodawczej o poselskim projekcie ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu (druki nr 509 i 1082). (2 punkt porządku dziennego)
1995-08-24, Obrady Sejmu RP, 2 kadencja, 57 posiedzenie, 1 dzień

Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Podejmujemy ten temat w szczególnych okolicznościach, po niedawnej debacie, burzliwej zresztą, jaka miała miejsce w Wysokiej Izbie na temat przemysłu tytoniowego, jego prywatyzacji i przyszłości tej branży. Mówimy mianowicie o roli reklamy w przemyśle, który przynosi duże pieniądze kosztem ­ z przykrością muszę powiedzieć, że również mnie to dotyczy ­ zdrowia ludzi. I jest to, Wysoka Izbo, sprawa bardzo istotna i ważna. Oczywiście rozumiem, że istnieje bardzo potężne lobby, lobby, które wielokrotnie, także w Wysokiej Izbie, uzyskiwało większość wtedy, gdy podejmowano decyzje niezgodne z rachunkiem ekonomicznym, z polskim interesem ekonomicznym. Jednak w tym wypadku jest to debata na temat reklamy przemysłu tytoniowego, wszechobecnej reklamy. Wystarczy wszak wyjść na ulice każdego polskiego miasta, ba, każdej polskiej wioski i widzimy wielkie plakaty: Rothmans, Reemtsma, Philipe Morris, Marlboro. Uśmiechają się wspaniali mężczyźni na motorach i piękne dziewczyny zaciągające się takim czy innym papierosem. Jest to po prostu wielki interes związany z lobby, które na ostatnim miejscu stawia zarówno zdrowie ­ o czym pięknie mówił poseł Medwid i inni mówcy ­ jak i przyszłość dowolnych narodów.

Cywilizacje zachodnie, w czym zapewne Wysoka Izba jest znakomicie zorientowana, odchodzą od palenia tytoniu. Wprowadza się tam bardzo restrykcyjne prawo, gdzieniegdzie również całkowity zakaz reklamy.

Myślę, że właśnie teraz, kiedy sprzedaliśmy albo mamy zamiar sprzedać polski przemysł tytoniowy obcym koncernom, trzeba powiedzieć również ?b?.

(Poseł Grażyna Staniszewska: Ale rolnicy się temu sprzeciwiają.)

W takim razie zdobądźmy się na gest wobec polskiego społeczeństwa i znieśmy możliwość reklamowania przemysłu tytoniowego. Opowiadam się jednoznacznie za całkowitym zakazem, cokolwiek by bowiem powiedzieć, to jedno jest pewne: z całą pewnością taki zakaz reklamy nie zwiększy liczby polskich palaczy. Jeżeli tak się stanie, samo to też będzie sukcesem. Przy niedawnej debacie, ile wart jest rynek polskich palaczy ­ bo to jest główna wartość w przemyśle tytoniowym podlegającym prywatyzacji ­ był spór, czy jest to 500 tys., czy 1 mln dolarów. A potem się okazało, że jest to co najmniej 3 mld dolarów i te 3 mld dolarów to jest właśnie to, co odbiera zdrowie polskiemu narodowi, polskiej młodzieży ­ młodzieży, która przez te właśnie reklamy z całą pewnością jest zachęcana do zaciągania się dymkiem papierosowym.

Myślę, Wysoka Izbo, że straty w gospodarce, straty w niektórych mediach, które żyją po części z reklamy przemysłu tytoniowego, będą znacznie mniejsze, niepomiernie mniejsze, a z punktu widzenia kosztów społecznych, z biegiem lat, absolutnie nieporównywalne z zyskami, jakie będą związane ze spowodowanym tą decyzją zmniejszeniem w Polsce liczby palaczy i wypalanych papierosów. Podobnie jak wszystkie państwa cywilizowane nie mamy wyboru. Musimy jako Sejm wybrany przez polskie społeczeństwo prowadzić takie działania, które będą systematycznie zmniejszać liczbę palaczy w Polsce.

Mówię to jako jeden z palących, wypowiadając się również, jak sądzę, w imieniu tych, którzy chcieliby palenie rzucić. Mam pełne prawo i wręcz obowiązek przekazać przestrogę tym, którzy rozpoczęli palenie bądź chcą w przyszłości rozpocząć.

Zatem postawmy kropkę nad ?i?. Trzeba, żeby był to wyraz pewnej symboliki. Ta Izba polskiego parlamentu, która niedawno wyraziła zgodę na sprzedaż polskiego przemysłu tytoniowego, niechaj teraz uniesie się ponad podziałami i niechaj wprowadzi pełny zakaz reklamy papierosów jako pewne zadośćuczynienie dla polskiego społeczeństwa. (Oklaski)