Sprawozdanie Komisji Nadzwyczajnej o projektach ustaw o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. (2 punkt porządku dziennego)
1995-06-29, Obrady Sejmu RP, 2 kadencja, 53 posiedzenie, 2 dzień

Pani Marszałek! Wysoka Izbo! To jest dla mnie bardzo trudna debata, gdyż ustawa, którą udało się przyjąć w Komisji Nadzwyczajnej, a miałem zaszczyt jej przewodniczyć, daleka jest od doskonałości.

Jednak jest pewna argumentacja, która przemawia za tym, żeby tę ustawę uchwalić, o ile nie nastąpią w niej istotne zmiany w stosunku do zapisów komisyjnych. A mianowicie, Wysoka Izbo, dzięki szczególnemu zbiegowi okoliczności, wyjątkowej sytuacji, jaka panuje przed zbliżającymi się wyborami prezydenckimi ­ i kilku innym drobnym wydarzeniom ­ mamy oto ustawę bodaj najważniejszą po ustawie konstytucyjnej, której kształt i tak jest możliwie najlepszy, jaki mógł być uchwalony w wielce szanownej Wysokiej Izbie w obecnym składzie. I dlatego muszę uczciwie powiedzieć, że jeżeli nie nastąpią w niej istotne zmiany, będę głosował za tą ustawą. Mało tego, będę jej również bronił w obliczu zapowiedzianego weta prezydenckiego.

Ale jest też i druga strona medalu. Jako człowiek, który zwykle dotrzymuje słowa, zobowiązuję się solennie wobec Wysokiej Izby, że jeżeli nastąpią istotne zmiany, zwłaszcza w obszarze tzw. mapy przekształceń własnościowych, zrobię wszystko co możliwe, żeby ustawa ta nie weszła w życie z przyczyn zasadniczych, o których, jak sądzę, mówiłem w Wysokiej Izbie wystarczająco dużo i dzisiaj nie czas, żeby do tego powracać.

Nie mogę sobie natomiast odmówić skomentowania wystąpień kilku wielce szanownych posłów, jakie miały miejsce przed przerwą w debacie.

Oto pan poseł Skrobisz, ozdoba tej Izby, wybitny parlamentarzysta. Tak, wybitny, bo chyba nie ma już takiej formacji politycznej, w której pan poseł Skrobisz nie byłby. Wszedł do Izby korzystając z poparcia wyborców Konfederacji Polski Niepodległej, obecnie przeszedł na szerokie skrzydło Unii Polityki Realnej, a występuje jako przedstawiciel BBWR. I, co ciekawe, występuje przeciwko powszechnemu uwłaszczeniu. Myślę, że komentarz jest zbyteczny. Natomiast godzien jest, jak sądzę, polecenia wyborcom, ale jedynie tym wszechstronnie użytkowym.

Wielce szanowny pan poseł Wyrowiński z Unii Wolności w porywającym wystąpieniu ­ jak zwykle z wielką swadą i płynącym z głębi przekonaniem ­ napominał Wysoką Izbę, a zwłaszcza koalicję, w tym szczególnie ulubione Polskie Stronnictwo Ludowe, w interesujących, jak sądzę, słowach. Mianowicie pan poseł Wyrowiński był uprzejmy oświadczyć m. in., że przyświeca mu dobro polskiej gospodarki, że PSL jakoby patriotyczne, występuje przeciwko polskiej prywatyzacji ­ podając za przykład rafinerie. Następnie dodał, że ogromne przeszkody, jeśli chodzi o niezbędną prywatyzację, piętrzą się na drodze prywatyzacji polskiej w przyjętej przez komisję ustawie, że instytucja skarbu państwa, o którą zabiegał PSL, to wszak hipokryzja w obliczu tej ustawy, która jest przedkładana Wysokiej Izbie. Ba, mało tego! Tworzymy oto węzeł korupcjogennny, na który nie wystarczy jeden Di Pietro, tylko trzeba dwóch Di Pietro.

Wysoka Izbo! Godzi się przypomnieć panu posłowi Wyrowińskiemu, iż tylko dzięki wielce chrześcijańskiemu podejściu lewicy ­ z całą stanowczością stwierdzam: wielce chrześcijańskiemu podejściu lewicy ­ nie zostały rozliczone procesy przekształceń własnościowych w okresie, gdy stronnictwo pana posła Wyrowińskiego działało na niwie polskiej gospodarki w sposób wielce udany, wielce udany. Przykłady są znane, choćby ta słynna papiernia sprzedana w sposób wręcz wybitny. Pomniki stawiano! A dzisiaj się okazuje, że trzeba sprowadzać z zagranicy papier na polskie książki i gazety. A choćby owa cementownia Gorażdże! I wiele, wiele innych, o których tutaj dzisiaj nie czas i miejsce mówić.

Dlatego trochę więcej pokory, panie pośle Wyrowiński ­ szkoda, że pana nie ma na sali w tej chwili ­ gdy pan posuwa się do takich stwierdzeń. Polskie Stronnictwo Ludowe nie jest stronnictwem ?jakoby patriotycznym?. Cała różnica w filozofii, która odzwierciedla się w tej ustawie, podejścia do przekształceń własnościowych w Polsce polega na tym, że my traktujemy przekształcenia własnościowe jako pewien kompleks działań w skali całej gospodarki, i nie jest to tylko prywatyzacja. Muszę powiedzieć uczciwie, że pan minister Kaczmarek jest ministrem prywatyzacji, a nie przekształceń własnościowych. Skoro wczoraj i dzisiaj padały stwierdzenia, że największe zarzuty w stosunku do tej ustawy wiążą się z tym, że nie wyraziliśmy zgody na posiedzeniu wysokiej komisji, iżby zapis ustawowy mówił, że komercjalizację robi się jedynie w celu prywatyzacji, to oświadczam z pełną odpowiedzialnością: Taki zapis uniemożliwia przekształcenia własnościowe, po prostu uniemożliwia.

Wysoka Izbo, jest to problem natury zasadniczej. O co tak naprawdę chodzi? Hasło przyspieszenia prywatyzacji jest bardzo dobrym chwytem propagandowym, ale jest to hasło z pogranicza fikcji ekonomicznej. Co to znaczy: przyspieszyć prywatyzację? Czy mamy rzucić na wolny rynek, gdzie działa znane każdemu posłowi prawo popytu i podaży, 4 tys. firm? Chyba nie o to chodzi. Zatem o co tak naprawdę chodzi, na czym ma polegać owo przyspieszenie prywatyzacji? Jestem gorącym przeciwnikiem takiego pojmowania sprawy, że minister przekształceń własnościowych miałby być rozliczany z liczby sprywatyzowanych firm i z dochodów budżetowych. A to jest, niestety, filozofia od dłuższego czasu obowiązująca w polskiej gospodarce. Jesteśmy w okresie przystosowywania się do Unii Europejskiej, do wejścia do Wspólnot Europejskich. Mamy jeszcze 5 lat, żeby przeprowadzić bardzo poważne zabiegi gospodarcze, żeby dostosować naszą gospodarkę do niezbędnych wymogów konkurencyjności obowiązujących w wolnym świecie. Czy rozbicie dzisiaj ­ to, o czym pan poseł Wyrowiński był uprzejmy powiedzieć ­ naszych rafinerii, naszych zespołów związanych z dystrybucją, z produkcją przetworów naftowych, benzyn etc., może doprowadzić do tego, że po 5 latach te drobne organizmy będą mogły konkurować z kimkolwiek? Przecież jest jasne, że nastąpi natychmiastowe ich wchłonięcie i przejęcie ich kapitału przez wielkie światowe koncerny.

W całym świecie, Wysoka Izbo, od kilku przynajmniej lat zachodzi określony proces ­ tworzą się wielkie ponadnarodowe korporacje, wielkie holdingi, wielkie koncerny, wielkie układy kapitałowe, konsorcja banków, działają one w obszarze ponadnarodowym. Te banki w naturalny sposób penetrują nasz rynek i naszą gospodarkę. Te firmy, te koncerny również to robią. Jeżeli w krótkim czasie nie doprowadzimy, po odpowiedniej restrukturyzacji, do zbudowania, w kilku przynajmniej dziedzinach, takich jak polska miedź ­ np. z fabrykami kabli, z doskonałą siecią dystrybucyjną ­ jak polski cement ­ również z siecią dystrybucyjną, z jakimś konsorcjum bankowym ­ poważnych organizmów gospodarczych, które będą zdolne do konkurencji z wolnym światem po wejściu do Wspólnot Europejskich, to... Dzisiaj ­ mówię to szczególnie do lewicy ­ wydajemy wyrok na suwerenność w podstawowych obszarach polskiej gospodarki. To jest właśnie ta różnica w pojmowaniu patriotyzmu, jeśli chodzi o gospodarkę, między Polskim Stronnictwem Ludowym a Unią Wolności. Można by oczywiście mówić jeszcze wiele o szczegółach, ale myślę, że to nie czas i miejsce. Natomiast to już czas i miejsce, żeby rząd polski rozważył, czy nie należy w procesie transformacji zwrócić większej uwagi na przekształcenia własnościowe, a nie tylko patrzeć na prywatyzację prowadzoną według rachunków, rozliczania z liczby przedsiębiorstw i ilości środków wpływających do budżetu. Notabene sprawy te zostały określone w załączniku nr 10 do ustawy budżetowej pt. ?Kierunki prywatyzacji? i jak najbardziej istnieje podstawa prawna.

Pozwolę sobie jeszcze na krótką chwilę zająć uwagę Wysokiej Izby odnośnie do jednego problemu, który w tej chwili jest przedmotem spornym w rozmowach Sojuszu Lewicy Demokratycznej z Polskim Stronnictwem Ludowym. Rzecz dotyczy oczywiście historycznej sprawy polskiego przemysłu tytoniowego. Polskie Stronnictwo Ludowe ­ chciałbym w tym momencie podziękować z tej wysokiej trybuny posłom spoza stronnictwa, którzy poparli tę koncepcję, między innymi posłowi Miżejewskiemu z PPS, posłowi Zyskowi i posłowi Błasiakowi ­ zapisało, że nadanie pakietów ponad 50% akcji powinno być poprzedzone zgodą Wysokiej Izby. Ten zapis nie blokuje niczego, jeżeli chodzi o wykonanie tegorocznego budżetu. Jest to zapis racjonalny. Jeżeli z poczytnego pisma ?Wprost? dowiadujemy się ­ notabene posłowie nie mają takiej informacji ­ że ze sprzedaży 33% udziałów w polskim tytoniu uzyskujemy kwotę ok. 1,5 bln zł, a poważne polskie firmy stwierdzają, że wartość polskiego rynku palaczy, jedynie ta wartość ­ bez budynków, bez ludzi, bez doświadczenia, bez maszyn ­ wynosi 1,5 mld dolarów, to rachunek jest prosty: co najmniej 35 bln zł wart jest polski rynek, jego 1/3 jest warta ok. 10. Niech się mylę o połowę. To jest najlepszy dowód, że jeżeli już mamy sprzedawać ­ dzięki temu, że nasi poprzednicy prowadzili taką działalność, która dzisiaj uniemożliwia stworzenie poważnego polskiego podmiotu tytoniowego, mogącego konkurować na wolnych rynkach, a zwłaszcza na rynku wschodnim ­ to za uczciwą cenę. Jeżeli będziemy postępować inaczej, to znaczy, że prowadzimy racjonalną grabież polskiej gospodarki narodowej.

Kończąc, chciałbym powiedzieć, Wysoka Izbo, że jesteśmy w Polskim Stronnictwie Ludowym przed decyzją polityczną, która zapadnie za chwilę na zebraniu klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego. Będę z całych sił namawiał, żeby głosować za tą ustawą, ale też będę namawiał, żeby nie przyjmować argumentacji odnoszącej się do odrzucenia zapisów dotyczących polskiej miedzi i polskiego przemysłu tytoniowego. Polska miedź jest największym bogactwem narodowym Polski. I nie ma takiego powodu, żeby Wysoka Izba ­ najwyższa władza w Polsce ­ nie decydowała kierunkowo, czy ma być to obszar prywatyzacji, czy nie. Myślę nawet, że można zbudować taki układ, związany z polską miedzią, który może wejść ekspansywnie na rynki światowe, i nie tylko na naszej giełdzie spekulacyjnej, ale na poważnych giełdach światowych zdobywać środki i sławę dla polskiej gospodarki. (Oklaski)