8. Pierwsze czytanie pilnego rządowego projektu ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych.
9. Pierwsze czytanie projektu rezolucji Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w sprawie wycofania przez rząd Rzeczypospolite1995-06-08, Obrady Sejmu RP, 2 kadencja, 51 posiedzenie, 2 dzień
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Pozwolę sobie na wstępie przedstawić parę słów komentarza na temat okoliczności, w jakich dochodzi do bardzo ważnej debaty debaty ustrojowej związanej z omawianymi projektami ustaw. Po pierwsze, tak się złożyło, że nie wiadomo czemu Wysoka Izba miała zamiar przeprowadzić tę debatę w godzinach popołudniowych wczoraj, chyba tylko po to, żeby to, co zostało zamierzone, zostało załatwione sprawnie i po cichu. Dzięki przytomności grupy posłów mamy okazję dzisiaj mówić o niezwykle ważnych problemach przy otwartej kurtynie. Po drugie, wydaje się, że jest to również okazja do pewnego podsumowania działalności przekształceniowej rządów sprawowanych przez aktualną koalicję, a w szczególności polityki prywatyzacyjnej realizowanej przez Ministerstwo Przekształceń Własnościowych. Myślę, że trzeba dzisiaj uczciwie powiedzieć, że tak naprawdę zmiana w stosunku do koncepcji, która była w czasie kampanii wyborczej bardzo mocno krytykowana zarówno przez Sojusz Lewicy Demokratycznej, jak i PSL, nie jest w żadnym wypadku systemowa, lecz jedynie kosmetyczna. To, co realizujemy dzisiaj dzięki woli większości parlamentu bardzo często w układach innych niż układ koalicyjny, inne tworzą się tutaj koalicje w tych przypadkach jest kontynuacją, którą ja nazywam w największym skrócie: a la Lewandowski, a więc tą, którą większość społeczeństwa polskiego zdecydowanie odrzucało. Dzisiejsza debata jest znakomitą okazją do powiedzenia panu, panie pośle Wyrowiński, że to nie jest tak, jak pan powiada, że społeczeństwo demagogicznie domaga się uwłaszczenia. Pan w imieniu całego społeczeństwa, tu z wysokiej trybuny sejmowej śmie powiedzieć taką rzecz. Otóż muszę panu powiedzieć, że ten wielki szum, ten wielki krzyk, wołanie potężne o tak zwane przyśpieszenie prywatyzacji rozlega się tylko w niektórych periodykach i jest głoszone tylko przez niektóre siły polityczne. Cóż to znaczy, na Boga, przyśpieszenie procesu prywatyzacji, jeśli mamy mówić o realiach ekonomicznych, na które pan się powoływał? Notabene powiedział pan nawet, że prawa ekonomii są trwalsze od praw fizyki. Chyba w przestrzeni nieeuklidesowej. To znaczy, że pewna grupa, pewne lobby, pewien blok nacisku, także politycznego, usiłuje wmówić opinii publicznej wbrew oczywistym badaniom i wynikom tych badań że naród polski domaga się gwałtownego przyśpieszenia prywatyzacji, oczywiście według takiego modelu, jaki państwo wymyślili w poprzedniej kadencji, czy w poprzednich kadencjach, notabene z wynikami realizacyjnymi znanymi, kończyło się to licznymi wypaczeniami, aferami etc.
Wysoka Izbo! Jeżeli mamy mówić w polskim parlamencie na temat przekształceń własnościowych, to trzeba powiedzieć uczciwie, jak to wygląda. Te przekształcenia są niezbędnym elementem przemian systemowych, to nie ulega dla nikogo wątpliwości. Natomiast figura retoryczna pt.: gwałtowne przyspieszenie, konieczność przyspieszenia czy spowolnienie przez tę koalicję czy przez ten rząd, jest po prostu figurą retoryczną, która nie niesie za sobą żadnej realnej treści. Jest to próba wywierania nacisku na gremia rządzące, na parlament i kształtowanie pewnego układu, opinii publicznej sprzyjających wąskiej grupie interesów, która jest beneficjentem takiego oto procesu, z jakim mamy do czynienia. I nic innego. Przekształcenia własnościowe, jeśli mają spełniać te nadzieje, które pokładamy w nich wszyscy społeczeństwo polskie, także i ten parlament, koalicja rządząca muszą być procesem, który da wymierne efekty nie tylko ekonomiczne, ale także społeczne, strukturalne. Będą niosły nie tylko ideologiczną zmianę własności, ale wniosą wartości restrukturyzacyjne, konkretny postęp, rozwój gospodarczy, jednocześnie zapewnią spełnienie roszczeń społecznych w tej mierze. Dzisiaj powiedzenie społeczeństwu polskiemu, że demagogicznie domaga się uwłaszczenia, jest, delikatnie mówiąc, niestosowne. Użyłbym znacznie mocniejszego słowa, ale nie wypada w tej Izbie. Majątek ogólnonarodowy, który według niektórych grup politycznych jest pewnym zespołem masy upadłościowej niewiele wartej, został wytworzony pracą tego społeczeństwa, pracą wielu pokoleń. Główną wartością, jaką społeczeństwo tam wkładało, była właśnie praca, te zasoby pracy, które zostały wycenione na 10, może 15% ich realnej wartości. To jest właśnie ta kwota w sumie wartości, którą dzisiaj społeczeństwu polskiemu trzeba zwrócić, bo jeżeli tego nie dokonamy, to zbudujemy model oligarchiczny, który może być z punktu widzenia ekonomicznego nawet i sprawny, choć niekoniecznie, ale z całą pewnością nie może być zaakceptowany w demokratycznym systemie przez polski naród i polskie społeczeństwo. To nie ulega żadnej wątpliwości.
Powiedziałem, że jest to debata praktycznie systemowa, ustrojowa. Odnoszę również wrażenie, i z przykrością się tym poglądem podzielę z Wysoką Izbą, iż po bojach, jakie miały miejsce w związku z pewnymi koncepcjami przekształceń własnościowych, które rozgrywały się także w komisji przekształceń wówczas, gdy byłem jeszcze jej przewodniczącym, zapanował pewien marazm i wydaje się Wysokiej Izbie, siłom politycznym zasiadającym w parlamencie, że to właściwie jest koniec rozdania, że już wszystko zostało podzielone i będzie to biegło według scenariusza takiego, jaki został uchwalony w konkretnych ustawach, zgodnie z konkretnymi kierunkami przekształceń własnościowych. Otóż, Wysoka Izbo, chcę powiedzieć, że to po prostu jest nieprawda. O ile w tym parlamencie, co do tego nie mam najmniejszych złudzeń, nie ma woli politycznej większości, iżby nastąpiła radykalna zmiana koncepcji przekształceń, moim zdaniem, na tym etapie już dzisiaj wyraźnie niezbędna, o tyle większość polskiego społeczeństwa jest głęboko przekonana, że taki przebieg przekształceń, jaki obserwujemy od kilku lat, jest prostym procesem wywłaszczenia większości społeczeństwa. Oczywiście muszę przyznać uczciwie, że z całą pewnością jest więcej niż niczym oddanie 15 czy 20% akcji pracownikom zakładów, ale jest to tylko namiastka realnego procesu uwłaszczenia, bo choć załogi te zapewne w jakiejś mierze zasługują na częściowe uwłaszczenie na majątku tych zakładów, to nie mogą, zwłaszcza jeśli chodzi o zakłady o wysokim kapitale, o wysokiej wartości środków produkcji, być jedynymi podmiotami uprawnionymi do uwłaszczenia. Przykłady takie, jak Banku Źląskiego, gdzie w majestacie prawa doszło do haniebnego wzbogacenia się grupy ludzi...
(Poseł Jan Wyrowiński: Wbrew prawu także.)
...zresztą, także i wbrew prawu. To przykład, który był przez naszą prasę wielokrotnie ośmieszany, a dziś okazuje się, że większość ?bohaterów? tej afery prawdopodobnie niedługo będzie miała występy przed sądem. Jeden z poważniejszych decydentów przedstawia świadectwa lekarskie, iż nie może stawić się przed sądem, notabene, pobiera on jednocześnie 150 mln zł wynagrodzenia w firmie państwowej. Tu pytanie do rządu: jakaż jest ta polityka kadrowa? I takich przykładów oczywiście było znacznie więcej. Ale myślę, że problem dzisiaj nie w tym.
Pytaniem dnia musi być: Czy obecną koalicję bo ta koalicja posiada absolutną większość, wystarczającą do podejmowania strategicznych decyzji czy parlament II kadencji stać na kluczową, systemową decyzję; decyzję zmieniającą strategię przekształceń własnościowych w Polsce? Czy jest możliwe wprowadzenie masowej komercjalizacji bez uprzedniego rozwiązania problemu skarbu państwa? Wszak zrobimy tylko dalszy bałagan. Nie posuniemy się naprzód, stwarzając dodatkowe możliwości konfliktów. Wielu przedmówców o tym mówiło. Czy jest możliwe przeprowadzenie powszechnej komercjalizacji bez mapy przekształceń własnościowych, której rząd nie wykonał, łamiąc prawo już w poprzednim roku. Moim zdaniem, będzie to nadal jedynie prosty, chaotyczny proces, który w rezultacie nie doprowadzi do rozwiązań oczekiwanych i skutecznych ekonomicznie. Przede wszystkim ekonomicznie. Jeśli ten element oceny sytuacji ma dominować, to myślę, że przede wszystkim będzie to nieskuteczne ekonomicznie, bo dzisiaj dla każdego jest jasne, że nadzór właścicielski Ministerstwa Przekształceń Własnościowych nad tą ogromną pulą firm jest niewydajny, nieskuteczny. I nawet nie dlatego, że ci ludzie nie potrafią tego robić, tylko dlatego że w tych realiach jest to niemożliwe.
I wreszcie następna rzecz. Z wielką nadzieją przyjąłem dzisiejsze oświadczenie premiera Oleksego, w którym było słychać pewną interesującą nutkę, dotyczącą możliwości powszechnego uwłaszczenia. Wiem również, że w dyspozycji Ministerstwa Przekształceń Własnościowych znajdują się gotowe projekty powszechnego uwłaszczenia, także skarbu państwa; że jest wiele ośrodków zarówno parlamentarnych, jak i pozaparlamentarnych, w których zebrani wybitni ekonomiści opracowują różne modelowe rozwiązania dotyczące powszechnego uwłaszczenia.
Wysoka Izbo! Niedawno, gdy padały słowa być może po części demagogiczne o 100 mln zł, o 300 mln zł, zgodnym chórem wszyscy beneficjenci procesu, prasa od nich zależna, obśmiewali to; deprecjonowali, twierdząc, że są to mity, swoista mitologia, która z zasadami zdrowej ekonomiki nie ma nic wspólnego. Oświadczam z pełną odpowiedzialnością, że są dzisiaj daleko zaawansowane prace wybitnych polskich ekonomistów poglądy te podzielają niektórzy ekonomiści amerykańscy, w tym najwybitniejsi doradcy rządu amerykańskiego że jest możliwe przeprowadzenie w Polsce, racjonalnego z punktu widzenia formalnoprawnego i ekonomicznego, powszechnego uwłaszczenia narodu. Dzisiaj nie będę mówił o szczegółach. Ale chciałbym prosić i zwracam się z tej wysokiej trybuny do rządu Rzeczypospolitej, zwłaszcza do premiera Oleksego iżby ten projekt ustawy, który został złożony dzisiaj i przedłożony Wysokiej Izbie do oceny, był jednym z projektów, które w nadzwyczajnej komisji czy w Komisji Przekształceń Własnościowych będą mogły być skoordynowane, zetknięte, skonsultowane z innymi, ten obszar jak sądzę najistotniejszy dla polskich przekształceń i przemian własnościowych obejmującymi i obrazującymi. Jeżeli rząd Rzeczypospolitej, wszak rząd lewicowo-centrowy, zechciałby wykazać minimum dobrej woli a nade wszystko unieść się ponad pewien układ zwyczajowy, który, jak sądzę, jest tylko układem jakiegoś nieformalnego przymusu to mogłoby się okazać, że właśnie ten rząd i premier tego rządu, i minister przekształceń własnościowych tego rządu mogliby rozwiązać ten bardzo istotny i nabrzmiały w ostatnim okresie problem, eliminując wpływy wielkiej gry politycznej, jaka zapewne wokół tego tematu będzie się toczyć.
W związku z tym składam wniosek formalny, aby rząd rozważył możliwość zaproszenia do komisji, która zajmie się ustawą o komercjalizacji, przedstawicieli różnych grup, między innymi polskiego lobby przemysłowego i innych, działających z ramienia ?Solidarności?, działających w innych układach politycznych. Niechaj dzięki burzy mózgów i racjonalnej ocenie tych wszystkich opracowań, które są, w obecności bezstronnych ekspertów, naród polski dowie się, czy powszechne uwłaszczenie jest mitem ekonomicznym czy pewnym elementem racjonalności, czymś jednak możliwym do przeprowadzenia.
Bo jeżeli się okaże, że jest to z punktu widzenia formalnego i ekonomicznego możliwe do przeprowadzenia, to myślę, że jest to najlepsza rzecz, jaką może zrobić ten parlament, ten rząd i politycy, którzy o tym decydują. Byłby to pomnik wiekopomny, jaki zostawilibyśmy po sobie, gdybyśmy zaopatrzyli polskie społeczeństwo we własność, którą wypracowały pokolenia, a której na skutek ideologicznego podejściu do tego tematu jesteśmy dzisiaj systematycznie pozbawiani, przy różnych elementach zakłamania i nieuczciwości w tym procesie.
Wysoka Izbo! Osobiście jestem zdania (wyrażam tu oczywiście swój pogląd, gdyż Polskie Stronnictwo Ludowe nie ma jeszcze stanowiska formalnego, klubowego na ten temat), że projekt ten w związku z powyższym nie może być opracowany w trybie nadzwyczajnym, w trybie pilnym. Jest to sprawa zbyt poważna, żebyśmy pochopnie przechodzili nad tym zagadnieniem do porządku, traktowali je w sposób uproszczony i spłycony. Myślę, że może się to stać również zarzewiem dalszych poważnych konfliktów społecznych, czego można bardzo łatwo uniknąć, podchodząc do tego tematu zgodnie z tą propozycją, którą pozwoliłem sobie tu złożyć.
Uczciwie również powiem, że jestem przekonany, że Sojusz Lewicy Demokratycznej, a także i Polskie Stronnictwo Ludowe nie mogą obojętnie przejść wobec takiej propozycji i takiej możliwości rozwiązania jednego z najistotniejszych problemów chyba że ideologia, że programy, na które się wspólnie powołujemy, są tylko mitem mającym na celu zamydlenie oczu ludziom. Jeżeli tak nie jest, to, jak myślę, stać nas wspólnie na to, żeby unieść się ponad pewne uogólnienia i proces ten przeprowadzić w myśl takich zasad, które byłyby wyjściem naprzeciw większości opinii publicznej. Niech się okaże, czy jest to możliwe i racjonalne, czy nie jest. Jeżeli nie jest, przyznamy to uczciwie. Ale musi się to odbyć przy otwartej kurtynie, tu, w parlamencie, w obecności wszystkich możliwych ekspertów. (Oklaski)
